Interwencja Jerzego Borowczaka uratowała prawie 700 tysięcy dotacji na renowacje gdańskich zabytków

Pozytywne efekty przyniosła interwencja Jerzego Borowczaka, zarówno w sprawie przyznania dotacji na remont okien gdańskiej Bazyliki Mariackiej, jak i prac konserwatorskich przy prezbiterium kościoła św. Brygidy. Dzięki osobistemu zaangażowaniu posła Platformy Obywatelskiej, udało się uratować dotacje, opiewające na kwotę prawie 700 tysięcy złotych, które mogły zostać zaprzepaszczone przez opieszałość i wydawanie niezrozumiałych decyzji przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków – Mariana Kwapińskiego.

W styczniu bieżącego roku, na prośbę proboszcza Bazyliki św. Brygidy w Gdańsku –  ks. Ludwika Kowalskiego,  Jerzy Borowczak zwrócił się do Wojewody Pomorskiego, Romana Zaborowskiego, o zbadanie działań Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków dr Mariana Kwapińskiego. Problem dotyczył odmowy przedłużenia ważności decyzji administracyjnej, zezwalającej na prace konserwatorskie przy elewacjach świątyni. Pozwolenie to Kwapiński wydał w lutym 2010 r. Po zaledwie 8 miesiącach zmienił jednak zdanie i odmówił parafii zgody na przedłużenie ważności dokumentu, a tym samym na kontynuację koniecznych prac.

Zaskoczenie Parafii było duże gdyż po wydaniu tej decyzji, prace przy murach nawy południowej ruszyły z powodzeniem latem 2010 r. Było to możliwe dzięki dotacji udzielonej przez Miasto Gdańsk. W ciągu kilku miesięcy ich trwania konserwator wojewódzki nie wnosił żadnych zastrzeżeń. Prace zostały odebranie protokolarnie i ocenione pozytywnie przez przedstawicieli urzędu. Z inicjatywy urzędu pojawiła się też relacja prasowa dotycząca odkryć dokonanych przez konserwatorów w trakcie renowacji. W grudniu 2010 roku, przed wygaśnięciem ważności decyzji, Parafia zwróciła się do PWKZ z wnioskiem o przedłużenie jej ważności. Decyzja ta obejmowała pozostałe części świątyni oczekujące nadal na ratunek. Tymczasem w styczniu 2011 r. konserwator wojewódzki, bez jakichkolwiek wcześniejszej informacji pisemnej,  odmówił przedłużenia ważności decyzji, którą sam wydał zaledwie 8 miesięcy wcześniej. Sytuacja stała się dla Parafii dramatyczna, gdyż Urząd Miejski w Gdańsku wezwał w tych dniach do dostarczenia aktualnego pozwolenia konserwatorskiego w terminie 30 dni, o czym Kwapiński został niezwłocznie poinformowany. Nie podjął on jednak w związku z tym żadnych działań. Wobec groźby utraty przez Parafię znacznych środków na prace konserwatorskie, Kwapiński przeszedł do porządku dziennego.

