Dobrzy spółdzielcy mogą spać spokojnie

Informowaliśmy niedawno o ogromnym zaniepokojeniu spółdzielców planowanymi zmianami w przygotowywanej przez Sejm ustawie o spółdzielczości mieszkaniowej. Członkowie Rady Nadzorczej największej w Gdańsku, Powszechnej Spółdzielni Mieszkaniowej „Przymorze”, informowali posła Jerzego Borowczaka o zagrożeniach, jakie niesie za sobą wprowadzenie nowych regulacji. Zdaniem spółdzielców z całej Polski, przygotowywany projekt ustawy doprowadziłby do likwidacji spółdzielczości mieszkaniowej.

Falowiec na gdańskim Przymorzu - mieszka w nim 5 tysięcy lokatorów

Uwagi spółdzielców okazały się uzasadnione. Jerzy Borowczak złożył w Klubie Parlamentarnym PO swoje zastrzeżenia do planowanej ustawy. Interwencję gdańskiego posła, poparło jeszcze kilkudziesięciu posłów Platformy Obywatelskiej, oraz minister infrastruktury, Piotr Styczeń. Z inicjatywy  Jerzego Borowczaka doszło do spotkania szefa Klubu Parlamentarnego PO, Tomasza Tomczykiewicza,  ministra Stycznia i  autorki projektu ustawy z posłami zgłaszającymi uwagi do jej treści. W efekcie, po blisko 2,5 godzinnych obradach, wyrzucono z przygotowywanego projektu wiele zapisów, budzących zastrzeżenia spółdzielców. Praktycznie, projekt w pierwotnej wersji, powędrował do kosza. Teraz procedura przyjęcia nowego rozporządzenia rozpoczyna się od nowa.

Projekt ustawy wzbudził wiele kontrowersji – relacjonuje Jerzy Borowczak. – Istniało ryzyko, że ona mogła spowodować wiele szkody. Obawy spółdzielców, które wyrażali w spotkaniach ze mną, w  mojej ocenie okazały się uzasadnione. Ustawa miała na celu unormowanie nieżyciowych przepisów, oraz ochronę lokatorów. Nie postawiliśmy sobie za cel, unicestwienia spółdzielczości mieszkaniowej. Wielu posłów poparło moje uwagi do tej ustawy. Nie zgodzę się na to, aby niszczyć to, co jest dobre. Znam wiele doskonale funkcjonujących spółdzielni mieszkaniowych, gdzie ich członkowie są zadowoleni ze sposobu zarządzania ich majątkiem. Nie ma więc powodu, aby z mocy prawa je rozbijać. Wiemy również, że jest wiele miejsc, gdzie spółdzielnie są siedliskiem patologii i bezkarności prezesów. Nowa ustawa ma za zadanie przede wszystkim chronić członków takich właśnie struktur. Słabe i źle zarządzane spółdzielnie mieszkaniowe będą dzięki temu upadać, bo lokatorzy uzyskają prawo łatwego wyodrębnienia się z ich struktur, na własne żądanie. Dzięki temu wzrośnie standard usług zarządców i wyeliminujemy te spółdzielnie, które okradają i zaniedbują swoich lokatorów.

Radości z takiego obrotu sprawy nie ukrywają spółdzielcy z PSM Przymorze. – To wspaniała wiadomość, że udało się powstrzymać tę, niefortunną ustawę – mówi przewodniczący Rady Nadzorczej spółdzielni, Wojciech Ziętkiewicz. – Analizujemy teraz nowe propozycje  i z pewnością będzie, o czym dyskutować na przyszłość. Liczę na to, że uda nam się wspólnie z całym środowiskiem spółdzielców, wypracować przepisy, które będą satysfakcjonowały wszystkich – zarówno lokatorów, jak i spółdzielców.

Okazja do takiej dyskusji będzie już niebawem. W najbliższy piątek, Jerzy Borowczak spotka się z członkami zarządów największych gdańskich spółdzielni na roboczym spotkaniu.

Niezwykle cieszę się z tego spotkania – mówi Jerzy Borowczak. – Zapowiada się ciekawa, merytoryczna dyskusja. Trzeba pamiętać, że spółdzielnie są różnej wielkości i każda ma swoją specyfikę. Trzeba skonstruować takie przepisy, które obejmą zarówno te małe, zarządzające kilkoma budynkami, jak i te, które mają kilkadziesiąt tysięcy lokatorów i powierzchnię małych miast. Dlatego niezbędne są takie właśnie konsultacje społeczne. Ale pamiętać należy o jednym – na pierwszym miejscu zawsze muszą być lokatorzy i to o nich należy zadbać w szczególności. Nie niszcząc przy tym dobrych organizacji spółdzielczych.