Polski wojskowy prokurator, wypełniając zawód „społecznego zaufania”, posiadając immunitet prokuratorski, organizując konferencję prasową, po której z prywatnej broni strzela sobie w policzek, naraził na śmieszność całą brać prokuratorską

Zawiedzione społeczne zaufanie

   Ostatnio niemal codziennie słyszymy, że ludzie wykonujący zawód „zaufania społecznego” nie dotrzymują wysokich standardów. Przykład tego mieliśmy w sobotę w czasie katastrofy włoskiego, luksusowego statku wycieczkowego, na którego pokładzie znajdowało się ok. 4 tysięcy ludzi. Kapitan dowodzący tą jednostką zachował się tchórzliwie i nie zszedł z pokładu jako ostatni…

Podobnie zachował się polski wojskowy prokurator. Wypełniając zawód „społecznego zaufania”, posiadając immunitet prokuratorski, organizując konferencję prasową, po której z prywatnej broni strzela sobie w policzek, naraził na śmieszność całą brać prokuratorską. Osoby pełniące funkcje „zaufania społecznego” także w sądownictwie, policji i w urzędach państwowych, a nawet w hierarchii kościelnej, nie dotrzymują dzisiaj standardów przynależnych temu określeniu. Może należałoby ponownie określić, jakie normy etyczno-moralne powinny spełniać takie osoby, aby przywrócić wiarygodność tego słowa? Przecież niemal codziennie słyszymy o pijanych prokuratorach,  policjantach, lekarzach, księżach i politykach…

Dzisiaj pozostaje nam liczyć na to, że środowiska, w których pracują ludzie nieuczciwi, niegodni i pazerni, z całą stanowczością same oczyszczą zawody „społecznego zaufania”.  My, obywatele też możemy dołożyć do tego swoją cegiełkę. Powinniśmy nie godzić się na zapłacenie łapówki policjantowi, prokuratorowi, lekarzowi, politykowi i urzędnikowi państwowemu. Wtedy można mieć nadzieje, że Polska będzie Polską naszych marzeń.