„OD NIENAWIŚCI STRZEŻ MNIE BOŻE”

Próbowałem wczoraj, po powrocie do domu, z żałobnego nabożeństwa w Bazylice Mariackiej w Gdańsku, spisać w kilku zdaniach swoje refleksje, ale niestety nie byłem w stanie. Z takiego obrzędu wraca się przytłoczonym wyobrażeniem zbrodni jakiej państwo dokonywało na swoich niewinnych obywatelach, tylko dlatego, aby utrwalić swoją władzę narzuconą przez obce mocarstwo.

Uroczystości były poświęcone dwójce Bohaterów Danucie Siedzikówny, ps.”Inka” oraz Feliksa Selmanowicza, ps.”Zagończyk”. Oboje dzielnie walczyli z hitlerowskim najeźdźcą, a po zakończeniu działań wojennych z nowym okupantem ZSRR i ich rodzimymi namiestnikami, mieniącymi się „władzą ludową”. To ta władza, wspierana militarnie przez ZSRR skazała na śmierć niespełna 18-letnią „Inkę” i „Zagończyka” – oficera, który walczył jeszcze w wojnie Polsko-bolszewickiej w 1920 roku. Zostali zgładzeni strzałem w tył głowy tego samego dnia w 1946 roku i pochowani obok siebie w bezimiennym grobie.

 

Dopiero po wielu latach poszukiwań w wolnej Polsce, udało się badaczom historii i prokuratorom natrafić na ich grób w 2014 roku i zidentyfikować ich szczątki w kilka miesięcy później.

 

Niestety, ale tak wzniosła uroczystość, nie odbyła się bez zgrzytów. Ze zdumieniem słuchałem słów prezydenta Andrzeja Dudy, który wprost powiedział: O ile do 1989 r. można powiedzieć, że rządził ustrój tych samych zdrajców, którzy zamordowali „Inkę” i „Zagończyka”, to przecież po 1989 r. teoretycznie nie. Tymi słowami głowa państwa polskiego stwierdziła, że od 1989 roku do chwili objęcia przez niego i PiS władzy w ub. roku, w Polsce praktycznie rządzili tacy sami zdrajcy jak ci co zamordowali „Inkę” i „Zagończyka”. Ze zgrozą wysłuchałem tych pełnych nienawiści słów Prezydenta państwa polskiego.

W domu, jak miałem możliwość obejrzeć to wystąpienie ponownie w telewizji widziałem ten szyderczy uśmiech pogardy na twarzy Prezydenta. Nie widziałem tego w Bazylice, gdyż nie zostałem, wraz z Andrzejem Kołodziejem, również Honorowym Obywatelem Gdańska, wpuszczony przez służby porządkowe i ochrony do środka. Nie przeszkodziło mi to w modlitwie za dusze „Inki” i „Zagończyka” i modlitwie za Polskę, aby została uwolniona od tej nienawiści jaka jest wzniecana przez rządzących, nawet przy tak wzniosłej uroczystości, jaką jest pochówek po 70 latach Bohaterów narodowych. Nieopodal, przy Bazylice, doszło, jak wynika z relacji poszkodowanych, do fizycznej napaści na liderów KOD, którzy przybyli na te uroczystości.

 

Smutne to wspomnienia z wczorajszej niedzieli, podwójnie.