„Dziennik Bałtycki” – Spółdzielnie mieszkaniowe do likwidacji? Grupa posłów PO szykuje rewolucję. Rozmowa z Jerzym Borowczakiem.

Grupa posłów Platformy Obywatelskiej przygotowała projekt zakładający kompletną przebudowę polskiej spółdzielczości mieszkaniowej. Zamiast własności spółdzielczej – dominacja prywatnej, zarządzanej przez wspólnoty mieszkaniowe.

Projekt ten idzie dalej, zakładając – między innymi – ustawową „rewizję” wszystkich prezesów spółdzielni. Jeśli wejdzie on w życie, to każdy z nich będzie miał 12 miesięcy na ponowne zdobycie poparcia. W przeciwnym razie straci mandat.

Pracom nad kontrowersyjnym projektem przewodzi nie mniej kontrowersyjna posłanka – Lidia Staroń (PO). Choć jeszcze w 2007 r. odsunięto ją od pracy przy ustawie, a na włosku zawisło jej członkostwo w klubie Platformy, to właśnie ta posłanka pod koniec tygodnia zreferuje izbie wyniki prac.

W środowisku spółdzielców wrze: – Za co posłowie nas tak nienawidzą? Przecież wiele spółdzielni funkcjonuje bez zarzutu. Dlaczego skazywać je na likwidację? – pytają. Burza wokół zmian w ustawie na nowo wywołała dyskusję o tym, co jest lepsze dla mieszkańców: własne „M” zarządzane przez wspólnotę czy raczej udział w osiedlowej spółdzielni.

– Kiedy w kraju zaczyna się źle dziać, Platforma Obywatelska wyciąga panią Staroń. To klasyczny temat zastępczy, który poprzez swą kontrowersyjność ma przykryć poważne problemy – twierdzi Jerzy Śnieg, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Renawa” w Kwidzynie, a zarazem szef SLD na Pomorzu. – Pani Staroń miała już swoje pięć minut, nie zebrała poparcia. Teraz przypuszcza kolejny atak. Mam nadzieję, że z podobną skutecznością… – ironizuje Śnieg.

Kolejne obrady Sejmu rozpoczną się w najbliższą środę. W porządek obrad wpisano nie tylko pierwsze czytanie propozycji autorstwa posłów PO, ale też PiS oraz SLD. Teraz posłowie mają zdecydować, który będzie dalej procedowany. W jakim kierunku pójdzie Sejm, dziś trudno przesądzać. Jerzy Borowczak, choć sam należy do Platformy Obywatelskiej, powątpiewa w sukces partyjnej koleżanki.

– Rozmawiałem z naszymi parlamentarzystami i wielu twierdziło, że nie poprze tych rozwiązań – twierdzi Borowczak. – Lidia Staroń idzie w złym kierunku. Spółdzielnie mieszkaniowe należałoby udoskonalać, zamiast dążyć do ich likwidacji.

Co w praktyce dałoby wprowadzenie projektu według założeń grupy posłów PO?

Przede wszystkim ułatwienia w zakresie wyodrębniania lokali. Zamiast odpowiedniej umowy i obligatoryjnej wizyty u notariusza, miałoby wystarczyć założenie odrębnej księgi wieczystej i wniosek o odpowiedni wpis. Do jego uzyskania potrzebna byłaby tylko odpowiednia uchwała władz spółdzielni (zarządu bądź rady nadzorczej).

Ale nie to wzbudza największe kontrowersje. Opór budzą przede wszystkim zapisy ustanawiające wspólnoty mieszkaniowe na nieruchomościach, w których wyodrębnił się choć jeden lokal. W ten sposób namnożyłyby się ich tysiące. Nowa ustawa zmuszałaby też władze spółdzielni, by przygotowały plan podziału należących do nich nieruchomości w terminie do trzech miesięcy od dnia wejście w życie ustawy.

