Za głupotę garstki kiboli, nieudolność policji i służb porządkowych oraz zachowawczość wojewodów odpowiadają porządni kibice i tracące wpływy z biletów kluby.

Rysiu, nie napinaj się – nie ma o co!

Wydawałoby się, że oprócz słabych i źle wyszkolonych piłkarzy oraz niedouczonych trenerów, nic polskiej piłce nie może zaszkodzić. Okazuje się jednak, że może. Potężna armia idiotów i dyletantów szkodzi jej jednak bardziej niż kiepscy kopacze. Nie potrafiliśmy wykorzystać efektu świeżości po EURO 2012 i przenieść organizacyjnego sukcesu na krajowe podwórko. Wybudowaliśmy kilka ultranowoczesnych stadionów, które są obiektem zazdrości kibiców z całego świata, jednak dla naszej kochanej policji i pilnujących stołków pod tyłkiem wojewodów jest to za mało.

Jesteśmy za to świadkami odpowiedzialności zbiorowej. Za głupotę garstki kiboli, nieudolność policji i służb porządkowych oraz zachowawczość wojewodów odpowiadają porządni kibice i tracące wpływy z biletów kluby. Jakiś wariat postanowił dać kiedyś prawo wojewodom do decydowaniu o imprezach masowych. W efekcie, na byle incydent na stadionach ci mają tylko jeden argument – zamknąć stadion lub sektor. Czasami decyzje są kuriozalne, jak ostatnio wojewody pomorskiego, który za odpalenie rac w ubiegłym sezonie (SIC!) ukarał właśnie puste krzesełka… PGE Arena, stadion ponad 30-tysięczny nie zapełnia się ostatnio nawet w połowie. Wyłączenie jednego sektora, to pozory kary… W końcu odpowiedzialność za wybryki kibiców poniosły tylko krzesełka, bo kibole mogą usiąść gdzie indziej… Kara infantylna, głupia i ośmieszająca urząd wojewody.

Podobnie działają inni wojewodowie, którzy za wybryki kilkunastu pseudokibiców narażają kluby na straty, a prawdziwym kibicom odbierają możliwość kibicowania ukochanym zespołom.  Działanie najprostsze i najgłupsze… Pokazujące bezradność prawa wobec garstki kiboli. Po co budujemy supernowoczesne stadiony? Po co pakujemy miliony złotych w systemy monitoringu, które podobno są w stanie zidentyfikować każdego widza? Skoro rzeczywiście można takiej identyfikacji dokonać, czy tak trudno jest wyłowić 10 ludzi trzymających race i przykładnie ich ukarać? Pseudokibice muszą zdać sobie sprawę, że trzymając w dłoni race, tak na prawdę trzymają banknoty o wysokich nominałach, które właśnie puszczają z dymem.

Swoją drogą jestem za tym, aby pozwolono kibicom, w sposób kontrolowany, rzecz jasna, używania pirotechniki na stadionach.  Oprawa meczowa to sól futbolu, a wiele pirotechnicznych pokazów naszych kibiców to prawdziwe i niezapomniane show! Przecież można to przeprowadzać w porozumieniu ze służbami pożarniczymi i policją. Z kibicami należy współpracować, a nie ich bezmyślnie za wszystko karać. Karać należy sprawców łamiących prawo i nieudolne służby porządkowe.

Dochodzi jednak do kolejnego absurdu. Policja, która nie potrafi należycie zabezpieczyć meczów o podwyższonym ryzyku zawczasu zabiega u wojewodów o zamknięcie stadionu lub jego części. To sposób na walkę z chuligaństwem godny skopiowania na światowe rozgrywki ligowe. Polski patent!!! Nie wiadomo tylko, czy się śmiać, czy płakać. Jesteśmy chyba pierwszym krajem na świecie, w którym kibic może nie obejrzeć meczu, tylko dlatego, że policja boi się dostać po głowie… A wojewodowie na wszelki wypadek przychylają się do tych wniosków, bo skoro policja się boi, to co dopiero jakiś tam wojewoda! Proponuję więc przenieść tę zasadę na inne sfery życia.  Bójka w tramwaju – zawiesić kursy. Awantura na starówce – czasowo wyłączyć ze zwiedzania Główne Miasto, pijatyka na molo – zamknąć molo dla turystów! Dlaczego nie? Kara tak samo skuteczna, jak ta na stadionie i wymierzona dokładnie w innego adresata.  Przykładem takiego działania jest sprawa transparentu, który wisiał na meczu Lecha Poznań z Żalgirisem Wilno. Kilku, może kilkudziesięciu kiboli „Kolejorza” popisało się nie lada chamstwem i głupotą. Tylko co teraz da zamknięcie trybuny? Dlaczego nie ukarano sprawców zdarzenia i osoby, które pozwoliły wnieść transparent na stadion? W końcu kilkudziesięciometrowe płótno nie zostało przemycone po cichaczu pod koszulką… A teraz wojewoda wielkopolski zadecydował, że kilka tysięcy kibiców Lecha, mających pecha siedzieć na tej właśnie trybunie, nie obejrzy następnych spotkań swojej drużyny… Kara zaiste wychowawcza. Do następnego razu, bo sprawcy są bezkarni.