Natchnieni przez Lenina – Jerzy Borowczak o przywróceniu Lenina na bramę Stoczni Gdańskiej

Przywrócenie historycznego wyglądu bramy Stoczni Gdańskiej wywołało protesty. Nie wszyscy chcą przyjąć do wiadomości, że w taki właśnie sposób brama stoczni prezentowała się w okresie strajków i doszukują się w przywróceniu imienia Lenina na bramie… gloryfikacji komunizmu.

– Temat Lenina na bramie stoczni rozpala garstkę ludzi, którzy robią z tego szum – twierdzi Jerzy Borowczak. – Szkoda tylko, że przywrócenie wodza rewolucji na stoczniową bramę dokonano w tak nieprzemyślany sposób. Ten spór jest na prawdę niepotrzebny.

ROZMOWA MACIEJA SANDECKIEGO  Z JERZYM BOROWCZAKIEM O PRZYWRÓCENIU HISTORYCZNEGO WYGLĄDU BRAMY – Gazeta Wyborcza 30.05.12

Natchnieni przez Lenina

Rozmowa z Jerzym Borowczakiem, członkiem ”S” Stoczni Gdańsk, posłem PO

Maciej Sandecki: W sierpniu 1980 r. był pan jednym z trzech robotników, którzy rozpoczęli strajk w Stoczni Gdańskiej im. Lenina.

Jerzy Borowczak: Pamiętam dokładnie, jak 14 sierpnia 1980 r. stałem przed bramą Stoczni, czekając na kolegów, z którymi miałem rozpocząć strajk. Patrzyłem na tłum ludzi idących dopracy i napis nad ich głowami – ”Stocznia im. Lenina”. I pomyślałem sobie wtedy, że to nie przypadek, że to w tej stoczni zaczął się Grudzień 1970, a teraz zorganizujemy strajk. Dlaczego nie stało się to w innych stoczniach – Remontowej czy im. Komuny Paryskiej? Coś musiało w tym być, że pracownicy stoczni noszącej imię przywódcy rewolucji mieli w sobie odwagę, jakby byli natchnieni przez samego Lenina do zrobienia rewolucji. Pomyślałem – o kurczę, to będzie niezła zadyma, jak robotnicy ze Stoczni Lenina wystąpią przeciw Leninowi. Toż to kontrrewolucja!

Ale cieszył się pan, gdy po 1989 r. stocznia przestała nosić jego imię?
– Oczywiście, tylko że zmiana nazwy stoczni nie była wtedy dla nas najważniejsza. Stocznia przestała nosić imię Lenina dopiero w 1992 r. i stało się to z tego powodu, że firma stała się spółką akcyjną, zmienili się właściciele. Zrobiliśmy wtedy małą uroczystość i odcięliśmy z bramy palnikiem człon ”im. Lenina”. Był wtedy z nami pewien Włoch i chciał za 200 dolarów odkupić od nas literę ”L”. Powiedzieliśmy mu, że to za mało, a on poprosił nas, żeby mu tę literę przechować i przyjedzie po nią później z pieniędzmi. Nie przyjechał i ta oryginalna litera pewnie gdzieś nadal leży na stoczni.
To pan miał później pomysł, aby bramie przywrócić historyczny wygląd. Po co?

– To było, gdy pracowałem w Fundacji Centrum ”Solidarności”. Zwróciliśmy się nawet do miasta, aby oddało nam bramę pod opiekę i zrobiliśmy kosztorys przywrócenia jej wyglądu z 1980 r. Zastanawiałem się wtedy na chłodno – przecież ta brama to zabytek, podobnie jak brama wejściowa do obozu w Auschwitz i dyrekcja tamtego muzeum też musiała mieć taki dylemat – powiesić nad bramą to kłamliwe hasło ”Praca czyni wolnym” czy je zniszczyć? I zrobili to dla przyszłych pokoleń. Podobnie jest z tą bramą – jeśli potraktujemy ją jak zabytek, a przecież jest wpisana do rejestru, to ten historyczny wygląd powinien być jej przywrócony.

Ale Karol Guzikiewicz, który rządzi teraz stoczniową ”S”, mówi: ”Ta brama to nie jest wejście do muzeum, tylko do zakładu pracy i ludzie nie chcą widzieć na jego bramie Lenina”.

– Większość obecnych stoczniowców ma w d… to zamieszanie z Leninem. Bardziej przejmuje ich to, że obniżono im pensje o 20-30 proc., i tym powinien zajmować się szef ”S” w stoczni. Poza tym jakie wejście do zakładu pracy? Za tą bramą znajduje się teraz 100 hektarów terenu, który od dawna do stoczni nie należy. Za chwilę na tym terenie zacznie się budowa tzw. Młodego Miasta, a zaraz za bramą będzie biec czteropasmowa arteria – Nowa Wałowa. Stocznia już od dawna ma inną nazwę, inny adres i inne główne wejście. Ukraińskiemu właścicielowi stoczni Lenin z pewnością nie przeszkadza, bo na Ukrainie wszędzie są jego pomniki. Spotykam jednak ludzi, którzy strasznie się tym emocjonują, pewna kobieta mówiła mi, że gotowa jest się nawet podpalić, jeśli Lenina nie zdejmą. Przeraziłem się. Skoro takie emocje to budzi, to lepiej zdjąć tę całą rekonstrukcję albo w ogóle bramę wyburzyć i cześć.

Posłowie PiS zawiadomili prokuraturę, że prezydent Gdańska, robiąc tę rekonstrukcję z Leninem, ”propaguje symbole komunistyczne”.

– Tak, a wśród składających zawiadomienie jest Maciej Łopiński, który kiedyś należał do PZPR.

Brama jest cały czas celem ataku. Obrzucona została jajkami i farbą, skradziono transparent ”Proletariusze wszystkich zakładów łączcie się”, a młodzi artyści z ASP przykryli Lenina napisem ”Solidarność”. Co robić?

– Prezydent pospieszył się z tą rekonstrukcją i teraz jest w trudnej sytuacji. Może powinien przeprowadzić sondaż wśród mieszkańców Gdańska, czy chcą tej rekonstrukcji, i w ten sposób zdecydować, co dalej? Mnie ona ani grzeje, ani ziębi. Mam też taki pomysł: skoro już ”S” przykryła Lenina, to zróbmy z tego świetlną, neonową instalację – raz będzie Lenin, a raz ”Solidarność”.

Źródło: Gazeta Wyborcza
Więcej… http://wyborcza.pl/1,76842,11824008,Natchnieni_przez_Lenina.html#ixzz1wWxIH72a