I oto 4 lutego roku 2012 tematem debaty była wolność i własność. I znów byliśmy „my” i „oni”.

Broniąc swojej wolności nie zapominajmy o cudzej własności

4 lutego w Gdańsku znów debatowano o wolności i własności. W historycznej Sali BHP w Stoczni Gdańskiej, w której to 32 lata temu Międzyzakładowy Komitet Strajkowy wynegocjował pamiętnych 21 postulatów. Przypomnę, że  wśród tych postulatów był postulat numer 3. Dotyczył on zniesienia cenzury. I oto 4 lutego roku 2012 tematem debaty była wolność i własność. I znów byliśmy „my” i „oni”.

„Oni” to minister cyfryzacji Michał Boni, Wojciech Wiewiórowski – generalny inspektor ochrony danych osobowych i wiceminister kultury Piotr Żuchowski. O ile zgromadzeni na sali studenci internauci mówili o wolności w internecie, to Minister Boni i jego koledzy woleli mówić o własności intelektualnej tworzonej przez artystów w dziedzinie muzyki, filmu itp, które są nielegalnie ściągane, czy jak kto woli –  kradzione przez internautów. W tej sprawie zdecydowanie wypowiadał się  Marek Frąckowiak zastępca Dyrektora Generalnego Izby Wydawców Prasy, stwierdzając że na przestrzeni ostatnich lat w Polsce zwiększyła się liczba studentów o 300%, natomiast sprzedaż książek dla studentów spadła o 19%. To stwierdzenia spotkało się z niezadowoleniem młodych internautów.

Przysłuchując się debacie mogę stwierdzić, że decyzja premiera Donalda Tuska o zawieszeniu ratyfikacji ACTA była bardzo potrzebna. Myślę że wpłynęła ona również na debatę w historycznej sali BHP, ochładzając atmosferę. Szczególnie wypowiedzi ministra Boniego, bardzo dobrze zorientowanego w sprawie ACTA, pozwoliły obecnym na debacie na uzyskanie pełnej informacji, jak dalej będzie rząd polski procedował w tej sprawie. Chciałbym przypomnieć, że w sprawie ACTA rozmowy międzynarodowe rozpoczęły się już w roku 1976, kiedy w Polsce nikt o tym nie mówił, bo byliśmy po drugiej stronie muru, wśród państw socjalistycznych, gdzie nie przestrzegano prawa do własności i wolności, gdzie wszystko było wspólne.

Znam premiera Donalda Tuska ponad 30 lat. Pamiętam jego obecność podczas strajku w Stoczni Gdańskiej w roku 80. To on i jemu podobni, jak Aram Rybicki i Aleksander Hall byli gwarantami postulatu numer 3 mówiącego: „Przestrzegać zagwarantowaną w Konstytucji PRL wolność słowa, druku, publikacji, a tym samym nie represjonować niezależnych wydawnictw oraz udostępnić środki masowego przekazu dla przedstawicieli wszystkich wyznań”. Ta bardzo odważna decyzja Pana Premiera o zawieszeniu ratyfikacji i zwrócenie się o szerokie konsultacje do opinii publicznej potwierdzają, że Donald Tusk, tak jak w sierpniu 1980 roku tak i teraz będzie bronił na forum światowym idee wolności.