Europejskie Centrum Solidarności – ZRÓBMY TO RAZEM

W ostatnich miesiącach wielu moich Przyjaciół – założycieli i byłych przywódców „Solidarności” zabrało publicznie głos w sprawie przyszłości Europejskiego Centrum Solidarności (ECS), publikując i wypowiadając się w mediach o zasięgu ogólnopolskim i regionalnym. Intencją autorów, wypływającą z głębokiej troski o dziedzictwo „Solidarności”, było zainicjowanie debaty nad przyszłością ECS. Wyrazili oni swoje zaniepokojenie z dotychczasowej działalności ECS, ale przede wszystkim chcieli zwrócić uwagę na brak perspektyw dla tej instytucji kultury, która miała być głównym depozytariuszem i promotorem dziedzictwa ruchu „Solidarność”.

Skutkiem ubocznym tej debaty było skierowanie uwagi opinii publicznej na ułomną formułę konkursu ogłoszonego przez prezydenta Gdańska na wybór nowego dyrektora ECS, jak również, co stwierdzam z ubolewaniem, na osobę nowego dyrektora Centrum. Niektóre wypowiedzi pod adresem nowego dyrektora ECS, Basila Kerskiego, płynące głównie ze środowisk opozycyjnych, miały nie tyle polityczny charakter, co były po prostu niegodziwe.

Należy przypomnieć pewne fakty z krótkiej historii ECS. W 25. rocznicę Porozumień Sierpniowych, podpisany został przez 29 prezydentów, premierów i innych wybitnych gości tych uroczystości „Akt Erekcyjny ECS” w którym sygnatariusze wyrazili intencję, aby ten żywy pomnik – symbol zwycięstwa pokojowej rewolucji Solidarności stanowił światowe centrum krzewienia idei wolności, demokracji i solidarności.

W 2007 roku powstało formalnie ECS. Ojciec Maciej Zięba, powołany na pierwszego dyrektora ECS stworzył podwaliny dla tej instytucji. Musiał budować struktury od zera, a zarazem  prowadzić działalność merytoryczną Centrum. Biorąc pod uwagę warunki w jakich przyszło mu działać, należy ocenić jego aktywność z uznaniem i oraz wyrazić mu słowa podziękowania. Osobiście byłem głęboko rozczarowany i zasmucony formą jaką rozstano się z o. Ziębą. Nikt, w tak trudnych uwarunkowaniach, bez klarownej perspektywy finansowania instytucji, nie uniknąłby błędów. Twierdzę, że te warunki w jakich przyszło działać Ojcu Ziębie i całemu zespołowi ECS stały się główną przyczyną pewnych widocznych potknięć i słabej aktywności na szerszą ogólnopolską i międzynarodową skalę.

Dzisiaj należy myśleć co dalej z ECS. Instytucja ta ma nowego dyrektora i nikt nie ma prawa podważać tego faktu. Wierzę głęboko, że nowy dyrektor, pełen zapału, służący Polsce na obczyźnie przez wiele lat, upubliczni niebawem  swoją wizję instytucji, którą przyszło mu kierować. Wierzę, że dotychczasowe głosy płynące ze środowisk założycieli ruchu „Solidarność” zostaną uwzględnione przez nowego dyrektora i że nowy dyrektor będzie pełnił rolę inicjatora i moderatora dalszej debaty, która pozwoli na wypracowanie wspólnego programu dla ECS. Ten postulat był podnoszony przez moich Przyjaciół w ich wypowiedziach i publikacjach medialnych. Uznaje go za w pełni zasadny i podpisuje się pod nim. Podsumuje ten postulat wezwaniem: „zróbmy to razem”.

Drugą kwestią, niezwykle istotną dla przyszłości ECS, o którą powinniśmy zadbać wszyscy razem, jest jego status.. Podnosili tą kwestię w swoich artykułach publikowanych w „Gazecie Wyborczej” moi Przyjaciele. Podnosił również tę istotną sprawę Bogdan Lis w wielu wypowiedziach dla mediów lokalnych.. Postulat jest jasny i czytelny. ECS powinien uzyskać status instytucji narodowej. Dzisiejsze rozwiązanie prawno-organizacyjne stwarza wrażenie, że ECS jest postrzegane jako instytucja regionalna czy wręcz miejska.

Pomimo, że sam byłem jednym z organizatorów strajku sierpniowego w 1980 roku w Stoczni Gdańskiej, który stworzył możliwości podpisania Porozumień Sierpniowych i powstania „Solidarności”, nie uważam, abyśmy my Gdańszczanie, mieli wyłączność na dziedzictwo „Solidarności”. To jest dobro nie tylko narodowe, ale z racji roli jaką odegrała „Solidarność”, jej wpływu na historyczne zmiany w Europie i na świecie, dziedzictwo „Solidarności” stanowi spuściznę wszystkich ludzi, którzy identyfikują się z jej wartościami, czyli pokojową formą rozwiązywania konfliktów, wolnością, demokracją oraz solidarnością – tą podstawową międzyludzką, ale również tą w wymiarze międzynarodowym, na czym powinna opierać się wspólnota międzynarodowa, a szczególnie bliska nam wspólnota Unii Europejskiej.

Dlatego postulat uchwalenia przez Sejm RP specjalnej ustawy regulującej zasady działalności ECS i tym samym nadanie jej wymiaru narodowego i europejskiego, jest w pełni zasadny. Ustawa taka nie tylko podniesie prestiż Europejskiego Centrum Solidarności, ale stworzy gwarancje funkcjonowania dla tej instytucji. Nie oszukujmy się, przecież miasto Gdańsk, które ma swoją historyczną rolę i będzie siedzibą ECS, nie podoła samo w finansowaniu tej instytucji. Perspektywa finansowa dla ECS jest kluczowa, bez niej nie da się prowadzić działalności na skalę, która będzie odzwierciedlać rolę ruchu „Solidarność”.

Apeluje do wszystkich założycieli ECS, czyli do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Marszałka Województwa Pomorskiego, Gminy Miasta Gdańsk, NSZZ „Solidarność” i Fundacji Centrum Solidarności o wspólne wystąpienie z prośbą do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o podjęcie inicjatywy ustawodawczej, aby Sejm uchwalił stosowną ustawę o fundacji Europejskie Centrum Solidarności. Apeluje do dyrektora ECS pana Basila Kerskiego o poparcie tej inicjatywy.

Ustawa ta nie zmieni „mapy wpływów” w ECS. W Radzie Kuratorów ECS w nowej formule prawnej swoje miejsce zachowają wszyscy obecni założyciele Centrum. Należy mieć nadzieję, że do Rady Kuratorów dołączy swoich przedstawicieli Prezydent Rzeczypospolitej oraz, że podmioty desygnujące swoich przedstawicieli zaproszą również do Rady Kuratorów przyjaciół „Solidarności” i budowniczych solidarnej Europy z innych państw. Stworzy to formułę realnej instytucji europejskiej, tak jak wynika to z jej nazwy i powinności historycznej.

Wierzę, że Lech Wałęsa, który kierując się troską o przyszłość Centrum, wesprze taką inicjatywę i będzie to realny krok umożliwiający jego powrót do ECS. Zabiegałem i nadal będę zabiegał, aby historyczny przywódca „Solidarności”, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, mój Przyjaciel Lech Wałęsa nadal wspierał ECS.

Jerzy Borowczak