Projekt ustawy o spółdzielczości mieszkaniowej nabiera kształtu

Przyszłość ustawy o spółdzielczości mieszkaniowej powoli nabiera realnych kształtów. Poseł Jerzy Borowczak oraz posłanka PO, Krystyna Kłosin byli gośćmi Stowarzyszenia Zarządców Nieruchomości Spółdzielni Mieszkaniowych. Dyskutowano o potrzebach spółdzielców i kształcie przyszłej ustawy. Poselski projekt nowej ustawy jest obecnie szeroko konsultowany i niebawem zostanie zgłoszony do sejmowej komisji infrastruktury.

Projekt niedługo będzie procedowany – potwierdza Jerzy Borowczak. – Oczywiście, zgodnie z zasadą „nic o nas bez nas”, będzie w pełni konsultowany ze środowiskiem spółdzielców. Stoję na stanowisku, że nie można ludzi uszczęśliwiać na siłę. Taki projekt musi być szeroko konsultowany i trzeba uwzględnić wszystkie aspekty problematyki spółdzielczości mieszkaniowej. Musimy wykazać dużą ostrożność, aby nie powielić błędów popełnionych przy ustawie refundacyjnej. Tamte przepisy przecież tworzyli lekarze i aptekarze. Miały być niemal doskonałe, a jak wyszło, wszyscy widzieliśmy. Dlatego w tym wypadku, musimy konsultować się ze wszystkimi zainteresowanymi stronami.

Spółdzielcy obawiali się również, iż „na tapetę” wróci projekt ustawy o spółdzielczości mieszkaniowej autorstwa Lidii Staroń. Projekt, który w praktyce likwidował tę formę działalności. Posłanka Staroń w jednym z wywiadów prasowych zapowiadała powrót do prac nad tym kontrowersyjnym dla spółdzielców projektem.

Nie widzę możliwości, aby nasza koleżanka, Lidia Staroń, dalej pracowała nad tym projektem ustawy – uspokajała spółdzielców, posłanka Krystyna Kłosin. – Doskonale wiemy, że ten  projekt był powszechnie krytykowany. Nie da się ukryć, że krytyka była uzasadniona, bo proponowany kształt ustawy był zły.

 

W klubie poselskim PO zaszły bardzo korzystne zmiany i zarówno ja, jak i posłanka Kłosin będziemy się starali być rzecznikami praw spółdzielczości mieszkaniowej – deklaruje Borowczak. – Ja zawsze staram się wspierać organizacje solidarne z obywatelami. Tak samo jest w przypadku OHP, które mocno wspieram. Wielu, podobnie, jak w przypadku spółdzielczości mieszkaniowej, uważa, iż to relikt komunizmu. Ale ja się pytam, jaki to relikt, skoro 73 tysiące młodych ludzi, głównie z ubogich rodzin, których nie stać na edukację, dzięki OHP może wyuczyć się zawodu, czy zdobyć prawo jazdy? Podobnie jest ze spółdzielczością. W mojej ocenie jest to najlepsza forma zdobycia własnego mieszkania przez nisko uposażone rodziny.

Istnieje konieczność przywrócenia prawa do własności lokatorskiej mieszkań – apelował prezes SM Morena, Eugeniusz Głogowski – My dalej chcemy inwestować i się rozwijać. Wiemy, że jest to potrzebne, szczególnie dla uboższej części społeczeństwa, która nie ma szans na zakup mieszkania u dewelopera.  Obecnie proponowane są jakieś dziwne twory, który mają być nowymi formami budownictwa socjalnego. Tylko po co tworzyć coś nowego, skoro spółdzielczość mieszkaniowa ma wielki bagaż doświadczeń i sukcesów w tej dziedzinie? Debata na temat budownictwa socjalnego nie może odbyć się bez spółdzielczości. Do tego musi być jednak dobra wola rządzących.

 

Spółdzielcy po raz kolejny zaapelowali do posłów o pomoc. – Jesteśmy najlepiej przygotowani do realizacji zadań taniego budowania i najtańszego administrowania nieruchomościami – argumentowano. – Spółdzielczość może być najlepszym rozwiązaniem problemów mieszkaniowych w naszym kraju. Nie bez przyczyny ONZ ustanowił rok 2012 – Rokiem Spółdzielczości Mieszkaniowej. Blisko 1 miliard ludzi na całym świecie mieszka w zasobach spółdzielczych. W Polsce aż 8 milionów! Spółdzielczość mieszkaniowa jest bardzo popularna w USA, Skandynawii, Kanadzie, Holandii, czy Niemczech. Jakim więc jesteśmy reliktem?

 

Musimy bronić dobrych form zarządzania – mówił prezes SM Orunia, Tadeusz Dorobek. – Jesteśmy ofiarami pomówień i złego nastawienia do spółdzielczości. Spółdzielnia stała się synonimem przekrętu i oszustwa. Gdy się pytam, gdzie są te przekręty? Odpowiedź jest jedna – … w Olsztynie. Jakieś zaszłości z olsztyńskiej SM, które zresztą nie polegały na prawdzie, rzutują na całą opinię o spółdzielczości. Owszem, jak wszędzie, zdarzają się sporadycznie jakieś patologiczne sytuacje, ale nie możemy pozwolić,  żeby przez to opluwano naszą ciężką pracę.

Uważam, że nasze państwo nie ma w chwili obecnej żadnej polityki mieszkaniowej – grzmiał prezes SM Rozstaje, Krzysztof Gołaszewski. – Brakuje około 2,5 mln mieszkań. Jak to zmienić, zwarzywszy na problemy z osiągnięciem kredytów. Ten problem dotyczy szczególnie młodych ludzi. Przez to niszczymy własne społeczeństwo. Ostatnie przepisy sprzed 12 lat z późniejszymi zmianami, zdegradowały jeszcze bardziej najuboższych. Ludzie, dzięki przeniesieniu praw własności obecnie zobaczyli, jak łatwo jest utracić mieszkanie. Wielu z nich zadłużyło się, a w efekcie zostało wykurzonych ze swoich mieszkań przez komorników. Dzisiaj „nie ma zmiłuj”. Spółdzielnie nie mają instrumentów, aby takim ludziom pomagać. Kiedyś istniał przecież solidaryzm spółdzielczy, dzięki czemu, wiele z takich osób, mogło spłacać swoje zadłużenie. Należy więc pamiętać, że muszą istnieć formy własności zarówno dla bogatych, jak i dla biednych. Marzę o tym, żeby w tym roku nie spotkało nas coś jeszcze gorszego z winy rządzących. Na nic lepszego, prawdę mówiąc, już nie liczę… – zakończył mało optymistycznie Gołaszewski.

 

Nie ze wszystkimi państwa uwagami mogę się zgodzić – ripostowała posłanka Krystyna Kłosin – Na pewno nie zgodzę się z tym, że nasze państwo nie ma polityki mieszkaniowej. Macie z kolei rację, że nie można traktować spółdzielczości mieszkaniowej, jako reliktu przeszłości. Wiem, że są to wyszkoleni ludzie i nowocześnie zarządzane jednostki. Musimy zatem szukać optymalnych rozwiązań.

 

Projekt nowej ustawy o spółdzielczości mieszkaniowej, szeroko konsultowany przez środowiska spółdzielcze, został przekazany posłom. W niedługim czasie, jako projekt poselski będzie dalej procedowany. O sprawie będziemy na bieżąco informować. W chwili obecnej trwają dalsze konsultacje społeczne w tej sprawie.