Debata sejmowa o sytuacji przemysłu drzewnego i sprzedaży surowca

Podczas posiedzenia Sejmu na pytania posłów związane z sytuacją przemysłu drzewnego i zasad sprzedaży surowca drzewnego odpowiadał  Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Środowiska – Janusz Zaleski. „Czy rzeczywiście mamy okres zapaści w tym przemyśle? Czy rzeczywiście wyniki jego są tak złe?” – retorycznie pytał Zaleski i jak wynika z udzielonej odpowiedzi, większych problemów branży nie widzi. Pomorscy posłowie domagają się, by dziesiątki milionów złotych zysków, jakie wypracowują Lasy Państwowe, wpływały do budżetu państwa

W trudnej sytuacji finansowej, w jakiej znajduje się obecnie Polska, konieczne jest, by pieniądze te trafiły do wspólnej kasy, a nie leżały zamrożone na kontach bankowych – podkreśla Jerzy Borowczak. – Każda z publicznych instytucji chciałaby mieć niezależny budżet, ale w obecnych warunkach jest to niemożliwe.

12 stycznia Jerzy Borowczak poruszał tę kwestię z mównicy sejmowej: Rozporządzenie dyrektora Lasów Państwowych nr 51 z dnia 27 października 2011 r. nie uwzględnia przemieszczania drewna np. z województwa pomorskiego do podlaskiego, a z podlaskiego do gdańskiego. To drewno jest wożone właściwie po całej Polsce. Czy w takim rozporządzeniu nie powinniście uwzględnić, chodzi o jednego właściciela, aby drewno było w jednej cenie w województwach? Sprawa przetargów na wykup tego drewna. Jeśli one są na pół roku, to żadna firma nie jest w stanie – mówią o tym przedsiębiorcy – zaplanować biznesplanu produkcji, skoro musi co pół roku uczestniczyć w przetargach. Podobnie jest z firmami, które świadczą usługi Lasom Państwowym. Wiemy, że Lasy mają nadpłynność finansową, i może to jest dobre, ale powinny się też włączyć w zmniejszanie bezrobocia w tych województwach, w których jest ono duże. Czy nie powinniście się też w to włączyć? Kwestia firm, które świadczą usługi dla Lasów Państwowych. Pan minister mówił tutaj tylko o iluś tam zajęciach komorniczych, ale ile firm zlikwidowano dlatego, że przetargi na pozyskanie drewna, wyrąb drewna też są cykliczne i wiele firm po prostu upada, nie wygrywając przetargu. A wiemy dzisiaj, jak się pozyskuje drewno, jakim specjalistycznym sprzętem, maszyny do wyrębu drewna kosztują i 500, i 700 tys. I to jest dramat tych firm. Czy, jeśli chodzi o ten temat, próbujecie może jakby wydłużyć czy poszerzyć ten przetarg, może z roku do dwóch, do trzech lat, żeby firmy specjalizujące się… Już nie ma metody zrywki koniem, tylko drewno nie dotyka ziemi w lesie, są drogie maszyny. Wiele firm likwidujemy, pan mówił tylko o komorniczych zajęciach. Czy w tym zakresie jest jakieś działanie ministerstwa?

Panie pośle, problemy cen drewna i cen usług wykonywanych na rzecz Lasów Państwowych przez firmy prywatne są w pewnym sensie zbliżone, dlatego że jedne i drugie kształtowane są na zasadzie przetargu. W gruncie rzeczy kształtowane są one przez tych, którzy biorą udział w przetargu. To jest tak, że nikt, mówiąc brutalnie, nie zmusza do uczestnictwa i do licytowania cen, które byłyby nie do zniesienia przez przedsiębiorcę czy przedsiębiorstwo drzewne. Lasy Państwowe podnoszą cenę, od której zaczynają się negocjacje z przedsiębiorcami leśnymi świadczącymi usługi, niemniej jednak wielka konkurencja na rynku i wielość firm świadczących usługi powoduje, że te ceny są dla nich niesatysfakcjonujące. Nic nie stoi na przeszkodzie, jak pan poseł powiedział, żeby Lasy Państwowe płaciły za te usługi więcej, ale konkurencja sprawia, że nie wygrywają firmy, które oferują wyższe ceny. Stąd utrzymywanie się stale niskiego poziomu zapłaty za pracę w lesie, co jest zjawiskiem niekorzystnym, dlatego że nie pozwala tym firmom np. na większe inwestowanie w środki, o których pan poseł mówił, a te środki do pozyskania drewna kosztują dzisiaj wiele milionów złotych.

