Od afery z udziałem Ryszarda Grobelnego upłynęło 20 lat. Niczego jednak tamto zdarzenie nas nie nauczyło.

Mądry Polak po szkodzie

Kiedy wybuchła afera z Bezpieczną Kasą Oszczędnościową Ryszarda Grobelnego, cała Polska zastanawiała się, jak to możliwe, że w państwie prawa można tak nabierać uczciwych ludzi. Wszyscy pytali, gdzie wówczas było państwo polskie i gdzie jego służby, którym my podatnicy zapewniamy niezgorszy byt i przywileje emerytalne. Od afery z udziałem Ryszarda Grobelnego upłynęło 20 lat. Niczego jednak tamto zdarzenie nas nie nauczyło. Nie wyciągnęliśmy żadnych wniosków. Nie zmieniliśmy prawa, aby takie przestępstwa już nigdy nie mogły
się zdarzyć.

Być może liczyliśmy na to, że Polacy po takiej aferze już zawsze będą odróżniać bank od parabanku. Ryszard Grobelny odsiedział w polskim więzieniu 5 lat. A więc sprawiedliwość go dopadła, chociaż  za jego pobyt za kratkami  podatnicy zapłacili kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jestem przekonany że i tym razem będzie podobnie i  prezes Amber Gold, Marcin Plichta już nie uniknie po raz kolejny odpowiedzialności.

To niewiarygodne, jak wielu naiwnych daje się naciągać. Zwykło się mówić, że chytry dwa razy traci. Tak to bywa, gdy ludzie omamieni wizją dużego zysku, nie zachowują podstawowej ostrożności i sami przenoszą swoje oszczędności z bezpiecznych instytucji do parabanków. Dzisiaj wielu z nich samych puka się w czoło i zastanawia się, jak można było uwierzyć w kilkunastoprocentowe zyski w lokacie w złoto. Cóż, mądry Polak po szkodzie…

Podobnie dzieje się z biurami podróży. Zewsząd słyszymy utyskiwania zdenerwowanych urlopowiczów, którzy wykupili wakacje w upadłych biurach. A ja chciałbym zapytać, czy przed wykupem sprawdzili oni wiarygodność swoich biur? Dlaczego nie zaniepokoiła ich wyjątkowa niska, by rzec, że wręcz podejrzana cena oferowanych wycieczek? Zamiast pięknych wakacji, pozostało turystom rozczarowanie, upokorzenie i stracone pieniądze. A teraz podatnicy zapłacą za ich, mówiąc grzecznie, nieroztropność, ściągając do kraju, armię naiwnych urlopowiczów z Egiptu, Turcji, czy Grecji…

I jeszcze jedno. Kiedy upały linie lotnicze OLT, słyszeliśmy wypowiedz oburzonych klientów, którzy krzyczeli: skandal skandal! Rozpaczali, że z powodu zawieszenia lotów ponieśli wymierne straty. O kooperantach linii lotniczych, które miały zrewolucjonizować polskie niebo nawet nie wspominam. A ja się pytam, kto przy zdrowym rozumie wierzył, że można latać za 99 złotych z Gdańska do Warszawy, Krakowa, czy Wrocławia, kiedy ceny u innych przewoźników to kilkaset złotych? Chciałoby się powiedzieć, że mądrych nie sieją, rodzą się sami.