onet.pl Jerzy Borowczak: Wałęsa i Borusewicz dają przykład jak gówniarze

  • Jacek Gądek Onet

– Jak Lech Wałęsa i Bogdan Borusewicz będą sobie prywatnie dawać po zębach, to ich prywatna sprawa, ale jaki dają przykład młodym? – tak Jerzy Borowczak (poseł PO) w rozmowie z Onetem komentuje konflikt miedzy byłym prezydentem a obecnym marszałkiem Senatu ws. faktycznego przywództwa strajku z 1980 r.

Jerzy Borowczak, fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta

Jerzy Borowczak, fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta

Scysja zaczęła się od słów Henryki Krzywonos, która powiedziała w rozmowie z „Wprost”: „Wałęsa miał dar przekonywania, więc został przewodniczącym. Jednak tak naprawdę to mieliśmy przewodniczącego. Był nim Bogdan Borusewicz. Nieujawniony przewodniczący. Przecież to Borusewicz kręcił tym strajkiem”.

Przez ponad tydzień Borusewicz (na którego przyjaciele mówią „Borsuk”) nie ustosunkował się do tych słów. Aż Wałęsa zażądał od niego przeprosin – właśnie za to milczenie. – Jeśli on (Borusewicz – red.) sobie przypisuje prawo do kierowania strajkiem, to jest to skandal – powiedział Onetowi Lecha Wałęsa. Wcześniej zarzucił „Borsukowi”, że „na strajkowaniu znał się jak wół na gwiazdach”.

Zaskoczony Borusewicz w rozmowie z Onetem odpowiedział Wałęsie: „Prowadzenie strajku było działaniem zespołowym. Każdy miał w tym udział – miał udział Lech Wałęsa, miał Bogdan Borusewicz. Perspektywa tego, kto co robił, zawsze jest kwestią indywidualnej oceny. Nie sądzę, żebym kogokolwiek musiał przepraszać. A Lecha Wałęsę pozdrawiam”.

– Cały Bogdan. Zamiast powiedzieć krótko i na temat – ocenia z uśmiechem Jerzy Borowczak.

Po pozdrowieniach dla Wałęsy Borusewicz znów zamilkł. A wersję Krzywonos o przywództwie Borusewicza potwierdził – znów we „Wprost” – Andrzej Kołodziej (jeden z sygnatariuszy Porozumień Sierpniowych). Sprawa ma wiec ciąg dalszy.

Co na to Jerzy Borowczak – przyjaciel i Lecha Wałęsy, i Bogdana Borusewicza?

– Wałęsa i Borusewicz dają przykład jak gówniarze z piaskownicy. Nie uchodzi ludziom na takim poziomie prowadzenie takiej dyskusji. No bo co to za dyskusja? Jaki to jest przykład? Mnie to boli. Jak Wałęsa i Borusewicz będą sobie prywatnie dawać po zębach, to ich prywatna sprawa, ale jaki dają przykład młodym? – mówi Onetowi Borowczak.

W jego ocenie obecny marszałek Senatu powinien był szybko przeciąć dywagacje o swoim przywództwie. – Borusewicz mógł od razu odpowiedzieć, że Heni Krzywonos pomyliło się przygotowywanie z prowadzeniem strajku – mówi.

Ale jednocześnie tłumaczy kolegę z dawnej opozycji. – Bogdan zawsze był skryty i skąpy w oświadczeniach,  nigdy nie był mówcą. A być może połechtało go trochę to, że znana osoba, jaką jest Henia Krzywonos, powiedziała, że to on był przywódcą.

Nie zmienia to jednak faktu, iż Borowczaka zastanawia postawa Borusewicza. – Dziwię mu się, bo dobrze wie, że gdyby nie Lech Wałęsa, to by go (Borusewicza – red.) w ogóle nie byłoby w stoczni – zauważa. Wynika to z tego, że – mówi Onetowi Borowczak – komuniści podjudzali robotników ze Stoczni Gdańskiej przeciwko Borusewiczowi, Jackowi Kuroniowi czy Bronisławowi Geremkowi. Jednak to Wałęsa „brał na klatę” i – podkreśla Borowczak – nie zgodził się na usunięcie m.in. Borusewicza ze stoczni.

Czy jednak były prezydent nie przesadza z oczekiwaniem przeprosin? – Wałęsa nie musi mówić tego, co mówi, ale mówi i nic z tym nie mogę zrobić. Po cholerę mu to? Powinien pominąć takie gadanie. Mógł to obśmiać. Nikt w przywództwo Borusewicza nie uwierzy. Reakcja jest niewspółmierna, ale taki jest Wałęsa – tłumaczy Borowczak.

Jak się skończy ten konflikt? Borowczak ze śmiechem mówi: – Biologia wszystko załatwi i będzie spokojnie. Wymrzemy. A młodzież będzie się uczyć historii z podręczników.

Sam Jerzy Borowczak deklaruje, że na konflikt Lecha Wałęsy i Bogdana Borusewicza ws. przywództwa strajku 1980 r. patrzy „z poczuciem humoru”. Dlaczego? – Bo to dziecinada. Śmieszą mnie te kolejne wypowiedzi – odpowiada. Uzasadnia przy tym, że niepoważna jest scysja ws. przywództwa strajku, który miał miejsce 33 lata temu, a poza tym – podkreśla – niekwestionowanym liderem strajku był – i to jednoosobowo – Lech Wałęsa.

Rozmówca Onetu dodaje jednak, że ładnie byłoby, gdyby przy najbliższej okazji, zapytany przez dziennikarzy, Borusewicz powiedział prawdę o tym, jak to było.

(RZ)

onet.pl Jerzy Borowczak: Wałęsa i Borusewicz dają przykład jak gówniarze