Apel Borowczaka do MKiDN o przyśpieszenie kontroli w Pomorskim Urzędzie Ochrony Zabytków

Niedawno informowaliśmy o bulwersującej sprawie usunięcia zabytkowej latarni morskiej z falochronu u wejścia do Portu Gdańskiego. Wojewódzki Konserwator Zabytków wydał zgodę na demontaż XIX-wiecznej konstrukcji. W efekcie, ciesząca oczy turystów latarnia, zniknęła bezpowrotnie z nadmorskiego pejzażu i dokonała swojego żywota z jednej z hut. Ta strata odbiła się w Gdańsku szerokim echem. Zarówno miejscy radni, jak i zwykli mieszkańcy nie kryli swojego oburzenia postępowaniem Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, Mariana Kwapińskiego, nad którym po raz kolejny zebrały się czarne chmury.

Sprawą zbulwersowany był także Jerzy Borowczak, który od wielu miesięcy stara się o usunięcie Kwapińskiego z stanowiska. Zarzuty posła PO wobec PWKZ, które ten wystosował do wojewody pomorskiego i Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego miała zweryfikować kontrola z ministerstwa z pomorskim Urzędzie Ochrony Zabytków. Mimo obietnic, owa kontrola, jak dotąd nie nastąpiła, pozwalając Kwapińskiemu na podejmowanie kolejnych, kontrowersyjnych działań.

W zaistniałej sytuacji, Jerzy Borowczak zaapelował do MKiDN o przyśpieszenie zapowiadanej kontroli. Oto treść pisma, które wystosował poseł PO:

Ministerstwo Kultury

I Dziedzictwa Narodowego

Sekretarz Stanu

Generalny Konserwator Zabytków

Piotr Żuchowski

 

Gdańsk, 05.05.2012

Szanowny Panie,

W swoim piśmie do Wojewody Pomorskiego z dnia 15.09.2012 (do wiadomości Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego) informowałem o nieprawidłowościach i zaniedbaniach obowiązków służbowych przez Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków dr Mariana Kwapińskiego. W wyżej wymienionym piśmie wystosowałem aż 21 zarzutów wobec PWKZ. Moim zdaniem działania Pana Mariana Kwapińskiego doprowadziły do zniszczenia wielu cennych zabytków na terenie Gdańska.

Efektem mojej skargi na PWKZ była Pana odpowiedź, w której obiecał Pan wewnętrzną kontrolę urzędu konserwatorskiego w Gdańsku i zweryfikowanie moich zarzutów. Zgodnie z Pańską obietnicą zawartą w piśmie z dnia 24 listopada 2011 roku, w I kwartale bieżącego roku miała nastąpić wspomniana kontrola. Niestety, jak do tej pory rzeczona kontrola nie nastąpiła. Niniejszym więc domagam się jak najszybszego przeprowadzenia kontroli w pomorskim Urzędzie Ochrony Zabytków. Niestety, opieszałość MKiDN w zweryfikowaniu moich zarzutów wobec Pana Mariana Kwapińskiego, powoduje, iż kolejne skandaliczne decyzje PWKZ doprowadzają do bezpowrotnego zniszczenia zabytków cennej wartości.

Kolejną skandaliczną decyzją PWKZ było wyrażenie zgody na demontaż, a w efekcie bezpowrotne zniszczenie (przetopienie w hucie) zabytkowej latarni morskiej na główce falochronu osłaniającego wejście do Portu Gdańskiego. Dr Marian Kwapiński wydał tę kuriozalną i niezrozumiałą decyzję, mimo, iż obiekt oczekiwał na wpisanie na listę zabytków. Wspomniana latarnia była bowiem zabytkiem wysokiej wartości. Była najwyższej klasy zabytkiem światowego dziedzictwa technicznego! Kryła bowiem w swoim wnętrzu nowatorskie w czasach swojej świetności rozwiązania techniczne. Brak wpisania jej do rejestru jeszcze bardzie dyskwalifikuje pracę Pana Kwapińskiego. Zlikwidowanie tej latarni, najstarszej, bo wybudowanej w 1843 roku i nieprzerwanie czynnej, było niewyobrażalnym skandalem, wskazującym na lekceważenie obowiązków służbowych przez Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

W pełni zgadzam się ze znanym pasjonatem historii Gdańska, Panem Andrzejem Januszajtisem, który z wielkim oburzeniem odniósł się do decyzji PWKZ. W trójmiejskim wydaniu „Gazety Wyborczej” z 27 kwietnia 2012, Pan Januszajtis napisał:

„ Władze konserwatorskie biorą pieniądze za ochronę dziedzictwa, a nie jego złomowanie. Zgoda na rozbiórkę bez określenia dalszych losów powinna oznaczać kres kariery odpowiedzialnego za nią urzędnika”.

Uważam, że autorzy tej decyzji wykazali się karygodną ignorancją i pogardą dla historycznych wartości. Dlatego po raz kolejny proszę o niezwłoczne przyśpieszenie zapowiedzianej kontroli w PWKZ. Nie można pozwolić na to, aby bezduszny i lekceważący swoje obowiązki urzędnik, powodował wymierne i nieodwracalne szkody.

 

z poważaniem

Jerzy Borowczak