Chciałbym, aby w Młodym Mieście postały ulice i place imienia Margaret Thatcher, Ronalda Reagana, Lecha Wałęsy, Helmuta Kohla, czy Michaiła Gorbaczowa.

Młode Miasto – miastem wolności

Gdzieś obiło mi się o uszy, że radni Gdańska chcą uczcić zmarłą niedawno Margaret Thatcher, nadając jednej z ulic jej imię. Idea rzeczywiście szlachetna, bo bez względu na to, jak była oceniana „Żelazna Dama”, była jedną z wielkich polityków powojennego świata. Nigdy nie skrywała swojej sympatii do Polski. W znacznym stopniu, także pani Thatcher zawdzięczamy zwycięstwo Solidarności.

Oczywiście, od razu zaoponował Piotr Duda. Można było się tego spodziewać, bowiem lider dzisiejszej Solidarności (nie mylić z tą wielką) będzie „z urzędu” w opozycji do wszystkiego, co wyjdzie spod ręki polityków Platformy Obywatelskiej. Wszystko powinno mieć jednak swój umiar, a Duda powinien sięgnąć do historii. Gdyby nie między innymi Thatcher, która wspierała Solidarność, nie byłoby dzisiaj wolnej Polski, Solidarności i Dudy… Bardzo jestem ciekawy, jak się zachowają teraz radni PiS. Ciekawe, czy zwycięży u nich rozsądek, czy linia partyjna, która nakazywałaby zgodzić się z Dudą?

Uhonorowanie Margaret Thatcher to piękna inicjatywa. Uważam jednak, że miejsce ulic poświęconych wybitnym osobistościom, które doprowadziły do wolności, nie powinno być przypadkowe. Idealnym miejscem byłoby planowane Młode Miasto. Nowa dzielnica Gdańska, która ma być symbolem nowoczesności i wejścia naszego miasta i kraju w XXI wiek. Symbolicznie powstaje ona na terenach dawnej Stoczni Gdańskiej im. Lenina, gdzie walczyliśmy  o wolność. Jest w tym coś mistycznego, że w miejscu, w którym tworzyła się historia, dzisiaj mogli byśmy podziękować tym, którzy pomogli nam odzyskać wolność. Idźmy dalej! Dlaczego nie uhonorować wybitnych postaci, dzięki którym wolność odzyskali inni?

Chciałbym, aby w Młodym Mieście postały ulice i place imienia Margaret Thatcher, Ronalda Reagana, Lecha Wałęsy, Helmuta Kohla, czy Michaiła Gorbaczowa. Niektórzy z wielkich jeszcze żyją. Wspaniale byłoby zaprosić Ich lub ich rodziny do odsłonięcia tablic z ich imieniem i podziękować im za to, co dla nas zrobili. W Młodym Mieście byłoby miejsce także dla Nelsona Mandeli, Vaclava Havla, choć on ma już ulicę swego imienia i Jana Pawła II. Chciałbym, aby obok wielkich światowych polityków, znalazło się miejsce i dla tych, którzy byli bohaterami w naszym kraju.

Boję się jednak, że w naszym podzielonym kraju bohaterów byłoby aż nadto, a każde nazwisko, które znalazło by się w „Galerii Wolności” byłoby okazją do politycznej awantury i budowania politycznych mitów. Pewnie okazało by się, że strajkujący 2 tygodnie w 1988 roku w Stoczni Gdańskiej, Jarosław Kaczyński, ma nie mniejsze zasługi dla wolności, niż Wałęsa, Gorbaczow, czy Reagan?