ROZLICZENIE PRZED WYBORCAMI – CZĘŚĆ 2

Zgodnie z zapowiedzią, kontynuuję moje sprawozdanie – rozliczenie z mojej służby w minionej kadencji w latach 2011 – 2015, jako poseł na Sejm RP z wyboru obywateli w moim okręgu wyborczym w Gdańsku, a z mocy Konstytucji, jako przedstawiciel Narodu. Kilka dni temu, w pierwszej części sprawozdania skupiłem się na przypomnieniu na czym się skupiałem w Komisji Skarbu Państwa, czyli na odbudowie z sukcesem polskiego przemysłu stoczniowego, który dzisiaj jest jednym z najnowocześniejszych na świecie, a jego portfel zamówień na budowę jednostek pływających, przekracza dwa lata.

Dzisiaj, kontynuując moje rozliczenie się przed wyborcami z powierzonego mi mandatu, chciałbym skupić się z działalności w Komisji Nadzwyczajnej ds. Prawa Spółdzielczego. W Polsce mamy miliony spółdzielców. Spółdzielczość, pod warunkiem, że funkcjonuje bez wynaturzeń, jest najlepszą formą własności, funkcjonującą w różnych obszarach życia od ponad 100 lat. Spółdzielczość małych środowisk, które się znają i darzą zaufaniem, jest bezcenna. Z niepokojem obserwowałem, jak w poprzednich kadencjach, ponad głowami najbardziej zainteresowanych, „majstruje” się przy ustawie o spółdzielczości. Zmian dokonywali ludzie, którzy w większości ze spółdzielczością nie mieli nic wspólnego.

Uznałem więc, że zanim zostaną dokonane jakiekolwiek zmiany w ustawie o spółdzielczości, Komisja Nadzwyczajna ds. Prawa Spółdzielczego, powinna wsłuchać się w głos samych spółdzielców. Dlatego na mój wniosek, Komisja podjęła decyzję o tzw. wysłuchaniu publicznym. Uważałem bowiem, że prawo dotyczące samoorganizacji społecznej, a taką jest spółdzielczość, powinno być tworzone przez zainteresowane środowisko, czyli przedstawicieli milionów spółdzielców. Komisja Nadzwyczajna wysłuchała w zaproponowanej przeze mnie procedurze, kilkaset osób, reprezentujących organizacje społeczne, spółdzielnie, związki spółdzielcze, innymi słowy całe środowisko. Ten bezcenny materiał, zgromadzony przez Komisję Nadzwyczajną, pozwala na stworzenie prawa obywatelskiego, prawdziwie spółdzielczego, a nie ustawy napisanej przez władzę centralną. Opisuję ten fragment z mojej działalności, która dowodzi mojej filozofii w sprawowaniu mandatu z wyboru, że należy służyć, należy słuchać, a nie narzucać obywatelom arbitralnie swoich wizji, które mogą często rozmijać się z oczekiwaniami obywateli. Wierzę po prostu w demokrację obywatelską, w Rzeczpospolitą samorządną, taką o jaką walczyliśmy w pamiętnym Sierpniu 1980 roku.

Oczywiście nie brakuje w Polsce wynaturzeń w spółdzielczości, często kryminogennych. Takim najbardziej znanym przypadkiem, są Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowe SKOK. Kosztowały one, nas podatników, miliardy złotych. SKOK wołomiński dofinansowany trzema miliardami złotych, aby ratować pieniądze spółdzielców, to czubek góry lodowej. Połowa tych kas jest zagrożona upadkiem. Pieniądze były transferowane nielegalnie za granicę. Ale tak się dzieje zawsze, jeżeli swoje palce macza w spółdzielczości polityka. Od zarania powstania SKOK-ów, prominentni funkcjonariusze PiS, zasiadali we władzach SKOK-ów i czerpali z tego korzyści materialne, za co teraz płacimy miliardami.