Tymczasem krytycy projektu wskazują, że proponowane przepisy nie rozwiązują problemu tzw. części wspólnych.
– Przecież spółdzielnia to nie tylko bloki i mieszkania, ale też drogi, parkingi i place zabaw. Każda wspólnota będzie chciała mieć blisko siebie parking, ale żadna nie weźmie na siebie utrzymania placu zabaw i odpowiedzialności za bezpieczeństwo dzieci! – alarmują spółdzielcy.

Jednak ułatwienie w zakresie wyodrębnienia lokali to nie całość proponowanych zmian. Posłowie PO domagają się m.in., by każdy, komu przysługuje spółdzielcze prawo do lokalu w spółdzielni mieszkaniowej, był z automatu jej członkiem. Dziś, żeby nim się stać, trzeba wpłacić kilkaset złotych wpisowego.

– Nie jest normalną sytuacją, gdy znaczna liczba osób, czasem nawet większość, którym przysługują spółdzielcze prawa do lokali, nie jest członkami spółdzielni i w ten sposób praktycznie zostaje pozbawiona wpływu na zarządzanie spółdzielnią – przekonują autorzy projektu nowej ustawy.

Jerzy Śnieg uważa, że wpisowe to niewielka cena za możliwość wpływu na życie własnej spółdzielni. – Problem nie leży w samych spółdzielniach, ale w tym, że mieszkańcy nie korzystają ze swoich praw. Każdy z członków ma przecież już teraz prawo zajrzeć nam do kieszeni, sprawdzić, na co wydajemy pieniądze, komu powierzamy zlecenia i ile zarabiamy – twierdzi Śnieg.- Nie dziwię się jednak mieszkańcom, którzy co chwilę słysząc o zmianach nabierają co- raz większego zniechęcenia.

Wspomniany projekt posłów PO jest już po konsultacjach. Negatywna opinia Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP nie jest zaskoczeniem. Krytycznie do projektu zmian odniosły się także Krajowa Rada Notarialna oraz Krajowa Rada Sądownictwa.

Z Jerzym Borowczakiem, posłem Platformy Obywatelskiej, rozmawia Łukasz Kłos

Z Jerzym Borowczakiem, posłem Platformy Obywatelskiej, rozmawia Łukasz Kłos
Projekt zmian autorstwa Platformy Obywatelskiej…
…niektórych posłów Platformy Obywatelskiej.

Tyle że firmowany logotypem partii, do której Pan należy.
To nie jest projekt klubowy. Nigdy nie był głosowany podczas zebrania klubu. Gdyby tak było i zostałby przegłosowany, to broniłbym go jak niepodległości. A tak mam czyste sumienie, krytykując pojawiające się w nim zapisy.

Dlaczego nie zgadza się Pan z propozycjami Lidii Staroń?

Uważam, że nie tędy droga. Generalnie spółdzielczość, w dobie agresywnego kapitalizmu, jest najlepszą formą działalności gospodarczej i zarządzania majątkiem. W spółdzielni każdy ma wpływ na kierunek jej działań.

Spółdzielnie są drogie.

Fundusz remontowy wszędzie jest taki sam. Nieraz we wspólnocie jest nawet wyższy, bo – przeciwnie do spółdzielni – nie może dopłacać do funduszu z wypracowanych dodatkowo zysków, jak np. z wynajmu lokali usługowych. A spółdzielnie dają dużo więcej.

Na przykład?

Poprzez prowadzoną działalność kulturalną w istocie animują życie swoich osiedli. Nie uświadczy się też w nich płotów odgradzających niemalże każdy blok.

Pan należy do spółdzielni?
Niestety, jestem członkiem wspólnoty. W swoim życiu mieszkałem w lokalu komunalnym, spółdzielczym, a teraz mieszkam we wspólnocie. Jednak z tych wszystkich form zarządzania najlepiej wspominam spółdzielnię.

(Dziennik Bałtycki, Łukasz Kłos. 21.01.13)

Dziennik Bałtycki – Spółdzielnie mieszkaniowe do likwidacji?