Rocznica

Dla mnie każdy 31 sierpnia to dzień szczególny, który zapamiętam na zawsze. 35 lat temu 14 sierpnia 1980 r. o 5:40 rano zwołałem, zgodnie z ustaleniami podejmowanymi przez ostatnie kilka dni w wielkiej tajemnicy z Bogdanem Borusewiczem, Lechem Wałęsą, Bogdanem Felskim i Ludwikiem Prądzyńskim, na wydziale K5 Stoczni Gdańskiej moich kolegów robotników, rozdałem im przygotowane ulotki i ruszyliśmy w kilkuset w kierunku wydziału K3, gdzie pracowali Ludwik i Bogdan, aby rozpocząć strajk. Dołączył Lech Wałęsa, któremu wcześniej przydzieliliśmy rolę przywódcy strajku i zaczęło się. Facebook lub blog to nie miejsce, aby na długie wywody historyczne. Opisali to profesjonalni historycy. 31 sierpnia w dniu podpisania historycznego Porozumienia odczuliśmy ulgę. Dominowała radość, szczególnie wśród tych, którzy na ponad dwa tygodnie zostawili rodziny, że mogą do nich wrócić, bo podczas strajku pamiętaliśmy o 1970 roku o 1956 roku, o inwazji na Węgry w 1956 i na Czechosłowację 1968 roku. Nie można się wyprzeć, że nie baliśmy się chwilami, że wjadą czołgi i już nigdy ze Stoczni żywi nie wyjdziemy.

Wspomniałem te dni w kontekście tej rocznicy, już 35-ej, która przywołuje wspomnienia, ale powoduje też wielką radość i dumę, że wszystko co później nastąpiło, przy wsparciu prawie całego społeczeństwa, ma dzisiaj następstwa o których wówczas nawet nikt z nas nie śmiał marzyć. Każdy z nas oczywiście pragnął wolnej Polsce, ale wówczas chcieliśmy wywalczyć naszą podmiotowość, niezależne związki zawodowe, które byłyby gwarantem naszej godności oraz drążyły i rozsadzały ten totalitarny system. Wizja dzisiejszej Polski, zintegrowanej z Zachodem, w NATO i UE, z prezydentem Polakiem UE, była poza horyzontem wyobraźni.

Dzisiaj żyjemy w Polsce, w której wielu od samego początku wolności nie potrafiło się odnaleźć, z różnych przyczyn. Nie jest jednak prawdą, że przyczyną problemów wielu współobywateli była transformacja ustrojowa, ponieważ prawdziwą przyczyną było realne bankructwo Polski rządzonej przez komunistów. Wielu ciągle uważa, że państwo powinno być gwarantem znalezienia pracy i zasobnego życia. Niewielu pamięta, bo młodzi nie mogą pamiętać stanu Polski, choćby sprzed 26 lat, zbankrutowanej, zniszczonej i bez cienia perspektyw.

Nikt nie kwestionuje dzisiaj, że w Polsce są nierówności i musimy nadal tak zarządzać krajem, aby je zmniejszać, ale nigdy nie doprowadzimy do komunistycznej „urawniłowki”, bo to było i tego nie chcemy. Nie można natomiast mówić, że państwo polskie jako takie, jest niesprawiedliwe, bo to nie jest prawda. Szczególnie bolesne jest to sformułowanie, gdy głosi je głowa państwa w 35 rocznicę naszego wspólnego wysiłku, a kilka dni wcześniej, nieroztropnie podczas wizyty i naszego najlepszego sąsiada, w Niemczech.

Jakże bolą również słowa wypowiadane w dniu święta „Wolności i Solidarności”, przez Piotra Dudę, przewodniczącego obecnego NSZZ „S”, pod adresem szefowej rządu. Piotrze,  to jest przejaw braku szacunku dla państwa polskiego i jego konstytucyjnych organów. Tak nie wolno!!! Twoje słowa były sprzeczne z wartościami Sierpnia 1980 roku.