Jak to możliwe, że przy takim boomie inwestycyjnym upada tak wiele firm budowlanych? Jestem przekonany, że to skutki złej ustawy o zamówieniach publicznych.

Euro zysków, czy strat?

Meczem  Niemcy – Grecja nasze miasto zakończyło udział w Euro 2012. Teraz przyszedł czas na analizę zysków  i strat. Już wiemy, że do rozwiązania mamy wiele problemów. Zostały wybudowane stadiony i kilometry dróg, ale firmy, które je budowały nie zawsze otrzymały zapłaty. Co prawda rząd  podejmuje stosowne działania i na pewno nie pozostawi firm, które wykonały prace, na przysłowiowym lodzie, ale sytuacja jest alarmująca. Do mojego biura zgłaszają się przedstawiciele wielu poszkodowanych przedsiębiorstw, grożąc, że po Euro rozbiorą to co zbudowali, bo nikt im nie zapłacił za materiały i robociznę.

Jak to możliwe, że przy takim boomie inwestycyjnym upada tak wiele firm budowlanych? Jestem przekonany, że to skutki złej ustawy o zamówieniach publicznych. Firmy, które wygrywają przetargi oferują ceny poniżej kosztów. Być może od razu zakładają także oszukanie podwykonawców…

Zapowiadane blokady i protesty poszkodowanych firm, przyśpieszyły prace nad zmianami ustawy o zamówieniach publicznych. Zmiany muszą nastąpić, tak,  aby o wygraniu przetargu nie decydowała wyłącznie cena, a firmy startujące w przetargach były wiarygodne i miały gwarancje bankowe. To wszystko sprawi, że podwykonawcy będą mieli pewność otrzymania wypłaty za wykonaną pracę.

Żeby nie być gołosłownym. Pamiętam przetarg na wywóz ziemi na potrzebę budowy PGE  Areny. Kosztorys inwestorski szacował zakres prac na 180 mln zł. Firma, która wygrała przetarg, zaproponowała cenę 102 mln zł. Ziemia została wywieziona, ale przedsiębiorstwo ogłosiło upadłość, pogrążając podwykonawców. Wartość zwycięskiej oferty została podana do publicznej wiadomości, dlatego myślę, że ci podwykonawcy byli jednak zorientowani, że cena usługi jest wzięta z kosmosu i może zabraknąć dla nich pieniędzy.  A mimo to godzili się z ryzykiem.