Panowie Biernacki i Seremet, zróbcie coś, aby polskie sądy nie były ośmieszane przez komunistycznych zbrodniarzy.

Generalskie zdrowie
Szykuje nam się prawdziwy bestseller. Literacka Nagroda Nobla murowana! Otóż Czesław Kiszczak postanowił spisać swoje wspomnienia. Z pewnością generał ma co wspominać, ale najciekawsze jest to, że były szef MSW cierpi podobno na chorobę Alzheimera z dodatkowo pogłębiającymi się problemami natury neurologicznej.
Brzmi to wszystko niezwykle dramatycznie. Przynajmniej dla sądu, który uznał, że Kiszczak nie może w takim stanie zdrowia uczestniczyć w procesie, w którym jest oskarżony o zezwolenie milicji na strzelanie do strajkujących górników w kopalni „Wujek”. Ofiary Stanu Wojennego i rodziny ofiar masakry „Wujka” raczej nie doczekają się już sprawiedliwego wyroku. Wedle opinii lekarza, Kiszczak ma bowiem poważne zaburzenia pamięci, słuchu, wiele problemów neurologicznych i w ogóle jest wrakiem człowieka…
stocznia 101Ciekawe zatem, jak postępująca demencja i trawiący Kiszczaka Alzheimer wpłynie na jego reminiscencje? Może będziemy świadkami niezwykłych wyznań chorego człowieka, który „cudem” z zakamarków pamięci wydobędzie resztki wspomnień, tworząc zapewne alternatywną wersję historii wybielającą komunistycznych zbrodniarzy? Ale jest też druga możliwość. Mianowicie Kiszczak jawnie drwi sobie z wymiaru sprawiedliwości. Nie niepokojony przez nikogo wypoczywa w swojej mazurskiej posiadłości i pomiędzy kolejnymi szklaneczkami whisky spisuje kolejne strony wspomnień. Ciekawe, czy biegli sądowi zastanowią się nad tym, jak chory w takim stadium choroby może skupić się nad pisaniem książki?

Drwiny z wymiaru sprawiedliwości stają się specjalnością komunistycznych dygnitarzy. Ręka sprawiedliwości najprawdopodobniej nie zdąży dotknąć także Wojciech Jaruzelskiego. Niedawno sąd przychylił się do wniosku lekarzy, że 90-letni generał, oczywiście ze względu na stan zdrowia, nie może uczestniczyć w toczących się przeciwko niemu procesach. Mało tego! Jaruzelski zdaniem ludzi z medycznym wykształceniem nie może wręcz przebywać w skupiskach ludzkich!!!

Tymczasem były prezydent hucznie obchodził okrągłe urodziny w ekskluzywnym hotelu „Hyatt”. Na tę okoliczność Jaruzelski cudownie ozdrowiał i nie dość, że dotarł na imprezę, to jeszcze bawił się w ponad stuosobowym skupisku ludzkim. Urodzinową fetę zorganizował mu Aleksander Kwaśniewski, a na imprezie szampańsko bawiły się obecne i minione gwiazdy lewicy. Generał również nie wyglądał na obłożnie chorego, mimo iż kilka tygodni wcześniej przygotowywano nas na jego rychłą śmierć. Jaruzelski ukazał się światu w lepszej formie niż wszyscy sądzili. Najpierw uraczył zebranych przemową, której nie powstydziłby się sam wielki orator, Fidel Castro. Generał całkiem logicznie ględził blisko 40 minut, a później przez kolejne 4 godziny bawił się setnie, popijał czerwone (a jakże!) winko i odbierał hołdy od swoich wyznawców.
Dla mnie, jako dla byłego opozycjonisty, to szczególnie przykre, że niegdysiejsi komunistyczni zbrodniarze unikają odpowiedzialności. Przykre tym bardziej, że robią sobie kpiny z wymiaru sprawiedliwości. Spokojnie mogą pisać książki. Panowie Biernacki i Seremet, zróbcie coś na Boga w tej sprawie! Zróbcie coś, aby polskie sądy nie były ośmieszane. Może czas zakończyć to promowanie komunistycznych zbrodniarzy?