Jerzy Borowczak gościem Pomorskiego Stowarzyszenia Zarządców Nieruchomości Spółdzielni Mieszkaniowych

Poseł Jerzy Borowczak był gościem Pomorskiego Stowarzyszenia Zarządców Nieruchomości Spółdzielni Mieszkaniowych – organizacji, z którą od dłuższego czasu aktywnie współpracuje przy tematyce dotyczącej spółdzielczości mieszkaniowej.

Spółdzielcy są coraz bardziej rozżaleni sytuacją wokół ich środowiska. Od dłuższego czasu trwa batalia o uchronienie spółdzielczości przed całkowitym rozbiciem, czego chcieliby niektórzy politycy, także z kręgów Platformy Obywatelskiej. Jerzy Borowczak cierpliwie stopuje te zapędy. Niemniej jednak sprawa spółdzielczości nadal nie znajduje swojego rozwiązania, a sami zainteresowani trwają w niepewności.

– Nie może być tak, że niemal codziennie, sprawdzamy na żółtym pasku w kanałach informacyjnych, czy jeszcze funkcjonujemy, czy już nas rozwiązano – żalili się spółdzielcy. I trudno im się dziwić, bowiem sytuacja nie jest komfortowa. Nie tak dawno klub parlamentarny PO odrzucił kontrowersyjny projekt ustawy autorstwa Lidii Staroń. Tymczasem posłanka z Olsztyna ponownie zebrała podpisy klubowych kolegów nad swoim projektem z naniesionymi niewielkimi zmianami i sprawa znowu wraca jak bumerang.

Moja klubowa koleżanka się nie poddaje, ale również – zapewniał Borowczak. – Jestem przekonany, że cały jej trud jest skazany na porażkę, bo z kuluarowych rozmów wiem, że jej projekt nie zyska poparcia moich kolegów z Platformy Obywatelskiej. Wiemy również, jakie jest zdanie PSL, Ruchu Palikota, Solidarnej Polski i SLD, więc spodziewam się, że po raz kolejny, projekt ustawy znajdzie się w koszu. Po raz kolejny pragnę też państwa zapewnić, że PO nie planuje żadnego zamachu na spółdzielczość, a projekty posłanki Staroń, niejako z urzędu są sygnowane jako projekt klubowy, bowiem takie są procedury. Jednak w klubie nie mają one wielkiego poparcia. Szkoda, że swoje projekty wycofały SLD i PSL, bo niewątpliwie były one dobre. Z pewnością gdyby nad nimi popracować, można stworzyć regulacje prawne, które zadowolą spółdzielców. Mam nadzieję, że te projekty wrócą do sejmu.

Sporą dyskusję wywołała też sprawa zapowiadanej deregulacji zawodów. To również nie podoba się spółdzielcom.

Obecnie administrujący działają na podstawie stosownych licencji – mówił Leonard Wieczorek, prezes SM Suchanino. – Obawiam się, że dopuszczenie do tego rynku amatorów spowoduje wiele złego, a ofiarą deregulacji staną się mieszkańcy.

W kwestii deregulacji jestem odmiennego zdania – odpowiadał Borowczak. – Wiem, że wam się to nie spodoba, ale uważam, że podobnie, jak w przypadku prawników, czy notariuszy nie możemy pozwalać na tworzenie się klanów rodzinnych w tych zawodach. Nie może być też tak, że wyłącznie aktualni posiadacze licencji zawłaszczą rynek zarządców. Jestem zdania, że tutaj także należy wpuścić „świeżą krew”. W końcu na tym polega wolny rynek, że każdy może wybrać takiego zarządcę, jaki mu pasuje. Jeżeli wspólnota źle wybierze, sama poniesie konsekwencje kiepskiego zarządzania. Nie obawiałbym się więc deregulacji zawodów. Dobry prawnik zawsze będzie miał klientów, bez względu na to, jaką będzie miał konkurencję. Podobnie dobry zarządca. Słabe firmy zostaną odrzucone, a bez klientów upadną. To tylko wymusi na obecnych zarządcach większą konkurencję w jakości usług i cenie.

Innym niezwykle aktualnym tematem stała się tzw ustawa śmieciowa.

Sprawa ciągnie się już dłuższy czas i końca nie widać – mówi Borowczak. – Zastanawialiśmy się, jaki model przyjąć, aby był on najsprawiedliwszy. Jak widać kwestie wywozu śmieci i naliczania zużycia wody są ciężkie do uregulowania. Niemal każdy system jest w jakiejś mierze kontrowersyjny. Dzisiaj mamy z tym kłopot. Krytyka ustawy, którą wielu uważa za bubel prawny, stała się jeszcze większa po słowach Donalda Tuska, który ją skrytykował i zapowiedział wprowadzenie do niej poprawek, pozwalających samorządom łączyć różne metody naliczania opłat. Dzisiaj mamy takie sytuacje, jak ta w Lipnicy, gdzie radni zbojkotowali nowe przepisy, przenosząc decyzję na barki wojewody. Większość miast przełożyła przyjęcie tych uchwał na ostatnie posiedzenia, które z reguły odbędą się w drugiej połowie grudnia. Wydaje się, że większość samorządów czeka na wprowadzenie poprawek dotyczących łączenia metod. Nowelizację w tej sprawie przyjął na razie Senat. Teraz jeszcze tylko musi uchwalić ją Sejm, prezydent podpisać, a rząd opublikować.