Apel Jerzego Borowczaka o objęcie Głównego Miasta w Gdańsku obszarem parku kulturowego

Poseł Jerzy Borowczak wystosował apel do prezydenta Pawła Adamowicza i do radnych miasta Gdańska, o utworzenie na terenie Głównego Miasta obszaru parku kulturowego. Pozwoliłoby to na skuteczniejsze chronienie reprezentacyjnej części miasta przed dewastacją, ale przede wszystkim przed zalewem wszechogarniającej tandety i kiczu.

Uważam, że taki krok jest wręcz niezbędny, aby przywrócić należyty blask Głównemu Miastu – mówi Jerzy Borowczak, który od dawna pracuje na rzecz pomorskich zabytków – Sytuacja, która ma miejsce na ulicy Lektykarskiej jest tego jaskrawym przykładem. Właściciel klubu go-go zrobił sobie darmową reklamę i śmieje się pewnie do rozpuku. Wszystkie media pokazały reklamę jego lokalu, a nie ważne, że przy okazji oszpeciły najpiękniejszą część miasta. Z kolei urzędnicy prześcigają się w niemocy. Zdaję sobie sprawę z faktu, iż mają oni chęci na rozwiązanie tego problemu, jednak żyjemy w takiej a nie innej rzeczywistości prawnej. Rozmawiałem na ten temat z nowym konserwatorem zabytków, który przyznał, że ma niewiele możliwości, aby w szybkim tempie usunąć tę szkaradę, choć oczywiście robi co w jego mocy, aby tak się stało. Takie sytuacje nas po prostu ośmieszają. Podobnie, jak ganianie po Głównym Mieście handlarzy, sprzedających nielegalnie majtki, okulary, czy inne rzeczy. Walka urzędników z nimi była śmieszna – polewanie placów wodą, wykurzanie pod pretekstem sprzątania… Przecież to śmieszne. Zwykła zabawa w kotka i myszkę. Tak dalej być nie może.

APEL JERZEGO BOROWCZAKA DO PREZYDENTA MIASTA I RADNYCH:

Szanowny Panie Prezydencie,  Szanowni Radni,

Niedawna ośmieszająca nasze miasto i urząd Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków sprawa klubu nocnego, którego właściciele bezprawnie umieścili w obrębie Głównego Miasta szpecącą zabytkową zabudowę reklamę swojej działalności, spowodowała przelanie czary goryczy. Nasze miasto cierpi na zalew tandety i szpecących wspaniałe zabytki architektury różnorakie reklamy, afisze i wielkoformatowe płachty. Tak dalej być nie może, bo taki stan rzeczy ośmiesza nasze miasto zarówno w oczach gdańszczan, jak i całej rzeszy turystów corocznie odwiedzających Gdańsk.

Powołanie przez Pana Prezydenta referatu estetyzacji miasta jest bez wątpienia krokiem chwalebnym, jednak, nie oszukujmy się, mało skutecznym. Kompromitująca sytuacja z klubem go-go na ul. Lektykarskiej jest tego dobitnym przykładem. Właściciele i najemcy lokali lekceważą przepisy, nie przejmując się symbolicznymi karami. Sprawy skierowane na drogę sądową ciągną się latami, a próbujący interweniować pomorski konserwator zabytków, nie ma narzędzi do wyegzekwowania prawa.

Dlatego wnioskuję o rozważenie możliwości objęcia terenu Głównego Miasta obszarem parku kulturowego. Park kulturowy to jedna z form ochrony zabytkowych przestrzeni, jaką przewiduje „Ustawa o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami” z 2003 roku. Uznanie danego obszaru za park kulturowy wiąże się z wprowadzeniem w jego obrębie specjalnych zasad i ograniczeń dotyczących m.in. prowadzenia działalności usługowej, reklamowej czy prac budowlanych. Na obszarze parku obowiązują zakazy i ograniczenia dotyczące zarówno umieszczania nośników reklamowych i nośników informacji wizualnej (znaków, szyldów, tablic itp.), jak i działalności usługowej, prowadzenia robót budowlanych oraz składowania i magazynowania odpadów.

