Żyję na tym świecie blisko 56 lat, ale nie pamiętam takich podziałów – nie tylko politycznych ale i rodzinnych.

Rok podziałów

Jak zawsze na zakończenie roku czas na różne podsumowania. Pozwólcie zatem i mnie dokonać mojego własnego podsumowania minionego roku. Osobiście rok 2012 zapamiętam, jako niezwykle ciężki. Były sukcesy, ale nie zabrakło i porażek.

Za największy sukces uważam organizację piłkarskich Mistrzostw Europy. Z pewnością jest to nie tylko moje zdanie. Najlepiej o tym świadczą wypowiedzi zwykłych kibiców, którzy okazywali radość i zachwycenie naszą gościnnością, a także chwalili nas za wzorową organizację. Gratulacje i pochwały płynęły z całej Europy. Chyba nigdy w historii tak dużo i tak dobrze nie mówiono o naszym kraju. Nam po tej imprezie też coś zostało. Mamy piękne stadiony, nowe hotele, przybyło wiele kilometrów dróg, a miasta wypiękniały. Tyle przyniosła nam jedna piłkarska impreza. Szkoda tylko, że choć odrobiny radości nie dała nam nasza reprezentacja…

Euro się skończyło i stan euforii nad Wisłą szybko zmienił się w awanturę o katastrofę smoleńską. To bez wątpienia było największą tegoroczną porażką. Mimo, że od tej tragedii minęły ponad 2 lata, ta sprawa wciąż dzieli Polaków. Nawet komuna nie podzieliła rodaków tak bardzo, jak politycy spierający się o to, czy miał miejsce zamach, czy był to tragiczny wypadek. Atmosferę podgrzewały kolejne ekshumacje wynikające ze złej identyfikacji ciał z powodu bałaganu panującego w Moskwie, a także nie wywiązanie się strony rosyjskiej z obietnicy zwrotu wraku prezydenckiego Tupolewa.

Upływający rok nie był też rokiem dialogu między politykami. Zarówno w parlamencie, jak i w środkach przekazu. Ze zgrozą obserwuję, jak z każdym rokiem zaostrza się język politycznej debaty. Czy w ogóle, to o czym teraz rozprawiają politycy, można nazwać debatą? Poziom agresji sięgnął zenitu, a poziom politycznej kultury dna. Wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, o tym że zamordowano 96 osób, która  sugerowała odpowiedzialność za katastrofę prezydenta i premiera, czy Leszka Millera, który określił klub parlamentarny Palikota mianem naćpanej hołoty, są tego dobitnym przykładem.

Żyję na tym świecie blisko 56 lat, ale nie pamiętam takich podziałów –  nie tylko politycznych ale i rodzinnych. W stoczni w sierpniu 1980 roku negocjowaliśmy z komunistami z wzajemnym poszanowaniem. Dlatego osiągnęliśmy wielkie zwycięstwo sierpnia. Stan wojenny wyrządził nam wielką krzywdę, ale potrafiliśmy zasiąść do okrągłego stołu w poczuciu odpowiedzialności za Polskę. Pomimo ograniczonego zaufania do siebie, lecz z poszanowaniem obu stron.

Życzmy sobie nawzajem aby rok 2013 był rokiem porozumienia.  Mówienie o opamiętaniu i zaprzestaniu dzielenia Polaków jest już zwykłym frazesem, ale z pewnością wszyscy byśmy na tym skorzystali. Tego więc wszystkim życzę.

———————————————————————————-

SZOPKA WEDŁUG RAFAŁA ROSKOWIŃSKIEGO. Taką przyjemną grafikę przesłał mi Rafał Roskowiński – guru polskiej szkoły muralu – autor murali na gdańskiej Zaspie i na ul. Jana z Kolna – na murach Stoczni Gdańskiej. Nie ukrywam, że kibicuję Rafałowi w jego twórczości – byłem na wernisażu murali i wycieczce szlakiem murali Zaspy. Rafał – pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt i wielu ścian do pomalowania w Nowym Roku!