Nie mam zamiaru chować się za immunitetem

Pięciu gdańskich radnych Platformy Obywatelskiej odpowie przed sądem za to, że podczas czerwcowej sesji Rady Miasta pojawili się w koszulkach z napisem „Głosuję na Bronka”. Policja uznała, że prowadzili nielegalną agitację wyborczą. Taką koszulkę założył również Jerzy Borowczak. Policja wystąpiła o uchylenie immunitetu poselskiego w związku z tą sprawą. Zawiadomienie dotyczące prowadzonej przez radnych agitacji złożyło jedno z ugrupowań anarchistycznych

Co o tej sprawie sądzi sam zainteresowany?

To dość paranoidalna sytuacja, że organy państwa zajmują się tak błahą  sprawą. Gdybym wiedział, że do tego dojdzie, z pewnością bym tej koszulki nie zakładał. Niemniej jednak wygląda na to, że komuś, kto zajmował się tą sprawą, zabrakło chyba zdrowego rozsądku – odpowiada Jerzy Borowczak. – Dziwi mnie również nadgorliwość organów ścigania w tej sprawie. Tym bardziej, że zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożyła organizacja anarchistyczna, której stosunek to prawa jest dość specyficzny i która kilka razy zakłócała obrady Rady Miasta.

Nie uważam, aby założenie koszulek pod marynarkę było agitacją wyborczą. Niech sąd orzeknie, co nią jest, a co nie. Kogo mieliśmy tym niby agitować? W Radzie były tylko dwa kluby – PO i PiS – każde miało w wyborach swojego kandydata. Jestem pewien, że napis na koszulce nie wpłynął na preferencje wyborcze radnych PiS-u.

Nie zamierzam chować się przed tą sprawą za immunitetem poselskim. Mało tego – osobiście stawiłem się na policji, żądając przesłuchania. Niestety, policjanci odmówili, gdyż prawo nie pozwala im na prowadzenie takich czynności wobec posła. Mimo, iż zdarzenie miało miejsce przed moim zaprzysiężeniem. Oświadczam jednak, że nie mam zamiaru chować się za immunitetem. Mam cywilną odwagę i stawię się w sądzie wraz z moimi kolegami z klubu PO.

 Początkowo wydawało się, że zawiadomienie anarchistów trafi do kosza. Policja rozpoczęła bowiem najpierw postępowanie w sprawie ewentualnego zakłócenia porządku w czasie trwania obrad. Szybko je zamknięto, jednak sprawy nie umożono. Do sądu trafiły wnioski o ukaranie pięciu radnych PO: Marcina Skwierawskiego, Mirosława Zdanowicza, Piotra Skiby, Sylwestra Prusia oraz Agnieszki Owczarczak. Zdaniem policji dopuścili się oni agitacji wyborczej na terenie urzędu samorządu terytorialnego, zakładając koszulki na sesję – co jest zabronione i zagrożone karą grzywny do 5 tys. zł. Do wszystkich radnych już dotarły wezwania do stawienia się w tej sprawie przed gdańskim sądem. Rozprawa odbyć ma się w maju – informuje portal trojmiasto.pl