Uważam, że dla odbudowania Polskiej lewicy, to dobrze, że Leszek Miller dokończy likwidacji partii, która była spadkobiercą PZPR

STARE WRACA

Leszek Miller wraca jako przywódca Sojuszu Lewicy Demokratycznej!  Tylko po co? Moim zdaniem po to, aby dokończyć dzieła zniszczenia SLD, które rozpoczął w 2001r. Wraca Miller a wraz z nim stara ekipa – Marek Dyduch, Krzysztof Janik i oczywiście do występów w telewizji lwica lewicy Aleksandra Jakubowska.

Tylko czekać, kiedy w towarzystwie pojawi się Lew Rywin. Oczywiście będzie brakować Jerzego Urbana i Czarzastego, gdyż oni już wybrali partię Palikota. Zastanawiam się więc, co zrobią działacze SLD popierający dotychczas Napieralskiego? Czy również przejdą do ruchu Palikota? A może będą tworzyć nową lewicę? Jak obserwuję scenę polityczną podczas wyborów partyjnych, każdy przegrywający tworzy nową partię. To przykre, że w Polsce nie ma prawdziwej lewicy… Niestety za jej niepowodzenia odpowiadają tacy ludzie,  jak właśnie Miller, Oleksy i Kwaśniewski.

„Nowa” lewica w Polsce była tworzona na zgniłych fundamentach Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, a dobrze wiemy, że każda budowa wymaga dobrych i mocnych fundamentów. „Nową” lewicę próbowali budować Wojciech Olejniczak – przewodniczący SLD,  czy jego następca Grzegorz Napieralski, ale przegrali ze starym sposobem uprawiania polityki swojego zaplecza zakorzenionego w Polsce Ludowej. Dlatego uważam, że dla odbudowania Polskiej lewicy, to dobrze, że Leszek Miller dokończy likwidacji partii, która była spadkobiercą PZPR. Partii, która co warto dzisiaj podkreśli,ć sprawiła krwawe dwa grudnie roku 1970 i 1981. Chciałbym, aby ta rocznica wprowadzenia w Polsce stanu wojennego uświadomiła młodym ludziom lewicy, że na spadkobierczyni PZPR, która dopuściła się zbrodni, nie można zbudować nowoczesnej polskiej lewicy.