Zwracam się do moich kolegów posłów i senatorów z koalicji, aby również korzystali ze swych uprawnień kontrolnych w wypadkach, które budzą wątpliwości, kiedy nadużywana jest władza w stosunku do wyborców.

Dobry dzień dla pomorskich zabytków

Przeczytałem ostatnio w jednej z gazet wywiad z byłym już, na szczęście, wojewódzkim konserwatorem zabytków. Otóż, Pan Marian Kwapiński zdaje się nie rozumieć tego, co się niedawno stało. Zdymisjonowany przez wojewodę konserwator, uważa, że stał się ofiarą nagonki na własną osobę i odchodzi w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. A, że zastąpił zabytkową latarnię, kopią, to nic. Przecież gdańskie Stare Miasto to też kopia, bo oryginał został zrównany z ziemią… A, że nie zdążył przez kilka lat wpisać na listę zabytków, zabudowań Stoczni Gdańskiej, przez co właśnie tracimy budynek wzorcowni, to też niewielka strata…

Na forach internetowych nie brak głosów, że Kwapiński położył głowę, bo blokował miejskie pomysły na rozwój i „nie siedział” w kieszeni u deweloperów. Otóż prawda wydaje się nieco inna. Jeszcze w ubiegłej kadencji sejmu, zaalarmowany przez środowiska historyczne i konserwatorskie, po przeanalizowaniu sytuacji, zawnioskowałem o odwołanie Kwapińskiego. Moim zdaniem, postawa konserwatora w wielu przypadkach budziła ogromne kontrowersje. Osobiście bardzo bym chciał, aby urzędnik mający strzec naszego dziedzictwa, bronił zabytków, jak niepodległości, nawet ku wściekłości miejskich planistów i całej rzeszy deweloperów. Odwołanie Kwapińskiego, które nastąpiło w poniedziałek było następstwem przeprowadzonej kontroli zleconej przez generalnego konserwatora na mój wniosek.

Kiedy blisko rok zwróciłem się z wnioskiem o tę kontrolę, stawiając konkretne zarzuty, było dużo głosów, że robię to po to aby zaistnieć w mediach na potrzeby kampanii wyborczej. Kampania przeminęła i dzisiaj okazuje się, że konserwatora należy odwołać. Z tego co nieoficjalnie wiem, to wiele zarzutów postawionych przeze mnie się potwierdziło. Mam nadzieję, że w niedługim czasie MKiDN opublikuje wyniki kontroli w gdańskim urzędzie konserwatorskim. Jeśli „przecieki” się potwierdzą i rzeczywiście będzie można przedstawić konserwatorowi całą litanię zarzutów, obawiam się, że Pan Kwapiński nie będzie miał spokojnej emerytury. Wówczas będę się domagał jego rozliczenia.

Teraz czas na wybór kompetentnego i uznanego w środowisku fachowca, który zaproponuje najlepszy program opieki nad zabytkami, ale też otoczy się współpracownikami, którym będzie się chciało strzec pomorskich zabytków. Mam nadzieję że zostanie ogłoszony konkurs, który wyłoni najlepszego kandydata. Takiego, który będzie akceptowany przez środowiska historyczne i stowarzyszenia zajmujące się ochroną zabytków. Poprzedni konserwator pełnił swą funkcję przez 8 lat. Myślę, że należałoby się poważnie zastanowić nad wprowadzeniem kadencyjności tego urzędu. Mogło by to mieć duży wpływ na zdecydowane działania konserwatorów w całej Polsce i utrudnić ewentualne działania korupcyjne.

W tym wypadku sprawdziła się poselska kontrola na urzędem państwowym. Dlatego zwracam się do moich kolegów posłów i senatorów z koalicji, aby również korzystali ze swych uprawnień kontrolnych w wypadkach, które budzą wątpliwości, kiedy nadużywana jest władza w stosunku do wyborców. Nie bójmy  się przeciwstawiać złu, szczególnie, gdy pochodzi z naszego środowiska, bo po to zostaliśmy wybrani posłami i senatorami RP.