DOKĄD PÓJDZIEMY?

Skupiamy wiele naszej uwagi na dramatycznej sytuacji na Ukrainie. Praprzyczyn obecnego konfliktu jest wiele, aczkolwiek należy jednoznacznie podkreślić, że żadna przyczyna nie usprawiedliwia rosyjskiej agresji wojskowej na Ukrainę. Rosja łamie prawo międzynarodowe, próbuje siłą militarną narzucić siłą wojskową nowy porządek międzynarodowy. Na to nie ma i nie może być zgody, bo taka polityka Rosji zagraża pokojowi światowemu.

 

Na tle dramatu Ukrainy, napadniętej haniebnie przez Rosję, ale również targanej wielkim kryzysem gospodarczym, możemy w sposób jasny ocenić naszą polską drogę ostatniego ćwierćwiecza. Często, nazbyt często, słyszymy o naszej rzekomej klęsce, podczas gdy wszystkie najważniejsze, najistotniejsze strategiczne decyzje dla rozwoju i bezpieczeństwa Polski, udało się nam zrealizować. Jesteśmy od ponad 15 lat członkiem NATO, od ponad 10 lat członkiem UE. W ostatnich siedmiu latach, gdy świat został wstrząśnięty kryzysem i ciągle liże rany i z trudnością wychodzą najpotężniejsze gospodarki na prostą z ledwo  zauważanym wzrostem, nasza gospodarka odnotowała ponad 23 procentowy wzrost PKB. Musimy o tych faktach pamiętać w roku wyborczym.

 

Pozostało nam jeszcze wiele do nadrobienia, po 45 latach marazmu i upadku gospodarczego w komunizmie, a wcześniej po ruinie kraju podczas II wojny światowej. W zasadzie wszystkie kolejne rządy w ostatnich 25-latach wolnej Polski, kontynuowały marsz po drodze wytyczonej przez pierwszy niekomunistyczny rząd Mazowieckiego i Balcerowicza. Jednak niektóre rządy, jak choćby SLD podejmowały działania, które szkodziły i po dziś dzień szkodzą, np. w realizacji skutecznej ochrony zdrowia, bo to SLD wróciło do centralizmu w postaci NFZ.  Natomiast PiS zapowiada, że będzie finansował opiekę zdrowotną bezpośrednio z budżetu, czyli chce nam zafundować jeszcze głębszy powrót, bo do lat okresu komunizmu.

 

Dlatego tak ważny jest obecny rok, rok podwójnych wyborów,  prezydenckich i parlamentarnych. Każdy obywatel powinien podjąć decyzję o oddaniu głosu po racjonalnym namyśle, a nie pod wpływem emocji budowanych przez różnej maści szarlatanów politycznych. Musimy, my obywatele, podjąć w sumie prostą decyzję, czy chcemy kontynuacji rozwoju i pogłębiania naszego bezpieczeństwa, czy chcemy nowych eksperymentów, które w świetle nowych zagrożeń, szczególnie płynących ze wschodu, mogą nie tylko spowodować perturbacje, ale podważyć nasz los, nasze bezpieczeństwo narodowe.