Pewien jestem tego, że żaden z krajowych polityków nie potrafi tak pozytywnie zarażać ludzi.

Na to wystąpienie czekała cała Polska. Jak się okazało było warto. Wystąpienie Premiera Donalda Tuska na konwencji z okazji 10-lecia Platformy Obywatelskiej w Gdańsku niewątpliwie było bardzo udane. Po tej przemowie jestem pewien, że PO idzie po zwycięstwo.

To było przemówienie, które obudziło ducha przedwyborczej walki w członkach Platformy. Wystąpienie, które miało na celu przekonanie wątpiących w to, że tylko PO  jest w stanie zrealizować ich sen o zamożnej i szczęśliwej Polsce. To przemówienie dodało nam sił i wiary w zwycięstwo. Bez wątpienia rozpoczęło ono ofensywę naszej partii. Było po prostu świetne.

Pewien jestem również tego, że żaden z krajowych polityków nie potrafi tak pozytywnie zarażać ludzi. Nawet oglądający to przemówienie ze szpitalnego łóżka, chory prezydent Lech Wałęsa był pod wrażeniem. Nic dziwnego. Jeśli ktoś miał chwilę zwątpienia, co do wyniku Platformy w nadchodzących wyborach, dostał wielki impuls wiary w sukces.

„Ten rząd dziś – i jeśli wygramy – nasz przyszły rząd – nie będzie się nisko kłaniał ani bankierom, ani związkowcom. Nie będziemy klęczeli przed księdzem, bo do klęczenia jest kościół – przed Bogiem” – oświadczył Premier Tusk. To niezwykle czytelny przekaz, na który wielu czekało.  Polski rząd nie pozwoli sobie na dyktat banków i panoszących się związkowców. Pokazuje również, że istnieje w naszym kraju ogromne zapotrzebowanie na oddzielenie kościoła od państwa. Wielkie wrażenie zrobiło także na mnie przyznanie się do błędów, które zostały przez rząd Platformy popełnione. Nie jest łatwo przyznać się, że nie wszystko poszło, jak należy. Jeszcze trudniej za to przeprosić. Mimo wszystko, uważam, podobnie, jak Premier Donald Tusk, że PO może stanąć do wyborów z podniesionym czołem. Owszem, nie wszystko wyszło. Nie wszystkie przedwyborcze obietnice udało się zrealizować, ale jestem przekonany o tym, że żyjemy w kraju lepszym niż 5 lat temu.

Premier odniósł się również do politycznych transferów, których byliśmy świadkami. Mówił o tym, że każdy skądś przyszedł i że Platforma jest otwarta na wszystkich. Trudno jednak pogodzić się z obecnością na pokładzie pani Kluzik-Rostkowskiej. Podziwiam ją na swój sposób nawet. Najpierw krytykowała Platformę, później wmawiała Polakom, że Jarosław Kaczyński przeszedł swoistą metamorfozę… Następnie, odstawiona od prezesowego ucha, zakładała własną formację, która zapewne utonie w otmętach polityki… Dzisiaj chce przystąpić do partii, która była jej największym wrogiem… Cóż, niby skądś-tam wszyscy przyszliśmy, ale panią JKR z pewnością wielu działaczy i wyborców Platformy nie zaakceptuje. Mam nadzieję, że te transfery umożliwią nam grać i zwyciężać tak jak FC Barcelona. Może wówczas nasz elektorat się do nich przekona.