Kolejny przykład leceważenia obowiązków przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków

Po raz kolejny jesteśmy świadkami bezczynności i lekceważenia obowiązków przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków pana Mariana Kwapińskiego. Tym razem WKZ pozwolił na rozbiórkę i bezpowrotne zniszczenie XIX-wiecznej latarni morskiej u wejścia do portu gdańskiego. Tzw. „główka wejściowa” wskazująca statkom wejście do portu w dość tajemniczych okolicznościach zniknęła ze swojego miejsca.

Gdy sprawą zajęli się dziennikarze „Gazety Wyborczej”, okazało się, że zgodę na usunięcie starej latarni i zastąpienie jej nową Urząd Morski w Gdyni otrzymał od wojewódzkiego konserwatora zabytków. W decyzji nie sprecyzowano jednak, jak należy potraktować obiekt. W tym samym czasie Marian Kwapiński szykował się do wpisania obiektu na listę zabytków… Opieszałość okazała się bardzo kosztowna, bo żeliwną konstrukcję zdążono przetopić w jednej z hut.

Sprawa jest bulwersująca – mówi Jerzy Borowczak. – Nie wiem, komu przeszkadzała ta latarnia, która była przecież symbolem miasta? Każdy, kto spacerował nad morzem mógł ją podziwiać. Zastanawiam się, dlaczego podjęto decyzję o jej usunięciu? To skrajny przykład głupoty i zubażanie naszego miasta z zabytków techniki. Nie trafiają do mnie argumenty, że latarnia była modernizowana w XX wieku. Przecież to tak, jakby usunąć czołg z Alei Zwycięstwa… Jak widać pan Kwapiński to zwykły biurokrata, który nie ma wrażliwości i wyczucia odnośnie zabytków.

Przypomnijmy, iż we wrześniu ubiegłego roku Jerzy Borowczak zażądał odwołania Mariana Kwapińskiego z funkcji Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Skierował w tej sprawie pismo do Wojewody Pomorskiego i Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w którym wymienił 21 nieprawidłowości i zaniedbań Kwapińskiego. Zdaniem posła PO, doprowadził on do szeregu zaniedbań, w efekcie których bezpowrotnie zniknęło, bądź trwale uszkodzono kilka obiektów zabytkowych dużej wagi.

W odpowiedzi na pismo Borowczaka, MKiDN zapowiedziało kontrolę w Pomorskim Urzędzie Ochrony Zabytków, która miała potwierdzić zasadność zarzutów posła PO. Jak do tej pory do niej jednak nie doszło.

Bardzo tego żałuję – mówi Borowczak. – Ta sprawa po raz kolejny pokazuje, że pan Kwapiński źle wywiązuje się ze swoich obowiązków. Już od dłuższego czasu monituję w MDKiN w sprawie obiecanej kontroli, jednak toczy się to dość opieszale. Mam nadzieję, że teraz sprawa nabierze tempa. Będę w tej sprawie osobiście rozmawiał z ministrem kultury.

Swojego oburzenia sprawą latarni morskiej nie kryli także gdańscy radni, którzy wystosowali list do Wojewody Pomorskiego. Oto jego treść:

„Pan Ryszard Stachurski

Wojewoda Pomorski

My niżej podpisani Radni Miasta Gdańska apelujemy o pilne wyjaśnienie decyzji Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, Mariana Kwapińskiego, w sprawie usunięcia oraz doprowadzenia do zniszczenia jednej z najstarszych na Bałtyku, pochodzącej z 1843 roku, latarni morskiej. Obiekt do tej pory stał u wejścia do portu na wschodnim molo w Nowym Porcie.

Powtarzające się akty wandalizmu wynikające z braku właściwego podejścia Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków skłoniły nas do zabrania głosu w tej sprawie. Protestujemy przeciwko nonszalanckiemu stosunkowi do dziedzictwa kulturowego naszego miasta.

Apelujemy o opracowanie nowych procedur postępowania wobec wszystkich zabytkowych oraz mających wartość historyczną obiektów, w ramach których widzimy konieczność konsultacji z Prezydentem Miasta Gdańska Pawłem Adamowiczem oraz Komisją Kultury i Promocji Rady Miasta Gdańska. Nie chcemy być więcej świadkami tak nieodpowiedzialnego podejścia do naszego dziedzictwa, które chcemy zachować nie tylko dla nas, Gdańszczan, ale i dla wszystkich Polaków. Należy dołożyć wszelkich starań, żeby decyzje o wyburzeniach lub modernizacji obiektów ważnych dla naszej historii nie były podejmowane jednoosobowo, w zaciszu gabinetów, z pominięciem samorządu Miasta Gdańska.”