Mediacja Jerzego Borowczaka w sprawie prac konserwatorskich w Bazylice Mariackiej

Aż 18 miesięcy potrzebował Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków – Marian Kwapiński na wydanie decyzji o możliwości rozpoczęcia prac konserwatorskich przy oknach w nawie północnej gdańskiej Bazyliki Mariackiej. Dzięki mediacji posła Jerzego Borowczaka udało się rozwiązać patową sytuację. W międzyczasie konserwatorzy Bazyliki utracili 2 dotacje miejskie  na ten cel, a losy dotacji ministerialnej ważą się w tej chwili. Termin uzupełnienia dokumentów w tej sprawie, z winy PWKZ minął kilka dni temu. Jerzy Borowczak wysłał pismo do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z prośbą o przedłużenie czasu uzupełnienia dokumentacji. Kuriozalny jest fakt, że po blisko półtorarocznej przepychance, zakończonej mediacją posła i wojewody pomorskiego – Kwapiński wydał decyzję, w której… przyznał rację wnioskującym.

Cały galimatias z tą sprawą rozpoczęło wydanie 12.lutego 2010 roku, decyzji przez PWKZ odnośnie możliwości przeprowadzenia prac konserwatorskich. Dr Kwapiński zezwolił na ich rozpoczęcie z wykluczeniem montażu nowego szklenia, którego formę urząd zobowiązał się określić w kolejnej decyzji. Ta kwestia miała zostać zaopiniowana przez Wojewódzką Radę Konserwatorską – organ doradczy PWKZ do końca lutego 2010 roku. Rada została zwołana miesiąc później, niż zobowiązał się Kwapiński i na tym sprawa się kończy. PWKZ nie opublikował opinii Rady, a sam wstrzymał wydanie decyzji umożliwiającej montaż szklenia na kolejne miesiące.

Sprawą zbulwersowany jest prowadzący nadzór konserwatorski w Bazylice, Tomasz Korzeniowski – wiem od członków Wojewódzkiej Rady Konserwatorskiej, że ta nie poparła stanowiska PKWZ. Dlatego Kwapiński nie chce upublicznić protokołu z jej obrad, bo byłoby to dla niego niewygodne.

W końcu sprawy w swoje ręce wziął minister Zdrojewski. W piśmie do Mariana Kwapińskiego, wezwał PWKZ urzędowym postanowieniem do wydania decyzji w tej sprawie w terminie 30 dni i ustalenie winnych zaistniałej sytuacji. Tymczasem ten, uznał, iż daje mu to możliwość wydawania kolejnych, własnych postanowień w tej sprawie i wezwał konserwatorów Bazyliki do uzupełnienia dokumentacji historycznej w kwestii kształtu szybek w oknach nawy północnej. Żądanie to jest dosyć dziwne, zważywszy na fakt, iż wcześniej dr Kwapiński uznał, że wszelkie kwestie formalne odnośnie wnioskowanych prac są uregulowanie i na tej podstawie wydał swoją pierwotną decyzję.

Postępowanie pana Kwapińskiego zdziwiło posła Jerzego Borowczaka.– To jest jakaś niezrozumiała autonomia urzędnika – mówi Borowczak – Nie wiem, jak można podważyć decyzję organu nadrzędnego, jakim jest ministerstwo. To wyraźnie wskazuje na to, że ten system jest chory i wymaga zmian.

Swojego zdziwienia nie kryją również w MKiDN. Dotąd takie pismo od ministra skutkowało wydaniem natychmiastowych decyzji przez wojewódzkich konserwatorów zabytków. W tym przypadku, zostało to zlekceważone. Pan Kwapiński zwlekał z decyzją następne 50 dni. Dopiero, gdy do sprawy włączył się poseł Borowczak, który osobiście poprosił o interwencję Wojewodę Pomorskiego Romana Zaborowskiego, udało się, zakończyć tę niezrozumiałą sytuację.

Na spotkaniu z Wojewodą, w którym uczestniczyły wszystkie strony konfliktu o okna w Bazylice oraz przedstawiciel posła, Marian Kwapiński twierdził, iż konserwatorzy nie dopełnili wymagań związanych z przedstawieniem historycznych aspektów zaproponowanych kształtów przeszklenia…

Tomasz Korzeniowski po raz kolejny wykonał więc pracę sprzed kilku lat. Po dostarczeniu dla PWKZ wymaganych informacji, dr Kwapiński przyznał rację składającym wniosek przed 18 miesiącami i uznał ich rację… Konserwator wojewódzki przyznał, że proponowana zmiana szklenia przez wnioskodawców nie narusza wartości historycznej obiektu…

Na co czekał więc tyle czasu? Niezmiernie interesujący jest fakt, iż końcowa decyzja PWKZ została wydana kilka dni po upływie ostatecznego terminu wydanego przez MKiDN na uzupełnienie dokumentacji, wymaganego do uruchomienia środków z ministerialnej dotacji. Jerzy Borowczak wystąpił do ministra Zdrojewskiego z prośbą o przedłużenie terminu na uzupełnienie dokumentacji. Miejmy nadzieję, że ministerialna dotacja zostanie jednak na ten cel uruchomiona, gdyż o jej przyznaniu zdecydował m.in. specjalny Zespół Sterujący opiniujący wnioski z całej Polski.

Niezmiernie intrygujący jest fakt, iż w uzupełnionym przez Korzeniowskiego studium historycznym, figurują, jako źródła materiały, które są doskonale znane PWKZ i będące w jej zasobie bibliotecznym… Czy więc w tej instytucji nie potrafią myśleć samodzielnie i podejmować ocen dowodów?

– Sprawa jest bulwersująca – mówi Tomasz Korzeniowski – niedługo złożymy u PWKZ kolejne wnioski m.in. na remont elewacji, dachu i rekonstrukcję szczytów świątyni. Jeśli pan Kwapiński znowu będzie przeciągał sprawę utracimy szansę na zdobycie dotacji oferowanych przez Unię Europejską czy też Mechanizm Finansowy EOG. Mowa tutaj nie o kwotach rzędu kilkuset tysięcy złotych, jak w przypadku utraconych dotacji miejskich i ministerialnych, ale nawet sięgających 30 mln złotych. Tyle możemy stracić kolejnym razem.

Ta sytuacja wskazuje wyraźnie, iż system nadzoru na pracami konserwatorskimi jest chory. Być może rozwiązaniem tej sytuacji byłoby wprowadzenie kadencyjności na stanowisku wojewódzkich konserwatorów zabytków. Sprawę tę poseł Borowczak przedstawi na obradach Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony Zabytków, którego jest członkiem.