Zawsze wiedziałem, że im mniej Kaczyńskiego w polityce tym lepiej dla Polski

Minął rok 2011

Moim skromnym zdaniem, najważniejszym wydarzeniem minionego roku dla Polski było wygranie wyborów parlamentarnych przez Platformę Obywatelską, co pozwala premierowi Tuskowi kontynuować przez kolejne 4 lata bardzo ważne reformy dla rozwoju kraju. Natomiast PiS przegrało 7 wybory z rzędu.
Tak, to nie pomyłka. Właśnie siódme! Musimy liczyć też wybory na przewodniczącego Solidarności. Janusz Śniadek jako jej przewodniczący całkowicie podporządkował działalność związku zawodowego, jego zdaniem jedynej słusznej partii, czyli PiS. Na całe szczęście, większość delegatów na zjazd krajowy uznało politykę prowadzenia związku za błędną i politycznie nieodpowiedzialną. Jako członek Solidarności, wielokrotnie zwracałem uwagę, że „S”, jako związek zawodowy powinna trzymać się daleko od jakichkolwiek partii politycznych. Myślę, że nowy przewodniczący, Piotr Duda tak właśnie czyni.
Drugim – równie ważnym wydarzeniem minionego roku było przewodnictwo Polski w Unii Europejskiej. Uważam, że podczas naszej prezydencji pokazaliśmy, że Polska jest krajem stabilnym gospodarczo i politycznie. Potwierdzili to też przywódcy krajów unijnych. Podziękowania dla premiera Tuska płynęły z wielu europejskich stolic. Wystąpienie ministra spraw zagranicznych w Berlinie pokazało, że Polska może wskazywać kierunki rozwoju Unii Europejskiej.
Ten rok miał jeszcze jedno wydarzenie warte zabrania głosu. To zdradzenie o świcie Jarosława Kaczyńskiego przez Zbigniewa Ziobro i tak zwanych „ziobrystów”. W sejmie powstał klub Solidarna Polska, w którym zasiedli jeszcze niedawno wierni pretorianie Jarosława Kaczyńskiego, tacy jak Beata Kempa i Marzena Wróbel. Ale to akurat dobrze, że nastąpił rozłam w partii Jarosława Kaczyńskiego. Zawsze wiedziałem, że im mniej Kaczyńskiego w polityce tym lepiej dla Polski. Ilu to już sztandarowych ludzi PiS-u nie mogło ścierpieć dyktatorskich zapędów Jarosława Kaczyńskiego? Aż chciałoby się zapytać kto będzie następny?