…półtora roku temu wiedziałem, że to właśnie Bazyl Kerski będzie następcą o. Macieja Zięby, jednak forma i styl jego wyboru bardzo mnie zniesmaczyła.

ECS, czyli o Solidarności bez Solidarności

Europejskie Centrum Solidarności ma nowego dyrektora. Co prawda już półtora roku temu wiedziałem, że to właśnie Bazyl Kerski będzie następcą o. Macieja Zięby, jednak forma i styl jego wyboru bardzo mnie zniesmaczyła.

Nie mogłem sobie wprost wyobrazić, że można nie zachować idei solidarności i porozumienia przy wyborze dyrektora ECS. Przecież za kilkaset milionów złotych budujemy Centrum, mające promować porozumienie ludzi dla wspólnego dobra ponad podziałami –  co jest sztandarową ideą Solidarności. Niestety stało się inaczej… Pominięto konsultacje z osobami, które zainicjowały i promowały idee Solidarności przez cały stan wojenny i w trudnych czasach III Rzeczypospolitej. Najbardziej sprzeczne z naszymi ideami jest pominięcie Lecha Wałęsy. Jak mówi Paweł Adamowicz – rozpoznawanego na całym świecie, jak logo Coca-Coli.

Nie wiem, czy Europejskie Centrum Solidarności może funkcjonować bez Lecha Wałęsy, Bogdana Borusewicza, Bogdana Lisa, Henryki Krzywonos, Zbyszka Bujaka, Władysława Frasyniuka i wielu innych z Krajową Komisją Solidarności na czele. Rozumiem jednak emocjonalne stanowisko Wałęsy. Skoro jest i ma być twarzą ECS, to takie decyzje powinny być z nim konsultowane. Nie może być tak, że były prezydent jest ignorowany przez Adamowicza, który traktuje go wybiórczo. Jak można coś ugrać na nazwisku Wałęsy, to wówczas potrafi z nim rozmawiać. Gdy nie ma takiej potrzeby, to można go „olać”… Przecież Adamowicz tych 22 tysięcy metrów kwadratowych nie wybuduje dla siebie…

Osobiście nie podważam wybóru Bazyla Kerskiego na dyrektora. Nie podważam wyboru Komisji Konkursowej. Obawiam się jednak, że niesmak, jaki pozostał po jego nominacji, doprowadzi do niepotrzebnych podziałów i dyskusji. Nie będzie to z pewnością pozytywna promocja ECS. Wręcz przeciwnie – zaszkodzi to pamięci o ideach Sierpnia’80. Kerski chce budować Centrum z myślą o przyszłych pokoleniach. I dobrze! Trzeba pokazać wszystkich bezimiennych, którzy walczyli o wolną Polskę, trzeba pokazać, że to nie tylko w Gdańsku się działo. Jednak nie można opowiadać o Solidarności bez Solidarności.