Może sukces zdesperowanych mam pierwszego kwartału to wskazówka dla związkowców? Zamiast protestów i palenia opon, może warto z premierem zagrać nieco subtelniej?

Kropla drąży skałę

Donald Tusk się ugiął! Okazało się, że kobiecy urok i perswazja, rozmiękczyły serce twardego Kaszuba. Rząd znalazł pieniądze na matki pierwszego kwartału. Pierwszy raz widziałem, aby premier tak cieszył się z porażki.

Może sukces zdesperowanych mam pierwszego kwartału to wskazówka dla związkowców. Zamiast protestów i palenia opon, może warto z premierem zagrać nieco subtelniej?
Osobiście popierałem walkę rodziców. Spotkałem się z nimi i w pełni solidaryzowałem. Zaproponowany system był co najmniej nieuczciwy. Graniczna data wyznaczona na 17 marca była idiotyczna. Trzeba było ustalić zmianę przepisów na koniec roku, tak, aby nowe rozwiązania były społecznie sprawiedliwe dla rodziców dzieci urodzonych w 2013 r. Równy start miałyby wszystkie dzieci urodzone w jednym roku. Jeden rocznik – te same prawa. Szczególnie jest to ważne, gdyż rozpoczęcie dalszych stopni edukacji uzależnione są od roku urodzenia dziecka, a nie od kwartału.
Całe zamieszanie oceniam, jako wyjątkowo niepotrzebne. Na porodówkach łzy radości mieszały się ze łzami rozpaczy, bo dziecko urodziło się za wcześnie. Każda przyszła mama chciała bowiem rodzić po 17 marca… Po raz kolejny Platforma „dała plamę”, powodując niepotrzebną złość obywateli. Szkoda, że przykłady ACTA i zamieszania z listą leków refundowanych, nikogo niczego nie nauczyły. Na szczęście i tym razem, udało się sprawę odkręcić, choć niesmak pozostał…

Druga dobra informacja, to fakt, iż rząd znalazł również pieniądze na obniżenie opłat w przedszkolach. Teraz każda płatna godzina ma być za złotówkę. To na pewno dobra wiadomość dla wszystkich rodziców maluchów. Ale to jeszcze nie załatwia problemu. Drugim problemem, pewnie znacznie poważniejszym, jest sposób rekrutacji dzieci do przedszkoli i żłobków. Tutaj jest również wiele do zrobienia i nie ukrywam, że będę się starał w tym pomóc.

Każdy rodzic, który próbował umieścić swoją pociechę w takiej placówce wie, że nie jest to wcale proste. Miejsc brakuje, a szanse na sukces dla przeciętnej rodziny, graniczą z cudem… Okazuje się bowiem, że uprzywilejowane są dzieci z rodzin dysfunkcyjnych i patologicznych. Bycie samotną matką, najlepiej maltretowaną przez współmałżonka znacznie zwiększają szanse na żłobek… Co bardziej cwani udają rozbite małżeństwa, byleby pozbyć się kłopotu. To też chora sytuacja, aby uczciwi, pracujący rodzice, nie mieli szans na żłobek dla swoich dzieci. Przecież nie każdego stać na prywatną placówkę i nie każdy ma w pobliżu gotową do pomocy babcię.