Jerzy Borowczak po raz kolejny zatrzymał projekt ustawy o spółdzielczości mieszkaniowej

W minionym tygodniu miało nastąpić pierwsze czytanie w Sejmie projektu ustawy o spółdzielczości mieszkaniowej autorstwa posłanki PO, Lidii Staroń. Projektu mocno krytykowanego przez środowisko spółdzielcze, a także konstytucjonalistów. Zdecydowanym przeciwnikiem zmian proponowanych przez posłankę z Olsztyna jest od dawna Jerzy Borowczak. W poprzedniej kadencji Sejmu interwencja Borowczaka zakończyła usilne próby przeforsowania wadliwych przepisów. Wszystko wskazuje na to, że w bieżącej kadencji będzie podobnie. Zdecydowana postawa posła PO znowu zastopowała prace nad tym kontrowersyjnym projektem. Zatem, ci którzy, na łamach niektórych gazet odtrąbili koniec spółdzielczości mieszkaniowej, będą mocno zawiedzeni.

Niedawno informowaliśmy o liście, który Borowczak wystosował do prezydium Klubu Parlamentarnego PO, w którym zażądał wycofania projektu Lidii Staroń spod obrad. Swoją krytykę poczynań klubowej koleżanki przedstawił także na niedawnym wyjazdowym spotkaniu klubu w Jachrance. Borowczak zaapelował o przerwanie prac nad tą ustawą i nie uszczęśliwianie na siłę środowiska spółdzielców. W efekcie jego starań, marszałek Ewa Kopacz podjęła decyzję o wycofaniu kontrowersyjnego projektu spod obrad. Teraz PO będzie oczekiwało na projekt koalicyjnego PSL – projekt tworzony we współpracy ze środowiskiem spółdzielczym.

Mam nadzieję, że projekt naszego koalicjanta będzie kompromisem pomiędzy oczekiwaniami spółdzielców i mieszkańców – mówi Borowczak. – Wówczas na pewno go poprę i będę szukał dla niego poparcia u moich klubowych kolegów. Na pewno zawsze będę przeciwko każdym uregulowaniom, które mogą zakończyć się upadkiem spółdzielczości. Reforma spółdzielni mieszkaniowych – tak! Likwidacja – nie!

Od dawna otrzymuję mnóstwo korespondencji w tej sprawie – kontynuuje Borowczak – Są, rzecz jasna i takie osoby, którzy krytykują mnie za moją walkę z Lidią Staroń. Nie zraża mnie to jednak w ogóle. Nie pozwolę na zlikwidowanie spółdzielczości mieszkaniowej. To na prawdę zastanawiające, że ONZ ustanawia rok 2012 rokiem spółdzielczości mieszkaniowej, a u nas są poważne zakusy, aby ją likwidować. Spółdzielczość trzeba zreformować, aby ochronić lokatorów przed nieuczciwością i patologią, ale z drugiej strony wspierać spółdzielczość, aby dalej się rozwijała. Są jednak tacy, którzy przez pryzmat własnego podwórka oceniają innych. Jakieś niewłaściwe sytuacje, które miały miejsce w różnych, często w prowincjonalnych spółdzielniach nie są wyznacznikiem standardów pracy spółdzielni. Powtarzam – znam wiele spółdzielni mieszkaniowych w całym kraju, które działają wzorowo. Dlaczego je zatem likwidować? Dlatego, że grupa ludzi z Koszalina, czy Olsztyna, uważa, że w całej Polsce spółdzielnie działają tak, jak u nich? I że to daje im prawo do rozwalenia spółdzielczości w tym kraju?