Dzięki takim krokom mogli byśmy w niedługim czasie przywrócić gdańskiemu Głównemu Miastu historyczny blask na jaki zasługuje. Przecież to właśnie między innymi ze względu na gdańskie zabytki i atrakcyjną, bogatą ofertę kulturalną, nasze miasto odwiedzają co roku miliony turystów z całego świata. Dzięki parkowi kulturowemu turyści będą mogli opuścić Gdańsk  z przekonaniem, że w wyjątkowy sposób dbamy o swoje dziedzictwo. Nie da się jednak tego osiągnąć bez  współpracy z właścicielami nieruchomości, przedsiębiorcami i gdańszczanami, którzy żyją i pracują w ścisłym centrum miasta, tworząc jego międzynarodową  wizytówkę i markę.

Uważam, że wiele reklam i szyldów w ścisłym centrum miasta powinno być zmienionych, a ich wygląd uzgodniony z konserwatorem zabytków i plastykiem miejskim. Z pewnością taki krok zyska aprobatę środowisk historycznych i konserwatorskich, a także zwykłych mieszkańców Gdańska, zniesmaczonych zalewem tandety w reprezentacyjnych punktach miasta.

Na podobny krok zdecydowano się na przykład w Krakowie, gdzie tamtejsza Rada Miasta podjęła decyzję o objęciu obszaru zabytkowego centrum miasta terenem parku kulturowego. Uważam, że taki krok niezbędny jest również w naszym przypadku. Dzięki temu uporządkujemy reprezentacyjną część miasta, a konserwator zabytków, który powinien dbać o wygląd Głównego Miasta zyska niezbędne narzędzia do egzekucji prawa w postaci Straży Miejskiej i rygoru natychmiastowej wykonalności.

Właściciele lokali mogliby umieścić na elewacji budynku tylko jeden szyld informujący o podmiocie i prowadzonej działalności. Znajdujące się na terenie parku znaki, tablice i szyldy nie będą mogły mieć jaskrawej kolorystyki ani odbijać światła. Markizy i daszki trzeba będzie montować tak, by nie zasłaniały detali architektonicznych. Wielkoformatowe reklamy umieszczone na rusztowaniach na czas remontu elewacji będą mogły wisieć na budynku nie dłużej niż rok. Na dachach budynków frontowych, w miejscach widocznych z poziomu przechodnia od strony ulicy, zakazano ustawiania anten i masztów.

Nie będzie można zmieniać wystroju elewacji budynków frontowych – kształtu dachów i wysokości kalenicy, a przebudowywane oficyny nie będą mogły być wyższe niż budynek frontowy. Nie będzie można dowolnie zmieniać kolorystyki elewacji. Jeżeli dzięki badaniom historycznym lub konserwatorskim uda się określić tę pierwotną, trzeba będzie ją przywrócić.

Na terenie Parku Kulturowego Główne Miasto zakazano by ustawiania kiosków, z wyjątkiem straganów i stoisk związanych z Jarmarkiem Dominikańskim i tych, które uzyskały stosowne pozwolenia, a ich wygląd spełni określone kryteria. Z bram, przejść i przejazdów do budynków powinny zniknąć prowizoryczne stragany i stoiska handlowe.

W chwili obecnej na terenie Głównego Miasta działa kilkadziesiąt dzikich punktów, w których sprzedawane są czapki, rękawiczki, rajstopy, parasole i okulary przeciwsłoneczne. Nie będzie można oferować do sprzedaży towarów przed budynkami oraz na ich elewacjach. Właściciele, zarządcy nieruchomości i użytkownicy obiektów położonych na terenie parku kulturowego mieliby sześć miesięcy na dostosowanie się do przepisów. W tym czasie będą musieli zdemontować obiekty zlokalizowane niezgodnie z uchwałą i zmienić formy znaków, szyldów, nośników reklamowych i stoisk handlowych. Będzie to również czas na uzyskanie niezbędnych zezwoleń i opinii.

Mam nadzieję, że przedłożony przez mnie wniosek spotka się z akceptacją Pana Prezydenta i Rady Miasta. Jestem przekonany, że tylko w taki sposób możemy oczyścić nasze Główne Miasto przed zalewem tandety i szpetoty. Tylko w taki sposób uzyskamy narzędzia do walki z właścicielami i najemcami lokali, którzy lekceważą i jawnie łamią przepisy prawa.

 

Z poważaniem

Jerzy Borowczak