Borowczak bez immunitetu

Jerzy Borowczak zrzekł się dzisiaj immunitetu poselskiego i będzie mógł razem z pięcioma radnymi PO odpowiadać przed sądem w sprawie tzw. „afery koszulkowej”. Stosowne dokumenty w tej sprawie, poseł Platformy Obywatelskiej złożył na ręce marszałka Grzegorza Schetyny.

Przypomnijmy, że dzisiejsza decyzja Borowczaka to efekt skierowania na drogę sądową sprawy agitacji wyborczej podczas sesji Rady Miasta Gdańska.  Na wniosek policji, do sądu trafiły wnioski o ukaranie pięciu radnych PO: Marcina Skwierawskiego, Mirosława Zdanowicza, Piotra Skiby, Sylwestra Prusia oraz Agnieszki Owczarczak. W sprawie posła Borowczaka, wszczęto procedurę uchylenia immunitetu. Ten jednak, zgodnie ze wcześniejszymi deklaracjami, sam wystąpił o jego uchylenie.

Zdaniem organów ścigania, radni dopuścili się agitacji wyborczej na terenie urzędu samorządu terytorialnego, zakładając  na sesję koszulki z napisem „głosuję na Bronka” – co jest zabronione i zagrożone karą grzywny do 5 tys. zł. Do wszystkich radnych już dotarły wezwania do stawienia się w tej sprawie przed gdańskim sądem. Rozprawa odbyć ma się w maju.

Nie zamierzam rzucać słów na wiatr – komentuje sprawę Jerzy Borowczak. – Obiecałem, że nie będę ukrywał się za immunitetem poselskim i słowa dotrzymałem. Teraz mogę z moimi kolegami z klubu PO odpowiadać przed sądem. Mimo, iż z perspektywy czasu żałuję tego niepotrzebnego incydentu, nadal stoję na stanowisku, że nie była to agitacja polityczna. Koszulki mieliśmy założone pod marynarkami i odczytanie napisów na nich było praktycznie niemożliwe.  Trudno, niech sąd rozstrzygnie, co  jest agitacją, a co nie.