SWIĘTA WSPÓLNOTY

Święta państwowe, przynajmniej te 3 maja, święto Konstytucji i 11 listopada, święto Niepodległości, które były zakazane w ostatnim stuleciu przez pół wieku, powinny służyć nade wszystko budowaniu i utrwalania naszej wspólnoty społecznej. Odnoszę wrażenie, że uczestniczymy w tych rocznicach niby razem, ale oddzielnie. Podziały społeczne, które dokonały się w ostatnich latach dają znać o sobie nawet w tych dniach, które powinny podkreślać naszą wspólnotę.

Ja z gronem przyjaciół, upamiętnialiśmy te święta jeszcze w czasie gdy były zakazane. 11 listopada i 3 maja, przed 1989 rokiem składaliśmy wiązanki kwiatów przed pomnikiem Jana III Sobieskiego w Gdańsku, nieopodal Bazyliki Mariackiej. Byliśmy za to represjonowani, zatrzymywani i aresztowani, tak jak np. w 1980 roku Dariusz Kobzdej i Tadeusz Szczudłowski skazani na 3 miesiące za udział w obchodach 3 maja, czy Bronisław Komorowski, skazany na 3 miesięczne uwięzienie za udział w obchodach święta niepodległości 11 listopada w 1979 roku, przez wiceministra w rządzie PiS.

Dzisiaj organizowane są uroczyste obchody państwowe w tych dniach, składamy wieńce i uczestniczymy w rozlicznych wiecach, marszach, ale niestety częstokroć przeciwstawnych sobie. Wówczas w opozycji antykomunistycznej, przed 1989 rokiem, też był pluralizm poglądów, lecz w tych dniach zakazanych świąt nikomu z nas nie przyszłoby do głowy, aby podkreślać różnice, czy okazać niechęć wobec siebie.

Gorszącym symbolem, dla mnie, tegorocznych centralnych obchodów 99.rocznicy były gwizdy i buczenie zwolenników obecnej władzy, podczas, gdy zaproszony przez prezydenta RP, przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk składał wieniec pod Pomnikiem Nieznanego Żołnierza. Wywołało to natychmiastowy entuzjazm tzw. prawicowych publicystów, którzy dali tego wyraz swoimi podłymi wpisami na portalach społecznościowych. Pominę już niezrozumiały kompletnie fakt, że prezydent Andrzej Duda, witając wszystkich oficjeli pominął przewodniczącego Rady Europejskiej, którego sam zaprosił na obchody. Całe to postępowanie i wszystkie słowa prezydenta Dudy o wspólnocie i dialogu, należy uznać w świetle tych faktów, za fałszywą grę polityczną w pojednanie.

Na szczęście, w co głęboko wierzę, zdecydowana większość obywateli ceni sobie te święta i widzi w nich wspólną wartość. Różnorodność poglądów jest czymś typowym i pożądanym w demokracji. To nie to zróżnicowanie wyrażające się głównie w święta państwowe wielością manifestacji są czymś szkodliwym społecznie, ale okazywana wrogość jednych grup społecznych wobec innych jest trucizną społeczną, która jest inspirowana głównie przez polityków obecnej władzy. Dzisiaj Jarosław Kaczyński, powiedział, że do 2015 roku wartości narodowe były zbędne i pomiatane i że dopiero teraz są one odbudowywane. Taka fałszywa narracja wytwarza podziały, burzy naszą wspólnotę społeczną. 11 listopada, powinno być ŚWIĘTEM WSPÓLNOTY.