4 czerwca 1989 roku, po raz pierwszy od ponad 40 lat opozycję dopuszczono do udziału w wyborach parlamentarnych

 

Wybory pod znakiem „V”

Za nami 22 rocznica wyborów. Najważniejszych, moim zdaniem, wyborów z historii naszego kraju. Wyborów, po których upadł komunizm w Polsce. 4 czerwca 1989 roku, po raz pierwszy od ponad 40 lat opozycję dopuszczono do udziału w wyborach parlamentarnych

 

Porozumienie, jakie zawarliśmy z komunistami przy okrągłym stole, gwarantowało opozycji solidarnościowej 35% miejsc w sejmie i całkowicie wolne wybory do senatu.  Marzyliśmy o tym, aby te przydzielone dla nas miejsca obsadzić w częściowo wolnych wyborach. Pamiętam wielki entuzjazm i zaangażowanie ludzi Solidarności w kampanię wyborczą. Wszyscy kandydujący do sejmu i senatu przybyli do historycznej sali BHP w Stoczni Gdańskiej, aby sfotografować się z Lechem Wałęsą.  Zdjęcie z Lechem było wówczas, jak przepustka do politycznej kariery.  Przypomnę tylko, że byli to ludzie tak wybitni jak Andrzej Wajda, Andrzej Łapicki, Bogusław Holoubek  i wielu innych. Naszą  kampanię wspierali z plakatów między innymi Jane Fonda i Gregory Peck ze znaczkiem Solidarności w klapie.

Dzień ogłoszenia wyników wyborów pierwszej tury był dla nas dniem zwycięstwa. Zdobyliśmy „wszystkie” 35 miejsc w sejmie i 99 na 100 w senacie. Wielkie zwycięstwo trzeba było  zagospodarować, ale od tego mieliśmy Lecha Wałęsę. To właśnie on w mistrzowski sposób potrafił pozyskać  Zjednoczone Stronnictwo Ludowe i Stronnictwo Demokratyczne, dotychczas służące Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, na stronę Solidarnościową.  Ten arcymistrzowski ruch pozwolił  Wałęsie wysunąć pierwszego niekomunistycznego kandydata na premiera  – Tadeusza Mazowieckiego.

Wyobrażacie sobie Państwo, jakie było zamieszanie w szeregach komunistów, gdy nagle i nieoczekiwanie dotychczasowi koalicjanci porzucili idee socjalizmu i przyłączyli się do opozycji tworząc rząd? Dzięki perfekcyjnej grze prowadzonej przez  Lecha Wałęsę i zaskoczeniu komunistów, brak było reakcji betonu partyjnego PZPR. Komuniści byli zmuszeni wejść do rządu, w którym nie mieli większości. Musieli zadowolić się ledwie trzema resortami (chociaż wówczas żądali sześciu) i w ten sposób uspakajać swoich mocodawców w Moskwie, że mimo utraty większości w polskim parlamencie, nadal będą dysponować wszystkimi strategicznymi resortami. Utworzenie pierwszego niekomunistycznego rządu w Polsce doprowadziło do zmian w całej Europie Wschodniej. A więc zaczęło się w Polsce i za to dzisiaj cała Europa i świat powinien być nam wdzięczny.