Dla PiS im gorzej, tym lepiej…

Wiktoria Brukselska

 Liderzy Platformy Obywatelskiej, Donald Tusk, Jerzy Buzek i Janusz Lewandowski w kampanii wyborczej obiecali 300 miliardów złotych z unijnego budżetu. Wyborcy uwierzyli i się nie zwiedli. Premier z nawiązką spełnił wyborcze obietnice i przywiózł z Brukseli 441 miliardów złotych.  Nawet Jarosław Kaczyński zapewniał, że trzymał kciuki za premiera. Nie wiem, czy były to kciuki, czy najpewniej środkowy palec, ale sukces polskiej delegacji prezes uznał za … druzgocącą porażkę.

Czy pamiętacie, co przy okazji kampanii mówiła opozycja? Twierdzili, że deklaracje Tuska to gruszki na wierzbie, pobożne życzenia i demagogia na użytek publiczny. Jakoś trudno im to teraz odszczekać i docenić sukces polskich negocjatorów. Zazdroszczą i gratulują nam inni. Mimo mniejszego budżetu Unii na lata 2014-2020, Polska jako jedyne państwo otrzymała więcej niż w poprzednim okresie. To mówi samo za siebie.

Ale dla „pisiorów” to mało. Niezbadane są jednak analizy Jarosława i zakamarki jego zmęczonego umysłu, ale jakby nie liczyć otrzymaliśmy znacznie więcej pieniędzy niż w budżecie negocjowanym przez rząd PiS-u. Gdy Kazimierz Marcinkiewicz w ekstazie wykrzykiwał swoje słynne „yes, yes, yes!”, Kaczyński obwieszczał niebywały sukces. Dzisiaj twierdzi, że Tusk „dał ciała” i sprzedał polskich rolników. Prezes uważa bowiem, że należało nam się 470 miliardów. No, ale do tego potrzebna była mała zmiana. Premierem musiałby być on lub ewentualnie wirtualny szef rządu – profesor Gliński. Nie wiem, jak Jarosław chciał wywalczyć więcej? Może wespół z biznesmenem Rydzykiem lub organizując marsz z pochodniami na Brukselę, byłoby to możliwe. Ale pewności nie mam.

Zamiast cieszyć się z naszego wspólnego sukcesu, lepiej zasiać ferment. Aż się chce zapytać, dlaczego? Odpowiedź jest banalnie prosta – bo dla PiS im gorzej, tym lepiej… Oto bowiem działacze PiS wieszczą prawdziwą katastrofę. Sytuacja jest dramatyczna do tego stopnia, że w nagrodę za dobrą robotę przy negocjacji budżetu, planują złożyć wniosek o konstruktywne wotum nieufności dla rządu Tuska. Przyznacie państwo, że strasznie żałośnie to brzmi. No, ale skoro kasa jest, to można próbować zmienić kierowcę. Na szczęście nieliczni w europarlamencie przedstawiciele PiS już zapowiadają, że będą głosować przeciwko przyjęciu budżetu, z którego Polska dostanie najwięcej. Zastanawiam się, czy są kompletnymi idiotami i ignorantami? No, bo jeśli nie idiotami i ignorantami, to sabotażystami i dywersantami…