25 stycznia 2011 r. z inicjatywy proboszcza Bazyliki św. Brygidy doszło do spotkania z konserwatorem wojewódzkim w siedzibie jego urzędu. Podczas spotkania,  dr Kwapiński zobowiązał się do wydania stosownego pozwolenia do dnia 27.01.2011 r. pod warunkiem dostarczenia szczegółowego odpracowania konserwatorskiego zawierającego informacje dotyczące: przyczyn zawilgocenia murów Bazyliki św. Brygidy, określenia powodów spękań murów elewacji północnej, listy środków konserwatorskich oraz sprawozdania z prac konserwatorskich wykonanych w 2010 r. Pomimo, że konserwator wojewódzki miał możliwość zwrócić się do Parafii o tak szczegółowe dane ze stosownym wyprzedzeniem, uczynił to na 2 dni przed terminem koniecznym do złożenia dokumentów dotacyjnych. Pomimo tak drakońskich warunków Parafia dostarczyła wymagane opracowanie. Nie spotkało się ono jednak z uznaniem ze strony przedstawiciela urzędu konserwatorskiego, który wyraził opinię odmienną od wniosków przestawionych w opracowaniu dotyczących teoretycznych przyczyn zawilgocenia murów świątyni.
Wobec decyzyjnego impasu, proboszcz Bazyliki św. Brygidy zwrócił się do posła Jerzego Borowczaka o interwencję Wojewody Pomorskiego, w imieniu którego swoją działalność prowadzi dr Marian Kwapiński. W wyniku interwencji Posła oraz wojewody, 27 stycznia 2011 roku Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytów wydał decyzję o przedłużeniu ważności ubiegłorocznej zgody na prace konserwatorskie przy murach Bazyliki św. Brygidy w Gdańsku. Owocem tych starań jest dotacja w wysokości 368 tys. zł, którą dla Parafii przyznała Rada Miasta Gdańska na kwietniowej sesji.

Podobna, lecz bardziej dramatyczna sytuacja miała miejsce miesiąc później w przypadku Bazyliki Mariackiej. Tym razem dzięki zdecydowanym działaniom posła udało się uratować dotacje Ministra Kultury…..

Informowaliśmy niedawno dość obszernie, o konflikcie, który wybuchł  pomiędzy Marianem Kwapińskim, a konserwatorami Bazyliki Mariackiej. W efekcie, po wielomiesięcznych przepychankach, udało się sprawę doprowadzić do szczęśliwego końca. Kiedy, przedłużany i tak po raz kolejny przez MKiDN, termin złożenia wniosku o przyznanie dotacji, zbliżał się wielkimi krokami i konserwatorom groziła utrata środków z ministerstwa, poseł Jerzy Borowczak postanowił osobiście interweniować. W efekcie doszło do spotkania z wojewodą pomorskim –  Romanem Zaborowskim. Dopiero wówczas udało się zmusić wojewódzkiego konserwatora zabytków do ostatecznego zamknięcia sprawy. Na żądanie  PWKZ, po raz kolejny powielono wcześniej wykonane opracowania przez konserwatorów. Ostatecznie, Kwapiński wydał oczekiwaną zgodę na rozpoczęcie prac przy restauracji okien nawy północnej Bazyliki Mariackiej. Dodajmy, że decyzja ta została wydana niemal w ostatniej chwili. Nic dziwnego, że konserwatorzy nie zdążyli na czas złożyć wymaganych dokumentów w ministerstwie  i wydawało się, że losy dotacji będą przesądzone. Na szczęście, Jerzy Borowczak osobiście wstawił się u ministra Bogdana Zdrojewskiego i  konserwatorzy ostatecznie otrzymają ministerialną dotację. 300 tys. zostało uratowane i zostanie przeznaczone na prace przy oknach nawy północnej Bazyliki Mariackiej w roku 2011.

Wypada tylko podziękować posłowi Jerzemu Borowczakowi – mówi prowadzący prace konserwatorskie w obu bazylikach , Tomasz Korzeniowski. – Gdyby nie interwencje pana posła, obie dotacje przeszłyby koło nosa. Z drugiej strony jest to jednak rzecz niebywała, żeby PWKZ był zmuszany do podjęcia decyzji przez interweniującego parlamentarzystę… Wygląda na to, że ani wojewoda, ani minister nie sprawują merytorycznego nadzoru nad Kwapińskim. W efekcie, ten pan ośmiesza swój urząd i podejmuje bardzo dziwne decyzje.

Jest to sprawa wręcz niewyobrażalna – komentuje Jerzy Borowczak – Wojewódzki Konserwator Zabytków sprawia wrażenie, jakby chciał storpedować działania konserwatorów. Jeśli panowie Kwapiński i Korzeniowski mają ze sobą jakiś zatarg, to ich sprawa. Nie mogą jednak z tego powodu cierpieć nasze zabytki i mieszkańcy Gdańska.