Specyficzne pojmowanie polityki prorodzinnej przez ludowców nie jest obce także innym formacjom.

Zapomniał wół jak cielęciem był

 Mamy kolejne lato pod znakiem dyktafonu. Tym razem jakieś tajemnicze siły nagrywały rozmowy w gabinecie szefa Kółek Rolniczych, Władysława Serafina. Polityk PSL-u do dzisiaj zastanawia się kto mu to zrobił, albo też uroczo pali głupa.

Oczywiście afera podsłuchowa strasznie oburzyła opozycję, która już domaga się powołania komisji śledczej. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż tajemnice spółki Elewarr, które tak ochoczo wyjawił były prezes ARR, były już wcześniej posłom znane… Otóż, każdy parlamentarzysta mógł się o tych nieprawidłowościach dowiedzieć z raportu Najwyższej Izby Kontroli. Wówczas nikt o komisję śledczą nie wnioskował…

Raport NIK-u otrzymali wszyscy posłowie i mieli możliwość zadawania pytań ministrowi rolnictwa. Pan minister Sawicki niezmiennie odpowiadał jednak, że w spółce Elewarr wszystko jest w najlepszym porządku, więc decyzja o podaniu się dymisji jest w moim przekonaniu, jak najbardziej właściwa. Podobnie, jak decyzja premiera, który czasowo, osobiście pokieruje Ministerstwem Rolnictwa. Nie ma innego wyjścia, bo sprawę taśm trzeba wyczyścić od spodu.

Mam nadzieję, że dla ministrów nadzorujących spółki skarbu państwa będzie to ostrzeżeniem, że w razie braku nadzoru nad nimi, również położą głowę pod topór. W tej całej sprawie zadziwiam mnie jednak bierność służb, które powinny monitorować spółki skarbu państwa. Dzięki prywatyzacji zostało ich przecież niewiele i takie patologie, jak w Elewarze mogą się nasilać.

Myślę że to co wydarzyło się w spółce Elewarr nie zagrozi koalicji PO-PSL, a pozwoli na usunięcie kolesiostwa i partyjnych układów w spółkach skarbu państwa. W takich przypadkach liczę też na kolegów związkowców, którzy zamiast robić interesy z prezesami i prosić o zatrudnianie członków swoich rodzin, powinni monitorować, kto jest przyjmowany do pracy w ich firmach.

Walkę z kumoterstwem i korupcją można zwalczać jedynie przez prywatyzację. Przecież taka sytuacja, jak w Elewarze, nie zdarzyła by się w prywatnej spółce. Obawiam się, że przykład PSL-u jest jedynie wierzchołkiem góry lodowej. Specyficzne pojmowanie polityki prorodzinnej przez ludowców nie jest obce także innym formacjom. Oczywiście, dzisiaj wszyscy wytykają palcami PSL, ale niech nie zapominają, że gdy SLD, czy PiS przejmowały władzę, polityczna miotła wymiatała ze spółek skarbu państwa wszystkich od prezesa po sprzątaczki. Bo, jak mówił jeden z prominentnych polityków opozycji, „swoich trzeba wyżywić”…