Po raz kolejny panowie Godson, Gowin i Żalek dali przykład niesubordynacji i zdaje się, że wreszcie się doigrali.

Krzyżyk na drogę

IMG_9158Gdy kilka miesięcy temu pisałem o tym, że kilkoro posłów próbuje rozerwać Platformę Obywatelską, nie wszyscy podzielali moje zdanie. Młodsi koledzy z partii uważali pewnie, że stary piernik bredzi, ale… wyszło niestety na moje. Po raz kolejny panowie Godson, Gowin i Żalek dali przykład niesubordynacji i zdaje się, że wreszcie się doigrali.

Otwarcie mówiłem, że tych gentlemanów trzeba było pożegnać już po wolcie, jaką wykonali w sprawie związków partnerskich. Ma jednak rację Donald Tusk, który zapowiedział ewentualne rozstania z partią dopiero po wyborach przewodniczącego. Jeśli premier wygra je ponownie, z pewnością zrobi „papa” wszystkim, którzy nie zamierzają płynąć w kierunku, który wskaże. I dobrze! Wszędzie na świecie o priorytetach i kierunkach działania partii decyduje jej lider. Jeśli komuś z nim nie po drodze, to droga wolna… Tymczasem u nas niektórym wydaje się, że mają tyle władzy co przewodniczący i mogą robić co zechcą.

Jeśli panom posłom nie odpowiada Platforma Obywatelska, zawsze mogą utworzyć własne ugrupowanie, gdzie będą mogli realizować swój autorski program. Wielu już próbowało i wielu się na tym sparzyło. Takim tuzom polityki, jak Ziobro, Kurski, Ujazdowski, Cymański, Poncyliusz, Jakubiak, czy Kępa, żeby wymienić tylko kilkoro, również wydawało się, że urośli ponad swoją partię i są gotowi do przejęcia w niej władzy. I gdzie oni są? Gdzie wszyscy moi przyjaciele? Zabrakło ich! A przecież było ich tak wielu… Ciekawe, że za platformianym tercetem egzotycznym ujęli się koledzy z PiS-u, którzy potępili zakusy do wyrzucenia ich z PO. Nie słyszałem jednak głosów oburzenia, gdy Jarosław Kaczyński usuwał z sekty wszystkich, którzy popadli w niełaski, lub coraz bardziej zagrażali pozycji lidera.
Tercetowi populistów z PO także nie wróżę sukcesu. Nie mam wątpliwości, że wszystko, co robią jest ukierunkowane na autopromocję. Przecież gdyby nie ich niesubordynacja, nikt nie zapraszałby ich przed kamery i nikt w Polsce nie wiedziałby kto to poseł Żalek, czy Godson. No, może tego drugiego jeszcze by kojarzyli z racji jego egzotyczności. Myślę, że lepszym wyjściem dla nazywających się konserwatystami byłoby założenie kabaretu. W końcu Gowin to człowiek z Opus Dei, słyszący ponoć krzyk zarodków. Do tego zaprzeczający ewolucji Godson, widzący wskrzeszenia zmarłych przez afrykańskich czarodziei i poseł Żalek, chcący zabronić handlu w niedziele i zwolennik monarchii. Życzę powodzenia…

Acha! Odnalazł się dawno nie oglądany Piotr z Tabletu! Profesor Gliński, który najwyraźniej przestał być już potrzebny Jarosławowi Kaczyńskiemu,  ogłosił, że przy sprzyjających (???) okolicznościach może ewentualnie, łaskawie kandydować na urząd prezydenta Warszawy… Był już krótko premierem. Ba! Miał nawet swój wirtualny rząd! Króciutko nawet prezydentem kraju. Teraz marzy mu się stołek prezydenta stolicy. Ciekawe tylko, czy warszawianie marzą o Glińskim? Tak na dobrą sprawę, nie wiadomo, co sobą reprezentuje ten enigmatyczny osobnik. Chciałem napisać „polityk”, ale nim chyba nie jest. Nie wiadomo, do czego się nadaje, ani co osiągnął. Wiadomo tylko, że jest papierowym tygrysem lidera PiS-u. Jakież musi być jego omotanie Kaczyńskim, że człowiek z jego wykształceniem, daje z siebie robić pajaca…