Kandydat PiS-u będzie pewnie tak samo poważny jak Tadzio, bo kto przy zdrowych zmysłach, na 3 lata przed wyborami, zgodzi się być kandydatem, no chyba, że to Jarosław Kaczyński.

Jesienny wysyp kandydatów na premiera

Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry ogłosiła, że Tadzik Cymański (to ten, któremu mama mówiła, żeby nie sprzedawał Polski) jest jej kandydatem na premiera w konstruktywnym wotum nieufności do rządu Donalda Tuska. Ta decyzja u wielu dziennikarzy i polityków wzbudziła jedynie śmiech politowania, a sam kandydat stał się tematem to żartów.

Czyżby Tadzik nie umiał liczyć? Solidarna Polska to najmniejszy klub pralamentarny. Liczy zaledwie 20 posłów i coraz bardziej się sypie, bo Jarosław Kaczyński mocno zabiega o powrót do PiS-u marnotrawnych córek i synów. Jak wieść gminna niesie, nie jest w tym  na pozycji straconej. Czyżby Ziobro czuł, że jego partia niedługo przestanie istnieć? Czyżby tym śmiesznym ruchem chciałby  choćby na chwilę zaistnieć zgłaszając kandydata na premiera?

Tak przecież było z Liga Polskich Rodzin, która zgłosiła kandydata i przestała właściwie istnieć – wówczas LPR też był najmniejszym klubem. Zbigniew Ziobro uprzedził tym ruchem Jarosława Kaczyńskiego, bo ten wytrawny polityk zapowiedział, że swojego kandydata na premiera zgłosi 29 września 2012 roku podczas manifestacji w obronie telewizji Trwam. Pewnie kandydat będzie tak samo poważny jak Tadzio, bo kto przy zdrowych zmysłach, na 3 lata przed wyborami, zgodzi się być kandydatem, no chyba, że to Jarosław Kaczyński. Po nim możemy spodziewać się już wszystkiego.

Polskę czekają ciężkie czasy, bo widzimy co dzieje się u naszych sąsiadów i na świecie. Narasta agresja między narodami (Chiny – Japonia, USA- a kraje Arabskie). Nie możemy fundować sobie powiększania nienawiści między nami, bo to osłabia naszą ojczyznę wewnętrznie i na arenie międzynarodowej. Politycy PiS-u podgrzewają atmosferę –  ostatnio zażądali aby mszę świętą odprawił kardynał lub biskup. Na szczęście Kardynał Nycz zdecydował, że mszę świętą odprawi proboszcz. Czyżby to był sygnał, że wpływy ojca Rydzyka w episkopacie to już przeszłość ?