Posąg Lenina towarzyszył nam w Sali BHP podczas sierpniowego strajku. Krótko mówiąc, strajkował razem z nami, wzbudzając zachwyt zachodnich fotoreporterów i dziennikarzy

Tak dla powrotu Lenina na bramę Stoczni Gdańskiej

 

Władze PRL budując socjalizm posiłkowały się bohaterami ZSRR – Leninem lub Stalinem. Oczywiście Stalinem tylko do pamiętnego zjazdu partii, na którym Nikita Chruszczow ujawnił jego zbrodnie. Dzięki temu także Stalinogród ponownie został zmieniony na Katowice. 15 kwietnia 1967 roku, Stoczni Gdańskiej, budującej statki wyłączcie dla ZSRR, nadano  imię Lenina. Wówczas nad drugą bramą stoczni, do nazwy zakładu dodano imię wodza rewolucji.

  Kiedy w 1979 roku wybierałem właśnie tę stocznię, kierowałem się jej historią. To dążenie jej pracowników do wolności w 1970 i  1976 roku zdecydowało, że podjąłem pracę w tym właśnie zakładzie, który nosił imię rewolucjonisty. Pomyślałem, że skoro on doprowadził do obalenia dyktatury caratu, to każde nasze nielegalne działanie będzie uważane za kontrrewolucję i że z takim patronem łatwiej będzie się nam przebić w Radiu Wolna Europa. Kiedy na początku sierpnia przygotowywaliśmy się do strajku, to w biografii Anny Walentynowicz celowo wymieniliśmy, że otrzymała ona brązowy, srebrny i w czerwcu 1980 roku, złoty krzyż zasługi za wzorową pracę w Stoczni Gdańskiej imienia Lenina. Piszę o tym dla przypomnienia tym, którzy dzisiaj głośno protestują i zgłaszają zawiadomienie do prokuratury, kiedy prezydent Paweł Adamowicz postanowił przywrócić historyczny wygląd bramie numer 2,  tak jak wyglądała ona w czasie sierpniowego strajku. A tak na marginesie, czy jeden ze zgłaszających doniesienie do prokuratury nie był czasem członkiem PZPR?

Rozmawiałem z wieloma uczestnikami sierpniowego strajku i wszyscy wraz z Lechem Wałęsą popieramy działania Prezydenta Adamowicza w kwestii przywrócenia wyglądu bramie numer 2 z sierpnia 1980 roku. To jest nasz obowiązek. W roku 1990, kiedy Stocznia Gdańska im Lenina została przekształcona w Stocznię Gdańską SA byłem jednym z tych, którzy odpalali litery z nad bramy i wywieźli posąg wodza rewolucji z historycznej Sali BHP. Dziś, kiedy na terenach przy głównej bramie nie ma już działalności stoczniowej, bo przeniesiono działalność stoczni na wyspę Ostrów, jak najbardziej popieram przywrócenie historycznego wyglądu. Również na wystawę „Drogi do Wolności” w Sali BHP przywieźliśmy posąg Lenina. Ten posąg towarzyszył nam w Sali BHP podczas sierpniowego strajku. Krótko mówiąc, strajkował razem z nami, wzbudzając zachwyt zachodnich fotoreporterów i dziennikarzy. Ciekawy jestem, do czego mogą nas doprowadzić dzielni tropiciele, którzy uważają przywrócenie historycznego wyglądu bramie numer 2 za gloryfikowanie  komunizmu? Pewnie niedługo dojdą do wniosku, że trzeba będzie zburzyć pałac kultury w Warszawie, któremu kiedyś nadano imię Stalina. Może też uznają za gloryfikowanie faszyzmu i trzeba będzie usunąć bramy obozu Auschwitz napis „Arbeit macht frei”, czyli praca czyni wolnym. A co z samymi obozami śmierci ?