Pisiorom przeszkadza fakt, że socjolog Michał Tusk nie ma kwalifikacji do pracy na lotnisku. Moim zdaniem ma większe, niż etnolog do kierowania stocznią…

sPiSkowcy

Niedawno dowiedziałem się, że należę do układu. Nawet o tym nie wiedziałem, ale wiedział poseł Jaworski. W „gdańskim układzie” zdaniem naczelnego sPiSkowca północy, wszystkie najlepsze stanowiska, niczym ośmiornica, oplotła Platforma Obywatelska. Dziwne tylko, że takiego odkrycia dokonał człowiek, którego kariera zawodowa od dawna powiązana jest z partyjnymi nominacjami.

Po aferze piramidy Amber Gold i nieszczęśliwym powiązaniu linii lotniczych OLT z Tuskiem-juniorem , Jaworski wpadł na trop „układu”. Należą do niego wszyscy, którym nie po drodze z PiS-em. Tam, gdzie stało ZOMO, stał zatem i Wałęsa i Tusk, a także Adamowicz i reszta gdańskich polityków Platformy. Umoczyć w „układzie” można każdego. Także dziennikarzy „Wyborczej”, sędziów i biznesmenów. Dowodów nie potrzeba. Bo po co? Najważniejsze, żeby media miały o czym informować i nie przekręcały nazwiska odkrywcy „układu”. Niczym Mendelejew Jaworski wkleja do układanki kolejne puzzle.
Jak widać, PiS nie potrafi funkcjonować bez polowania na „układ”. Niedawno bracia Kaczyńscy likwidowali układ, który zza kulis trzęsie krajem. Pogoń za niewidzialnym wrogiem zakończyła się złapaniem za własną rękę. Okazało się, że trop układu zawiódł ich do ministrów własnego rządu. Później mieliśmy spisek smoleński Tuska i Putina, celem którego było zamordowanie polskiego prezydenta. Zaiste, pewnie nic głupszego już w polskiej polityce wymyślić się nie da. Mimo to, ta teoria ma zaskakująco wielu wyznawców. Teraz mamy „układ gdański”, równie absurdalny, jak poprzednie. Ciekawi mnie tylko, czy autorzy tych pomysłów naprawdę w nie wierzą, czy jest to po prostu bezpardonowa gra polityczna?
Oburzony poseł Jaworski grzmiał, że młody Tusk zarabiał w gdańskim Porcie Lotniczym wielkie pieniądze, co okazuje się nieprawdą. Ciekawe, że zapomniał o tym, że sam zarabiał ponad 30 tysięcy, jako prezes Stoczni Gdańsk. Pisiorom przeszkadza również fakt, że socjolog Michał Tusk nie ma kwalifikacji do pracy na lotnisku. Moim zdaniem ma większe, niż etnolog do kierowania stocznią…
Nie sposób oprzeć się wrażeniu, choć oczywiście mogę się mylić, że posłowi Jaworskiemu fuchy w Stoczni, radzie nadzorczej Energii, radzie programowej TVP3, czy PKP Intercity przypadły nie z powodu wysokiej fachowości i kompetencji, a z nadania prezesa Kaczyńskiego. Poseł Jaworski zapomniał również, do ilu krajów podróżował w poszukiwaniu kontraktów dla stoczni. Podpisał jeden – we Włoszech. I efekty mamy tego do dzisiaj. Pomnik prezesury jest doskonale widoczny dla przejeżdżających ulicą Jana z Kolna.
Po raz kolejny ślepe zafiksowanie ośmieszyło polityków PiS-u. Gdańscy krzykacze z tej partii już byli na tropie następnej afery związanej z Amber Gold. Na cokole pomnika Temidy w budynku sądu, odnaleźli nazwisko Marcina Plichty. Od razu trzeba więc organizować konferencję prasową i ubi et orbi obwieścić, jak to hochsztapler finansowy opłacał się wymiarowi sprawiedliwości. I znowu, a jakże, złapali własną rękę. Okazało się, że nie był to „ten” Plichta, ale rzeźbiarz i żeby było śmieszniej, ich były towarzysz z PiS-u. Szkoda, że w ostatniej chwili odwołano briefing i nie doszło do publicznego seppuku zacietrzewionych polityków.