SWIĘTO WOLNOŚCI (?)

Stało się już tradycją, że coraz szersze kręgi społeczne świętowały radośnie w dniu 4 czerwca, który stał się symbolem społecznego pokojowego zwycięstwa nad dyktaturą komunistyczną. W tym roku również cieszyliśmy się, ale tylko ze wspomnienia o 4 czerwca 1989 roku.

Niestety nie było powodu do radości w sobotę 4 czerwca br., a zwłaszcza perspektyw Polski na przyszłość. Od ponad pół roku przeżywamy trwały paraliż Konstytucji. Władza ustami jej najwyższego zwierzchnika, Jarosława Kaczyńskiego zapowiada jednoznacznie, nie będzie żadnego porozumienia, ani z opozycją parlamentarną, ani z Suwerenem.

Jarosław Kaczyński nie pozostawia złudzeń i udowadnia, że to był skrupulatnie opracowany plan destrukcji państwa, mówiąc wprost w wywiadzie dla tygodnika „DoRzeczy” 30.05.2016: „Sprawa Trybunału była kwestią strategiczną, bo Trybunał miał mechanizm blokujący”. Zaś w wystąpieniu publicznym 4 czerwca powiedział m. in. krótko i zwięźle:„Państwo prawa nie musi być państwem demokratycznym”, wskazując jako przykład II Cesarstwo Niemieckie.

 

Czy po tych, nie pozostawiających złudzeń deklaracjach, można liczyć na dialog i porozumienie z Jarosławem Kaczyńskim? Na to retoryczne pytanie pozostaje jedna odpowiedź, NIE!!! Mój kolega, poseł Stefan Niesiołowski, głosi otwarcie „PiS to nie są ludzie kompromisu. PiS trzeba zniszczyć, w tym sensie, że wyeliminować i odebrać mu władzę, poprzez protesty społeczne i wsparcie zagraniczne.” Taka postawa mojego klubowego kolegi może wydać się radykalna. Oceniając jednak realnie sytuację, jest chyba jedynym racjonalnym rozwiązaniem. Dzisiaj nie ma przecież podstaw społecznych, uciekania się do strajków okupacyjnych tak jak w 1980 roku.

Kluczem zatem do odzyskania wolności obywatelskiej i politycznej, która jest oczywistą stratą filozofii Kaczyńskiego, są trwałe protesty społeczne. Pytanie, kiedy społeczeństwo dojrzeje do tego sprzeciwu, kiedy zrozumie, że programy „500+”, „Mieszkanie +”, to wielkie oszustwa, za które każdy będzie płacił. Te programy, są niczym innym jak zakamuflowanym powrotem do epoki realnego socjalizmu.

Dzisiaj mamy już trwały, bo od 9 marca br., zalążek polskiego majdanu. Przed Kancelarią Premiera protestuje kilka organizacji, prowadząc pikietę w obronie Konstytucji. Pytanie pozostaje otwarte, czy i kiedy spotkają się z szerszym poparciem. Ja ich popieram, bywam u nich i podziwiam ich wytrwałość, bo walczą, poświęcając wiele, o nasze wspólne dobro.