Jerzy Borowczak: „Zastanawiam się na jakim etapie jest Egipska rewolucja? Być może na polskim z roku 1970, kiedy znienawidzonego Władysława Gomułkę zastąpił Edward Gierek”

Kiedy 32 lata temu, jako młody żołnierz, wyjeżdżałem na misję stabilizacyjną na Bliski Wschód, świat nie był tak medialny jak dziś. Sądziłem, że przyczyniamy się do zaprowadzenia pokoju w zapalnym regionie świata. Nie wiedzieliśmy wówczas, że Egipcjanie byli ledwie pionkami na mapie wielkiej polityki. Wykorzystywani do własnych rozgrywek przez Związek Radziecki za czasów Gamala Nasera (byli niemal satelitą ZSRR), dokonali nagle zwrotu o 180 stopni, podejmując bliską współpracę z Amerykanami. Po tym fakcie Egipcjanie nie bali się wyrażać swojej nienawiści do Rosjan i krajów socjalistycznych. Oczywiście, w tym również do Polaków, co zupełnie nas zaskoczyło. Byliśmy jedynym kontyngentem z kraju realnego socjalizmu uczestniczącym w tej misji. Odpowiadaliśmy za rozminowania pól minowych, zaopatrzenie w wodę pitną wszystkich kontyngentów, jak również służbę zdrowia (szpital w Ismaili). Jestem przekonany że nasza misja na Bliskim Wschodzie mimo wszystko doprowadziła do poprawienia sytuacji w tym regionie. W 1980 roku wycofano oddziały ONZ z Egiptu. Niestety zmiany, jakie nastąpiły w tym kraju nie przyniosły poprawy życia jego obywateli.

Nawiązując do dzisiejszych wydarzeń, zastanawiam się na jakim etapie jest Egipska rewolucja? Być może na polskim z roku 1970, kiedy znienawidzonego Władysława Gomułkę zastąpił Edward Gierek. Powstrzymało to nasze dążenia do wolności na 10 lat. Zmiana, która wówczas nastąpiła nie przyniosła jednak wiele nowego. Po początkowym zachłyśnięciu się nową rzeczywistością, górę wzięła jednak naga prawda. Mam nadzieję, że droga Egipcjan do wolności będzie krótsza, a następca Hosni Mubaraka, nie okaże się egipskim Gierkiem, który omami rodaków obietnicami lepszego życia i nie pozwoli na to, aby powszedni chleb był luksusem.