Co za pech, że zebrane miliony trafią na rzecz służby zdrowia, a nie na spa pod Toruniem…

Krótki felieton o lewactwie i zżerającej zazdrości

 Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy pod batutą Jurka Owsiaka gra już po raz 21. Z roku na rok gra coraz lepiej i głośniej, angażując tysiące ludzi dobrej woli. Tym razem WOŚP gra dla seniorów i dla wsparcia terapii noworodków.  Ja i moja rodzina gramy z Orkiestrą Jurka Owsiaka od 3 stycznia 1993 roku. Wówczas zbieraliśmy pieniądze na rzecz ludzi z chorobami serca. I z całego serca zawsze będę Orkiestrę popierał.

Dzisiaj Jurek Owsiak zwrócił naszą uwagę na problemy ludzi starszych, bo to oni po latach ciężkiej pracy potrzebują pomocy. Często schorowani i pozostawieni sami sobie. Pamiętamy o nich tylko w dniu babci i dziadka. Dla nich Orkiestra wygrała już kolosalną sprawę, bo zwróciła uwagę na problemy z opieką nad ludźmi w podeszłym wieku.

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy jest nie tylko pięknym zjawiskiem socjologicznym, który przypomina mi entuzjazm i zaangażowanie pierwszej Solidarności.  Dzięki tysiącom wolontariuszy i Jurkowi Owsiakowi, setki szpitali zostały wyposażone w nowoczesny sprzęt ratujący życie. Aż trudno sobie wyobrazić naszą służbę zdrowia bez „owsiakowych” darów, tak jak trudno wyobrazić sobie Polskę bez WOŚP. Dlatego będzie ona grała do końca świata i jeden dzień dłużej.

Mimo, że Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy jest niezwykle transparentną organizacją, wciąż wiele osób przy jej okazji znajduje okazję do narzekania. Wielu, słusznie zresztą , uważa, że to państwo powinno finansować służbę zdrowia i wyposażać szpitale. Jednak nie ukrywajmy, jeszcze długo nasza służba zdrowia będzie w zapaści, a pomysł z WOŚP jest dla niej przysłowiowym darem niebios. Oczywiście nie ma obowiązku jej wspierać, ale czasami warto by było, aby niektórzy politycy przy tej okazji skorzystali z możliwości do milczenia.

Prominentny poseł PiS, który w kampanii wyborczej dumnie prężył owłosiony tors na egzotycznej plaży, przyznał, że nie wspiera Orkiestry, bo nie popiera lewactwa. Jurek Owsiak jest dla niego osobą niewiarygodną, a fundacja nietransparentna… Jak strzelać po swoich kolanach, to najlepiej całą serią.

Lewactwo stało się jedną z największych obelg pisowskiego towarzystwa. Panu posłowi z Torunia chyba należy zatem objaśnić termin „lewactwo”. W moim odczuciu lewactwem jest program jego partyjnego prezesa, który otwarcie mówi o nacjonalizacji banków, polonizacji mediów i odbieraniu bogatym. Niewiarygodność Owsiaka w oczach posła jeszcze można zrozumieć, bo on ufa wyłącznie organizacjom, które popierają jego osobę przy okazji wyborów.  Nie ma zaufania do „nieprzejrzystego” Owsiaka, ale jakoś nie czuje obrzydzenia wysługując się wyjątkowemu biznesmenowi w sutannie, który bardzo aktywnie namawiał kiedyś emerytów do oddawania świadectw udziałowych. Ów transparentny biznesmen miał je wykorzystać do ratowania Stoczni Gdańskiej. Miał, bo wyłudzone miliony złotych rozpłynęły się w radiowym eterze…

Co za pech, że zebrane miliony trafią na rzecz służby zdrowia, a nie na spa pod Toruniem…