Czyżby Kaczyński zdawał sobie sprawę, że propozycje PiS są nierealne i szkodliwe dla Polski? Pewnie to podkreślało wielu potencjalnych dyskutantów tej debaty, a niektórym nawet włosy stawały dęba.

Debaty o debacie

W poniedziałek mogliśmy przysłuchiwać się dyskusji na temat ekonomii. Dziwna to była dyskusja, skoro jej organizator –  Jarosław Kaczyński –  uznał, że nie warto zapraszać ministra Rostowskiego. Bo po co?

Czyżby zdawał sobie sprawę, że propozycje PiS są nierealne i szkodliwe dla Polski? Pewnie to  podkreślało wielu potencjalnych dyskutantów tej debaty, a niektórym nawet włosy stawały dęba. Po debacie rozgorzała dyskusja nad debatą i chyba Kaczyńskiemu na tym zależało.W końcu przebił się w mediach ze swoimi księżycowymi propozycjami. Tak to się spodobało Leszkowi Millerowi, że już ogłosił kolejną debatę. Miejmy nadzieję, że propozycje Leszka Millera będą bardziej poważne, bo swój udział zapowiedział prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka i zaproszony minister Rostowski.

Ten tydzień oprócz debaty przyniósł wiadomość o zamianie ciała Anny Walentynowicz z inną ofiarą katastrofy smoleńskiej. Te informacje podała prokuratura prowadząca śledztwo, czyli organ naszego państwa, ale mimo to odezwały się głosy, że państwo nie działa i wszyscy członkowie rządu Donalda Tuska powinni podać się do dymisji, a najlepiej przestać działalności politycznej. Ale to też mało, bo jeden z biskupów w swoim miłosierdziu nawołuje do rozwiązania demokratycznie wybranego sejmu… Księże biskupie! Za 3 lata będą wybory i Polacy zdecydują, kto będzie rządził krajem. Na tym polega demokracja, że każdy z nas ma siłę jednego głosu i wybiera swoich reprezentantów w sejmie na 4-letnią kadencję.