System komunistyczny był systemem zbrodniczym, dlatego gloryfikowanie któregoś ze sługusów Moskwy jest po prostu idiotyczne.

Pomożecie?

Już nie wiem, czy się śmiać, czy płakać… Sojusz Lewicy Demokratycznej tak bardzo szuka własnej tożsamości, która dźwignie ich notowania w sondażach, że ubzdurał sobie gloryfikację towarzysza Gierka. Każdy, kto ma choć trochę oleju w głowie uśmiecha się teraz z politowaniem lub znacząco puka się w czoło.

Zapewne w myśl celebryckiej zasady, żeby pisać o czymkolwiek, byleby nie przekręcać nazwisk, politycy lewicy wpadli na genialny pomysł rehabilitacji Gierka. Ciekaw jestem, czy młoda fala SLD właściwie wie, kim był towarzysz Edward? Patrząc na historyczny geniusz polityków pokroju Jońskiego, mam co do tego duże wątpliwości. Jakoś nie słyszę, aby tej egzotycznej inicjatywie gremialnie przyklasnęli lewicowi politycy średnio-starszego pokolenia… Pomysł działaczy SLD pozostanie zapewne jedynie przypadkiem do badań dla psychiatrów. Nie sądzę również, aby przyniósł on wymierny efekt sondażowy. Raczej dobitnie pokazuje, że lewica nie ma dziś pomysłu na samą siebie i nie potrafi poszerzyć swojego elektoratu. Eseldowscy spin doctorzy zamiast bić się o młodych wyborców, w trudnych czasach szczególnie podatnych na lewicową ideologię, wolą walczyć o starszych i najstarszych z nadredaktorem Rydzykiem.

Być może „eseldowców” zwiodły słowa Jarosława Kaczyńskiego, który podczas kampanii prezydenckiej kokietował lewicowy elektorat ciepłymi słowami o Gierku. Ale przecież każdy, kto śledzi polską scenę polityczną, powinien przywyknąć do tego, że prezes czasami sam wpakuje się na minę i jakąś niedorzecznością zdyskredytuje swoją osobę i partię, której przewodzi. Wówczas, w przypływie jakiegoś amoku, albo działania leków uspokajających, Gierek objawił się Kaczyńskiemu, jako wielki, choć komunistyczny patriota, który nie tylko widział Polskę wielką i mocarstwową, ale nawet tolerował opozycję… Ciekawe tylko, co o tolerowaniu podziemia przez towarzysza mogą powiedzieć ci, którzy wówczas siedzieli, bądź dostawali pałami po plecach… Ale co Jarosław może o tym wiedzieć?

Nie mam wątpliwości, że pomysł lewicowych polityków to zwykła PR-owska prowokacja.  System komunistyczny był systemem zbrodniczym, dlatego gloryfikowanie któregoś ze sługusów Moskwy jest po prostu idiotyczne. I nie zmieni tego fakt, że za Gierka chwilowo Polacy poczuli się lepiej, a przez moment wydawało im się, że kraj staje się mocarstwem. Ale to za jego rządów brutalnie tłumiono demonstracje w Radomiu i Ursusie w 1976 roku oraz szykanowano opozycję. Cenzura wcale nie była mniejsza. Za jego czasów w polskiej konstytucji znalazł się zapis o kierowniczej roli PZPR i o sojuszu ze Związkiem Radzieckim. Rachunek rządów Gierka przyszło nam spłacać niemal do dzisiaj, bo zadłużył kraj na niewyobrażalną skalę.

Przy okazji, głupi wyskok z Gierkiem co poniektórzy porównali z zadymą z Leninem na bramie Stoczni Gdańskiej. Co innego jednak gloryfikować przedstawiciela zbrodniczego reżimu i fałszować historię, poprzez wystawianie laurek komuniście, a co innego przywrócić historyczny wygląd pamiętnej bramy. Paweł Adamowicz nie gloryfikuje Lenina, ani nie zmienia nazwy zakładu. Ot drobna różnica. Wystarczająca jednak, aby ktoś mógł zasiać ferment i przy okazji pokazać buzię w telewizorze.