Skoro Kaczyński jest tak zatroskany stanem finansów Warszawy, to może zwróci uwagę na niedaleki Radom?

Kłamstwo ma krótkie nogi

z14101545Q,Jaroslaw-Kaczynski-podpisal-sie-pod-wnioskiem-o-odCo łączy Warszawę i Radom? Z pozoru nic. Ale jedno bym na pewno znalazł – cynizm Jarosława Kaczyńskiego. Ostatnio prezes pochylił się nad finansami stolicy i uznał, że Hanna Gronkiewicz-Waltz zadłuża miasto na niebotyczną skalę. Ma to być najpoważniejszy zarzut dla pani prezydent, wywodzącej się przecież z PO.

Kiedy słyszę z ust Kaczyńskiego słowa „policzyliśmy”, zaraz staje mi przed oczami 3 miliony mieszkań obiecanych przez prezesa. Ale,  z tym liczeniem przez pisiorów bywa ja zwykle różnie. Najważniejsze, żeby słowa szefa PiS były proste, dosadne i trafiły do ciemnego ludu. A że cyfry się nie zgadzają, lub są podawane wybiórczo, to co z tego? Geniusz ekonomii i tak wie swoje. Ciekawe tylko, że Kaczorowi przeszkadza źdźbło u innych, a nie widzi belki we własnym oku.

Kiedy „Jarosław Polskę zbaw” wziął się za ratowanie finansów stolicy, dziennikarze czym prędzej podliczyli rządy obecnej pani prezydent. Wnioski okazały się dla prezesa druzgoczące. Przecież wiadomo, że kłamstwo ma krótkie nogi… Prezes rzuca liczby, których normalny człowiek nie jest w stanie zweryfikować, a część wyznawców jego sekty pewnie sądzi, że coś jest na rzeczy. Warszawski ratusz zareagował szybko i przyznał ,że Warszawa ma długi, lecz w granicach dopuszczalnych prawem. Notabene najlepiej wyglądały finanse Warszawy za prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Po swojej kadencji pozostawił niewykorzystanych ok. 4,5 mln. zł… BO NIC NIE ZROBIŁ. Jak sobie przypominam ówczesne rządy, w Warszawie nie ruszono żadnej poważnej inwestycji.

Skoro Kaczyński jest tak zatroskany stanem finansów Warszawy, to może zwróci uwagę na niedaleki Radom? Tym miastem od 2006 roku rządzi Andrzej Kosztowniak z PiS. Wierny i mierny prezydent oprócz nowo powstałego pomnika pary prezydenckiej nie ma się czym pochwalić. Ale widać to wystarczające, aby wejść w łaski prezesa. I tu wychodzi zakłamanie i hipokryzja Kaczyńskiego. Warszawa – wzrost zadłużenia o 115%, Radom – wzrost zadłużenia o 546%! Tylko, że wydatki Warszawy są 13 krotnie większe o wydatków Radomia… Zadłużenie miasta Radom wzrosło z 75 mln zł na koniec 2006 r. do prognozowanych 410 mln zł na koniec 2013 r. Zadłużenie stolicy – 2 mld 901 mln zł na koniec 2007 r do 5 mld 934 mln zł prognozowanych na koniec 2013 r. Ale rosły też dochody miasta: z 8,7 do 13 mld zł. Dlatego biorąc pod uwagę stosunek długu do dochodów, skok nie jest już wcale aż tak radykalny – w 2007 r. wynosił 33%, a w 2013 r. ma wynosić 47,7% (dopuszczalny prawem próg to 60 proc.). Przy czym poziom zadłużenia w stolicy spada – na koniec 2011 r. przekraczał 50%.

Zapewne, gdyby prezydent Kosztowniak był z innej opcji politycznej, Kaczyński biłby pianę o jego odwołanie i pewnie sam, tak jak w przypadku Warszawy, podpisywałby się pod wnioskiem o referendum w sprawie przyszłości włodarza miasta. A tak, póki dowodów oddania PiS-owi jest pod dostatkiem, to nad nieudolnym prezydentem rozpościera się parasol ochronny. Panie prezydencie Kosztowniak, dopóki więc w Radomiu będą szkołom i ulicom będą nadawać imię Lecha Kaczyńskiego, a szkaradne pomniki tragicznie zmarłego prezydenta będą szpeciły przestrzeń publiczną, dotąd prezes nawet nie zerknie stan radomskiej kasy. Może Pan być spokojny i wiernie czekać na namaszczenie szefa na kolejną kadencję…

fot. Kuba Atys/Agencja Gazeta – www.gazeta.pl