Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego rozlicza byłego pomorskiego konserwatora zabytków

Ministerstwo Kultury rozlicza byłego konserwatora zabytków Mariana Kwapińskiego

Znane są wyniki kontroli, jaką w maju br. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przeprowadziło w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków w Gdańsku. Wykazała ona, że w prowadzonych przez służby konserwatorskie postępowaniach zdarzały się błędy formalne, nie było też dostatecznego nadzoru nad zabytkami.

Ponadto stwierdzono, że w sposób wadliwy i sprzeczny z przepisami zostało zawarte w 2007 r. porozumienie między wojewodą pomorskim a dyrektorem Muzeum Archeologicznego w Gdańsku odnośnie przejęcia przez muzeum zadań inspekcji do spraw zabytków archeologicznych, które powinny pozostawać w gestii WUOZ.

Kontrola była następstwem głośnego wystąpienia posła Jerzego Borowczaka (PO). We wrześniu 2011 r. wnioskował on o odwołanie ze stanowiska pomorskiego wojewódzkiego konserwatora zabytków dr. Mariana Kwapińskiego, przekonując, że za urzędowania Kwapińskiego są dewastowane gdańskie zabytki.

Przemawiać za tym miała lista, na której umieszczono, jak to określił Jerzy Borowczak, „najważniejsze błędy i zaniedbania pomorskiego wojewódzkiego konserwatora zabytków”.

Było to w sumie 21 przykładów.

Wśród nich wymieniono uszkodzenie gotyckich fresków w katedrze oliwskiej, do którego doszło przy okazji wymiany instalacji elektrycznej. Negatywnie poseł ocenił również rozebranie fragmentu gotyckiego muru kamienicy przy ul. Powroźników i wydanie zgody na rozbiórkę – chronionych miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego – budynków zespołu historycznego młyna przy ul. Tartacznej.

Jerzy Borowczak zarzucał, że konserwator nie zareagował na doniesienie o rozbiórce Domu Młynarza w Gdańsku Emaus oraz że „wydał pozwolenie na zniszczenie większości gotyckich murów piwnicznych w kwartale pomiędzy ulicami Szeroka, Grobla II, Świętojańska, Tandeta oraz pozwolił na zniekształcenie gotyckich reliktów architektonicznych wbrew ustawie o ochronie zabytków i ochronie konserwatorskiej oraz wbrew zapisom zawartym w obowiązującym miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego”.

Kontrolerzy stwierdzili, że zgody na prace w katedrze nie wydał pomorski konserwator, lecz jego zastępca. Zrobił to zresztą przedwcześnie, przez co zniszczona faktycznie została substancja zabytkowa.

Potwierdzono, że rozbiórka części gotyckiego muru w kamienicy przy ul. Powroźniczej nastąpiła, chociaż – jak twierdzi ministerstwo – można było tego uniknąć. W przypadku rozbiórki budynków młyna przy ul. Tartacznej stwierdzono natomiast, że nie było jednoznacznej oceny, czy są one pod ochroną konserwatorską. Podobnie za bezpodstawny uznano zarzut rozbiórki gotyckich murów w kwartale przy ul. Szerokiej.

W ministerialnym protokole nie ma natomiast odniesienia do części zarzutów posła Borowczaka, który wskazywał m.in. na bezczynność konserwatora w sprawie niszczenia dawnej zajezdni tramwajów konnych w Oliwie i kompleksu Zakładów Mięsnych w Gdańsku, zgodę na umieszczenie epitafium smoleńskiego w bazylice Mariackiej czy „dopuszczenie do obniżenia atrakcyjności turystycznej i naruszenie historycznego charakteru zabudowy Głównego Miasta poprzez wydanie pozwolenia na wznoszenie nowych budowli o wielkich gabarytach lub nowoczesnej stylistyce negatywnie kontrastującej z historycznym otoczeniem (budynek apartamentowy Symfonia przy Targu Rybnym, hotel Hilton, realizowany tzw.Teatr Szekspirowski)”.

We wnioskach pokontrolnych zalecono wzmocnienie nadzoru konserwatorskiego i egzekwowanie od wykonawców prac archeologicznych i konserwatorskich pełnych opracowań wyników badań w terminach przewidzianych w decyzjach zawierających pozwolenie na prowadzenie tychże prac. Wnioskuje się też o rozwiązanie porozumienia WUOZ z Muzeum Archeologicznym.

Jak zapewnia Dariusz Chmielewski, następca Mariana Kwapińskiego na stanowisku wojewódzkiego konserwatora zabytków, w WUOZ będą wprowadzone zmiany, które zwiększą nadzór nad zabytkami. Nie będzie też przedłużana umowa z muzeum. WUOZ jest zmuszony wygospodarować etaty dla własnych inspektorów, którzy będą sprawować nadzór archeologiczny. Ma to nastąpić już na początku przyszłego roku. Dariusz Chmielewski obiecuje, że podległe mu służby będą też szybciej interweniować na sygnały o zagrożonych zabytkach. Jeśli nie w formie kontroli, to na pewno doraźnej lustracji – sprawdzenia, czy z danym obiektem rzeczywiście dzieje się coś złego.

Marek AdamkowiczDziennik Bałtycki

MKiDN rozlicza byłego konserwatora zabytków Mariana Kwapińskiego

Protokół pokontrolny MKiDN