Jeśli chodzi o drugą sprawę, to byłoby ewidentnie zbytnim nadużyciem, zbyt dużą ingerencją ministra czy dyrektora generalnego Lasów Państwowych, gdyby określali ceny regionalne, zakazywali, nakazywali podział kraju na województwa lub inne regiony, w których mogłaby się odbywać sprzedaż drewna. To jest wolny rynek i jeżeli firma ze Szczecina chce kupić drewno w Krośnie, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby to zrobiła. To jest tylko kwestia kalkulacji, czy jej to się opłaca. Natomiast drewna brakuje i w Szczecinie, i w Krośnie, i to jest problem, którego nie rozwiążemy. Chcieliśmy, i myślimy nadal nad takimi rozwiązaniami, które stabilizowałyby dostawy drewna np. poprzez wprowadzanie umów dłuższych niż półroczne czy roczne, mianowicie 2-3-letnich. To również był postulat przedsiębiorców. Myślimy również o tym – jest to dość prosta decyzja, jeżeli taka będzie wola przedsiębiorstw przemysłu drzewnego – żeby wydłużać okres, na który opiewa przetarg, na przykład do roku, o czym mówił pan poseł. To wszystko to są rozwiązania, które możemy przyjąć i nad którymi pracujemy, ale muszą one być osadzone twardo w istniejącym systemie prawnym. – odpowiadał posłowi Borowczakowi, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Środowiska Janusz Zaleski

wystąpienie sejmowe Jerzego Borowczaka

Faktem jest, że środki, jakimi obracają Lasy Państwowe, to łakomy kąsek. Roczne przychody wynoszą 6 mld zł. Prognozowane zyski za 2011 r. szacuje się na blisko 100 mln zł (pełne dane znane będą na początku lutego). Dzięki temu, że Lasy Państwowe mogą zatrzymywać cały zysk, przez ostatnie lata udało im się zgromadzić pokaźną nadwyżkę finansową.
W ubiegłym roku szacowano ją na ponad 2 mld zł! Ile wynosi obecnie, jeszcze nie wiadomo. Trwa podliczanie 2011 roku – dodajmy roku, w którym ok. 1 mld zł wydano na inwestycje w infrastrukturę.
Stanisław Lamczyk (PO) zaznacza jednak, że nie chodzi o „skok” na leśną kasę. Polityk tłumaczy, że konieczne jest włączenie dotąd niezależnych finansowo Lasów Państwowych do systemu finansów publicznych na zasadach zbliżonych do pozostałych instytucji państwowych.

– Powinniśmy wrócić do pomysłu z ubiegłej kadencji, kiedy to minister finansów Jacek Rostowski postulował włączenie przychodów Lasów Państwowych do ogólnego budżetu – podkreśla, dodając jednocześnie, że to nie jedyna zmiana, jakiej wymaga ten sektor. Jego zdaniem Lasy powinny zwiększyć wycinkę drzew, by sprostać zapotrzebowaniu przemysłu drzewnego.
– Przedsiębiorcy z okolic Bytowa, Dziemian czy Wejherowa tylko czekają, żeby zwiększyć produkcję. Problem w tym, że drewna na rynku jest za mało – tłumaczy Lamczyk.

Wtóruje mu Jerzy Borowczak: – Połowa pozyskiwanego surowca sprzedawana jest w ramach półrocznych kontraktów. W takich warunkach nie sposób inwestować i skonstruować sensowny biznesplan – podkreśla.
– Jest to rozwiązanie, które zostało wprowadzone podczas pierwszej fali kryzysu w 2009 r. na prośbę samego przemysłu drzewnego – ripostuje Anna Malinowska. – W 2011 r. dyrektor generalny Lasów Państwowych kilkukrotnie proponował firmom powrót do systemu kontraktowania rocznego. Nie były one jednak w stanie wypracować wspólnego stanowiska.
Malinowska podkreśla też, że w ostatnich trzech latach Lasy zwiększają podaż drewna o kilkaset tysięcy metrów sześciennych rocznie.

Lasy Państwowe są dziś jednym z najlepiej prosperujących podmiotów gospodarczych państwa. Formalnie nie są jednak nawet przedsiębiorstwem ani spółką Skarbu Państwa. To niezależne finansowo gospodarstwo swoje koszty pokrywa z przychodów pochodzących w zdecydowanej większości ze sprzedaży drewna. W 2010 r. przychody wyniosły ogółem około 6 mld zł. Zysk natomiast wyniósł 367 mln zł. Prognoza przychodów na 2011 r. wyniosła natomiast 6,17 mld zł, a zysków – 98 mln zł.

Co istotne, Lasy Państwowe, choć formalnie podległe rządowi, w rzeczywistości są niezależne finansowo, a wszelki zysk mogą zatrzymać. Faktem jest, że wyśmienitą kondycję zawdzięczają poważnej restrukturyzacji, przeprowadzonej w ostatnim 20-leciu.

źródła: Sejm RP i Dziennik Bałtycki