Z wizytą u nowego konserwatora zabytków Dariusza Chmielewskiego

Jerzy Borowczak odwiedził nowego pomorskiego konserwatora zabytków, Dariusza Chmielewskiego. Była więc okazja do pogratulowania nowemu konserwatorowi jego nominacji i zapewnienia, że urząd konserwatorski może liczyć na poselską pomoc przy ratowaniu pomorskich zabytków. Przypomnimy, iż to na wniosek Jerzego Borowczaka doszło do ministerialnej kontroli w siedzibie PWKZ. W efekcie ze stanowiskiem pożegnał się poprzedni, mocno krytykowany przez posła konserwator, Marian Kwapiński.

Pan Chmielewski zrobił na mnie świetne wrażenie – mówił po spotkaniu Jerzy Borowczak. – Widać, że jest to facet, który wie co robi. Jest świetnie przygotowany merytorycznie i ma wiele zapału, który mam nadzieję, w nim nie stopnieje. Wierzę, że będzie nam się dobrze współpracować z korzyścią dla pomorskich zabytków. Pan Chmielewski zawsze może liczyć na moją pomoc.

Na spotkaniu poruszono kilka niezwykle ważnych zagadnień. Rozmawiano między innymi o sytuacji kościółka szachulcowego w Gnojewie, w walce o którego odrestaurowanie mocno zaangażował się poseł PO. Mimo zapewnień jeszcze w lutym br. o przyznanej dotacji z MKiDN na ratowanie tego unikatowego zabytku, jak dotąd obiecane środki nie wpłynęły na konta konserwatorów i prace nie posunęły się do przodu. Okazało się, że ministerialni urzędnicy zaczęli piętrzyć kolejne przeszkody formalne, które drastycznie opóźniły prace w Gnojewie. Wszystko wskazuje na to, że mimo starań Towarzystwa Opieki nad Zabytkami i samego Borowczaka, który walczy o uruchomienie dotacji, prac nie uda się rozpocząć w tym roku. Teraz posła czeka więc kolejna batalia, o to, aby obiecane z ministerstwa środki nie przepadły.

Inne poruszane problemy to kwestia Karwieńskich Błot, o których wcześniej informowaliśmy. Nowy konserwator zapowiedział zainteresowanie tą sprawą. Może więc w niedługim czasie uda się znaleźć rozwiązanie także w tej sprawie.

W chwili obecnej nawał spraw, z którymi muszę się zmierzyć, jest przerażający – śmieje się Dariusz Chmielewski. – Nie wszystkie sprawy są mi znane, dlatego pilnie studiuję dokumentację. Nie ukrywam, że różnorakich tematów jest zresztą sporo. Do tego muszę się przygotować do niezbędnej reorganizacji i usprawnienia działania urzędu. Na brak pracy nie mogę więc narzekać.

Poruszono również kwestię niedostatecznych możliwości egzekucji prawa przez urząd konserwatorski. Jerzy Borowczak obiecał swoją pomoc przy pracach nad zwiększeniem uprawnień Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, tak aby nie dochodziło do kompromitujących zarówno urząd, jak i miasto zdarzeń, jak z niedawnym zamieszaniem o nielegalne umieszczenie reklam jednego z klubów nocnych w centrum Głównego Miasta, czy spraw Młyna Emaus lub zajezdni tramwajów konnych w Oliwie.